BLACK METAL
O blacku mówiono dużo, mówiono o true, grim & necro, mówiono o black cricle, mówił Eld, Książe Palownik, mówiła Britney:) (mały fragment wywiadu: - Britney, czym dla ciebie jest black metal? - Dokładnie nie wiem o co chodzi, ale lubię czarną bieliznę). Słyszałem o nim wiele (o blacku) i wreszcie nadszedł ten moment, gdy wybrałem się do kawiarenki internetowej włączyłem Kazaa`e i wyszedłem:) Wiem, że to nie jest może zbyt uczciwe, ale trochę szkoda kasy na zakup kasetki lub CD, a Empika w Głogowie nie uświadczysz.
Tak więc zostawiłem Kazaa'e i poszedłem sobie do domu. Przeczytałem pare (kilkadziesiąt) artów w AM i szczerze mówiąc głęboko się zastanowiłem czy nie wyrzuciłem w błoto pieniędzy. Czy na pewno chcę słuchać pieśni ku chwale szatana, czy chcę mięć jako idola Varga lub innego Deada. Wątpię. Jadnak decyzja już zapadła, muza się ściąga. Może akurat black będzie piękną, klimatyczną muzyką, tak jak pisano o niej w KM.
Next day. Idę sobie do kawiarenki. Kupuje płytę i nagrywam ok. 200 mb Mayhemu, Emperora i innych Immortali. Biegnę do domu odpalam płytkę i... wybór padł na Mayhem. Wiem, jak wypowiadali się o tym zespole writerzy AM, ale mnie jakoś nie zachwycił. Nie powiem, grają bardzo agresywinie, mają przemyślane texty, jednak nie mają tego czegoś co ma EMPEROR! To są prawdziwi królowie blacku. Piękne brzmienie gitar, klawiszy, ultra szybki perkusista i do tego ten klimat. Wszystkim zaczynającym z blackiem mogę z całego serca polecić tą kapelę. Immortal jest jest dosyć pobobny do Mayhemu: surowy, ciężki, wulgarny. Jednak wracając jeszcze do Mayhemu, a konkretnie do Varga Vikernesa, być może nie mogę przełknąć ich muzyki wiedząc jak chory psychicznie był Varg. Nie mogę słuchać tekstów, wiedząc, że (cyt. Palownika) "Co z tego, ze palił kościoły? Co z tego, że napadał na pozerów? Co z tego, że grał genialną muzykę? Przez jego ohydny czyn Black Metal nie rozwinął sie tak jak powinien..." Black ciągle by ewoluował, byłby bardziej klimatyczny, wszystkie zespoły doszłyby do poziomu Emperora, black circle istniałby dalej, może w trochę zmienionej formie, jednak to wszystko odeszło bezpowrotnie. Mayhem wydaje wiochę, zespoły zamiast śpiewać o szatanie, piekle śpiewają o pięknie północnych krain, jeziorze Bobom etc. Black umarł nim się narodził i to wszystko przez Varga, przez niego naprawdę nie docenię piękna Mayhemu. Mam nadzieję, że przez 21 lat trochę zmądrzał, ale teraz już za późno...
Ps. Jeszcze jedno słowo na zakończenie: nie piszcie czegoś w stylu "słucham Korna, LP, Lump Bizkit, ale co wam do tego", bo kiedyś jednak ten Varg wyjdzie z pudła...