PANTERA
"Vulgar display of power"
Nie wiem dlaczego, ale w KM chyba brakuje recenzji płytek niektórych zespołów. Jednym z nich jest właśnie Pantera. Nazwa zespołu ma na celu podkreślenie stylu zespołu. Jest on drapieżny, oscyluje w okolicach czarnego metalu przemieszanego z hardcorem. Połączenie to bardzo mi się podoba. Nie znam z nazwy wielu podobnych zespołów, ale gdy tylko słyszę podobne klimaty w radiu, po prostu jestem zadowolony;)
Płytka zawiera jedenaście niezbyt długich utworów. Niektóre kompozycje stylowo przypominają mi nieco Slip-kn(i)ota, ale ze względu na wiek tej płyty nie ma podstaw do żadnych podejrzeń (rok 1992). Słuchając albumu nasze ucho jest atakowane całą gamą różnych wrzasków, ryków czasami połączonych z pospolitymi przekleństwami. Szprychy pękają a bębny zioną ogniem i tylko czasami mają trochę czasu na wytchnienie jak np. w "This love", choć i w tym utworze nie uciekniemy od niezwykle donośnego ryku wokalisty. Szczególnie podoba mi się utwór "Fucking hostile", który trwa niestety 2 min 48 s. Jest on tak dobry, że został wykorzystany w jednej z zajawek w moim kochanym Radiu Afera (www.afera.com.pl a może to było samo "pl"- lepiej sami sprawdźcie). Aach co za ryk, po prostu poezja.
W części utworów występuje tendencja do, pozwolę sobie to tak nazwać, "cięcia" melodii. Wydaje się, że niby jest jakaś melodia co jest podkreślane przez solówki gitarowe, jednak to "cięcie" odbiera po części to wrażenie. Gdybym miał to opisać własnymi słowami to powiedziałbym, że po zdecydowanym szarpnięciu struny gitarzysta wycisza instrument aby za chwilę wykonać kolejne intensywne szarpnięcie (można to porównać do kondensatora, który po przekroczeniu pojemności uwalnia iskrę aby móc dalej przyjmować napięcie). Utwór staje się dzięki temu cięższy w brzmieniu a przy tym nie ogranicza się do standardowego, ciągłego łojenia, które nie ma końca.
Nie zabrakło też takich utworów (a właściwie jednego utworu) jak Hollow, który zadowoli każdego amatora przytulańców w rytm wolniutkiej i piękniutkiej muzyczki. . No i ta piękna, ostatnia solówka. Sielanka co? Gówno prawda, bo w 3 minuty od początku utworu trzebaby zacząć pogować. Tym miłym akcentem rozstajemy się z tym zespołem bo to moja jedyna ich płyta. Gdy piszę te słowa nie wiem jeszcze jaką ocenę wystawię... Po chwili namysłu daję +4/6.