Płyta "Payable on Death" jest trzecim* krążkiem zespołu P.O.D. Zespół ten nagrywa razem od ponad 12 lat i jej skład prawie się nie zmienił. Prawie, bo na nowej płycie gra inny gitarzysta Truby,
a dodatkowo na płycie w dwóch utworach pojawia się Phil Keaggy. Płyta zawiera 12 utworów + 1 bonusowy "Sleeping Awake" (Nagrany na ścieżkę dźwiękową filmu "Matrix: Reaktywacje") oraz dwa filmy,
pierwszy z nich to wywiad z zespołem (między innymi pytanie, co dla nich oznacza termin Payable on death) i Wywiad z twórcą okładki. Pierwszy utwór "Wildfire" to dobrze zagrany rockowy kawałek,
bardzo dobry na rozpoczęcie płyty, mimo to nie wyróżnia się specjalnie. Jednak już po nim można poznać, że płyta jest inna niż choćby "Satellite" (Sonny znacznie mniej rapuje, ale dla mnie to zaleta).
Drugi jest "Will you" pierwszy singiel, który na pewno już słyszeliście, jest szybki dobrze zagrany, nie mam pytań. Nie ma, co się o nim rozpisywać po prostu kawał dobrej roboty. Trzeci
"Change the world" zaczyna się fajnymi gitarami, a potem fajny melodyjny refren. Utwór spokojniejszy od poprzedniego, ale wcale nie mniej dobry. Następny jest "Execute the Sounds" to chyba najbardziej rapowy
kawałek na płycie - zwłaszcza zwrotki. Oczywiście też mi się podoba. Następny "Find my way" dobry kawałek z mocnymi gitarami i w ogule trzyma poziom. Szósty "Revolution" to pierwszy z utworów z Keaggym,
nie wiem, co w sobie ma, ale to mój ulubiony kawałek na płycie, mogę go słuchać bez końca. Następny "The reasons" to też dobry kawałek, ale trochę słabszy niż "Revolution". "Freedom fighters" nr osiem na płycie,
a u mnie nr dwa. Naprawdę bardzo dobry. Dziewięć "Waiting on today" Trzyma poziom płyty, ale niczym się nie wyróżnia. Numer dziesięć "I and Identify" również bardzo fajny kawałek, a w nim naprawdę niezły brige.
"Asthma" ostatni kawałek z wokalem trochę spokojniejszy, ale pasuje do całości. Ostatni "Eternal" drugi kawałek z Keaggym, instrumentalny, dwie gitary - ma bardzo fajny klimat, ale trochę nie pasuje do całości.
Zanim wystawię ocenę musze na pisać, że nie będzie ona do końca obiektywna, ponieważ zakochałem się w tej płycie. Kupiłem ją 4 listopada - dzień po premierze - i słucham jej codziennie po kilka razy. Kiedy pisze te słowa jest 16 Grudnia. I jeszcze jedno, przez tą płytę od m-ca niw słuchałem Nirvany.
A teraz coś do amatorów Niedzielnych spacerów po giełdach: życzę wam miłego oglądania filmików:) i czytania textów. I jeszcze jedno, nie wiem czy coś się stało z moim nosem, ale okładka ciągle pachnie tak samo jak pierwszego dnia. Dobra koniec trucia czas na ocenę. |