X-JAPAN


Można powiedzieć, że tylko przypadek zapoznał mnie z opisywanym przez mnie zespołem (no jeszcze nic o nim nie piszę;)). Powiedzie sami, jakie szanse miałambym by zdobyć płytę legendarnego, japońskiego, rockowego zespołu? Odpowiedź rozsądna brzmi: żadna. Lecz tak się nie stało i w tym miejscu wielgachne arigatou ^^ dla Patryka, który skądś ją miał^^(hm ściągnięta z netu) Wreszcie nadszedł ten czas by wyjawić nazwę tej sławnej w całej Japonii i poza nią kapeli...Panie i Panowie postanowiłam pisać o... (napięcie się potęguje^_-) X-Japan!!!!

*zabrać te omdlewające fanki!*

a raczej o tym jaki był ten zespół bo już niestety nie istnieje ;_;

Wszystko zaczęło się, gdy pełen zapału Yoshiki stworzył ze swym przyjacielem Toshi zespół o mało mówiącej nazwie Naitsu w 1977 r. Później zespół przerobili na X.

Czyli chłopcy mieli już kapele...trzeba kogoś jeszcze znaleźć, bo sami powiecie co to za zespół z dwoma członkami? (kto źle kojarzy to w zęby;)) Jako że mamy już perkusistę (Yoshiki) i gitarzystę (Toshi) przydałby się ktoś jeszcze...zanim nasza grupa zaczęła grać w stałym składzie, to ten często się zmieniał. Ktoś dochodził, przychodził, co nieznaczny, że nie nagrywali w tym czasie. Utwory takie jak: "I'll Kill You", czy "Vampire" łączą w sobie to, co każdy fan ciężkiej muzyki lubi. Lecz jednak to było dla nich zbyt mało (mówiłam tfu pisałam, że bestyje są ambitne?;)). Naszym chłopcom nie wiodło się lepiej, wytwórnia nie była nimi zainteresowana (żadna szczerze powiedziawszy) i z pomocą przyszła matka Yoshikiego, która syna kochała nad życie (nawet pozwoliła mu się nie uczyć, ma być muzykiem, szkoła to drobnostka^^) Sprzedała swój sklep i tak dzięki niej można było założyć własną wytwórnię( nie chcą nas wydawać, sami się wydamy!nyo^-^). I w między czasie został wydany singiel "Orgasm". Jak pisałam wcześniej kapela nie miała stałego składu, obyczaj ten złamał Taiji, który został i nasz zespół wreszcie mógł bez stresowo skoncentrować się nad tym co robi najlepiej, czyli na graniu, zmienianiu image (bosh, co oni mieli na głowie, te makijaże...i ciuchy, one są najlepsze;)), czy tam wydawaniu świetnych singli. A później do naszej trójki doszedł hide (!) uznawany za najlepszego gitarzystę w Japonii (oczywiście niektórzy się z tym nie zgadzają), trafił jeszcze do chłopców (hi hi pisać tak o dorosłych mężczyznach:)) Pata i Heath i tak skład się wreszcie ustabilizował. Pod koniec roku 1988 wydali swój pierwszy album "Vanishing Vision". Płyta sprzedała się w świetnie i w czerwcu X rozpoczął swą pierwszą trasę koncertową, rok później wydali "Blue Blood"- gdzie znalazły się najlepsze piosenki X- "Endless Rain", "Weekend", czy najpopularniejszy "Kurenai". Album bardzo szybko zyskał popularność i wysokie noty.

Aha Taiji postanowił odejść (trochę było z tym problemu, wiele fanek go uwielbiało)

Yoshiki- założyciel grupy, napisał najwięcej tekstów, grał na perkusji, pianinie, fundament zespołu, manager, producent, komponował muzykę.

hide- gitara prowadząca. Też pisał muzykę i teksty, katował swoją gitarę, biegał po scenie (chodź nie zawsze, czasem wyglądał jakby był pijany i znudzony) i był po prostu sobą ^_^

Toshi- wokal, upodobał sobie metalowe ozdóbki, ale później przerzucił się na stylowe garnitury.

Pata.- gitarzysta, hmm miał wściekle różowe włosy T_T, później efektowny irokez.

Heath- basista, najbardziej normalnie ubrany, skóry i tym podobne.

Coś o brzmieniu muzyki...hm jak wiadomo (no przypuśćmy) zespoły, które zaczynają grać w Japonii na początku dosyć ostro. To samo tyczy się X-Japan, zdecydowanie w pierwszych latach grał metal, później złagodnieli, co nie znaczy, że na niekorzyść. Zasłynęli pięknymi rockowymi balladami, niegłupimi tekstami ("Endless Rain" np.), które przepełnione są tęsknotą, złością, miłością, bólem, a głos Toshiego świetnie te uczucia potengował. Muzyka X-Japan (zmienili na tę nazwę, gdy się dowiedzieli o zgrozo, że w Ameryce jest też taki zespół i ma się całkiem dobrze) najlepiej wyrażała publiczność na ich koncertach. Fani wrzeszczeli, śmiali się, płakali i śpiewali z nimi (wdziałam fragment, co za klimat).

Mała ciekawostka

( nie mogłam się powstrzymać;)) Yoshiki wydał singla z wraz Rogerem Tylorem (fani Queen wiedzą o kogo chodzi^^), czy nagrał "Black Diamond" na składankęKissa (też nie trzeba pisać, co to za zespół)

Oczywiście fani twórczości Clampa wiedzą, że opening "Forever Love" do kinówki "X" nagrali oczywiście chłopcy.

I ciągle pracowali, wydawali single "Crucify My Love" , 18 listopada "Scars" i albumy "Dahlia", "Yoshiki Selestion 2" i pewnie by byli sławni aż do dzisiaj, lecz Toshi uznał, że zespół przeszkadza mu w drodze do kariery i postanowił odejść(sic!). Yoshiki stwierdził, że X-Japan jest nierozerwalny z głosem Toshiego i po prostu nie można go zastąpić. Nastąpił oficjalny koniec grupy, co fani z wielkim smutkiem...

hide popełnił samobojswto, Toshi marnuje się w jakiejś dziwacznej kapeli, a Yoshiki? Jakoże może pracowac nawet 48 godz. bez snu udzielał się to tu tam, jako producent, założyl parę zespołów, nagrał parę piosenke, posiadł we władanie dwie wytwornie nagraniowe Los Angeles, wydał płytkę "The Last Livie", czy "X-Japan Film Gig" i tak rynek wzbgacił się o nowe utowory spod szyldu tej grupy, szkoda jednak, że zespół nie zmartwychwstał.

Wszystkie informacje wzięłam z artykułu Serikizamieszczonego w "Kawaii Kompedium" nr 1/2003, wszystkich zaintersowanych odsyłam do niego.

Słuchałam (zgadnijcie?;))
X-Japan:
Rusty Nail
Weekend
Orgasm
X (boskie:))
Tears
i wiele, wiele innych ^_^


© Moyra <antymon4@wp.pl>