METALLICA
"S&M"
Wiem, że recenzje płyt Metalliki są chyba najbardziej popularne wśród wszystkich zamieszczanych w KM, ale nie spocznę, dopóki nie ocenzuruje wszystkich!!! (buhaha)
Czytam sobie to, co piszecie i dochodzę do wniosku, że jednak najmniej jest tu do poczytania o S&M, który jak już jest przez kogoś opisywany, to w jak najmniej pozytywny sposób. A ja - jako wieczna obrończyni Metalliki i innych ucisnionych jak zwykle muszę go bronić. A więc, drogie dzieci posłuchajcie, jak to naprawdę jest...
Zespół zwany Metallicą istnieje już ponad 15 lat. W swojej błyskotliwej karierze nagrał już 10 albumów + inne takie różne.. Po kilku metalowo-thrashowych płytkach zostali zbesztani, zmieszani z błotem (i innymi rzeczami...) i przeklęci za "Load" a następnie już zupełnie potępieni za "Re-load". W swoim czasie udowodnię wam, że są to niesłuszne obelgi i bluzgi fanatycznych thrashowców o jednotorowym systemie słuchania muzyki. No i później Metallica pokazała ogromną klasę i wykazała się ambicją (jak zawsze), nawiązując współpracę z dyrygentem Michaelem Camenem i jego orkiestrą. Na płycie znalazło się 21 utworów, nagranych podczas koncertu w Berkeley Community Theater.
A oto i one:
1. The Ecstasy of Gold - dawny soundtrack z "The Good, the Bad, and the Ugly". Moim zdaniem świetny początek, znakomicie zresztą zaprezentowanyJ
2. The call of the Ktulu - można się przyczepić, ale to jeszcze nie główny powód do wyrzucania krążka oknem...
3. Master of Puppets - tu w zasadzie podejrzewam, że sporo ludzi wyrzuciło S&M przez okienko, ale niektórzy [ja] zdobyli się na odwage i słuchali dalej... Prawdą jest, że trzeba przyznać - Master nie nadaje się do grania z orkiestrą...
4. Of wolf and man - no i nadrabiamy. Moim zdaniem zupełnie inna wersja niż na Black'u, do tego całkiem korzystna
5. The thing that should not be - bardzo się udało!! To jeden z moich ulubionych kawałków w historii Metalliki i na tej płytce
6. Fuel - ekhem - trochę śmiesznie, ale cóż..
7. The Memory remains - no i tu wyrazy podziwy, bo nie dość, że genialnie wyszło jako wersja koncertowa jako taka - śpiewana z publiką, to jeszcze orkiestra dodaje swoje!!
8. No leaf clover - zupełnie nowa kompozycja, która spodobała się nawet zagorzałym przeciwnikom S&M. Nic odkrywczego w niej, co prawda nie ma, ale podoba się większości.
9. Hero of the day - utwór ze znienawidzonego "Loada". Do tego jeden z najlepszych na tej płycie. Z orkiestrą jest wręcz jeszcze lepszy!!!
10. Devil's dance - naprawdę, ale dopiero po wersji esemowej odkryłam jak porywający jest ten taniec diabła... polecam!!
11. Bleeding me - mój ulubiony kawałek z Loada - ale wolę go w oryginale...
12. Nothing else matters - wiadomo, że beautiful i w ogóle - znają to wszyscy, którzy Metallikę słyszeli choćby raz w życiu. Trochę mi się już znudziło [J], ale wiadomo, że to standard i należy mu się szacuneczek;). Osobiście wolę wersję pierwotną.
13. Until it sleeps - no, no...ale jak ktoś się nie przekonał do Loada, to nie zrozumie...
14. For whom the bell tolls - jak TO się komuś nie podoba, to ja już zupełnie nie wiem, jak wam tłumaczyć...
15. Human - też nowiutkie i lepsze niż "No leaf clover". Generalnie naprawdę dobry kawałek.
16. Wherever I may roam - również nie mogę niczego zarzucić utworowi, którego w swoim czasie słuchałam na okrągło dzień i noc. Cokolwiek by z nim zrobiono- będzie mi się podobało.
17. Outlaw torn - to samo, co się tyczy numeru 13.
18. Sad but true - dla mnie bomba!
19. The One - można o tym napisać esej, ale ograniczę się tylko do tego, iż jest to kawałek, który musi robic wrażenie- z symfonią w tle, czy nie. Na koncertach zawsze wychodzi the best, więc tu też!
20. Enter Sandman - pamiętam ten utwór jeszcze z wczesnego dzieciństwa, bo puszczano mi go jak miałam jakieś 5 lat...Z sentymentu do mojego początku przygody z Metalliką nie jestem w stanie napisać o nim niczego złego. Zresztą, słucham tego często na dobranoc.
21. Battery - w zasadzie chyba to samo, co tyczy się Master of Puppets... Chociaż chyba wypadło lepiej. A, że Baterie pochodzą z mojej ulubionej płytki, to i tak je kocham.
Uff. Tak więc moi drodzy Przeciwnicy,- posłuchajcie sobie jeszcze raz tej płyty. Zróbcie to dla mnie i napiszcie jak było;) Na koniec posłużę się cytatem Michaela Camena: "przeprowadzając rozmowę z dwoma różnymi światami, które dzielą język muzyki, stworzono dialog, między tymi dwoma światami, dla uczczenia potęgi muzyki"!!!