METALLICA - Load


 

 

 

 

1.Ain't my bitch 9+/10

2.2x4 6/10

3.The house Jack built !10!/10

4.Until it sleeps 7/10

5.King nothing 8/10

6.Hero of the day 7/10

7.Bleeding me 7/10

8.Cure 8-/10

9.Poor twisted me 4/10

10.Wasting my hate 9/10

11.Mama said 9+/10

12.Thorn within 6/10

13.Ronnie 7/10

14.The outlaw torn 9+/10

Elo. Zastanawiając się co zrecenzjować, moją uwagę przykuła płytka "Load" zespołu METALLICA oczywiście:>, która została wydana w 1996. Wyróżnia się ona sugestywną okładką, a jej zawartość jest jeszcze lepsza... Na początek Ain't my bitch - niesamowicie fajny utwór, z gitarką w swoim stylu. 2x4 to nic ciekawego, za to The house Jack build jest niesamowity!!! Qrczak, można tego słuchać bez końca! Nastrój buduje surowy i 'bloodny' klimat tworzony przez doskonałą grę na gitarze... Just beatiful. Until it sleeps to taki średniak. King nothing wyróżnia się niesamowitym przejściem (bridge). Dwa kolejne utwory nie są złe, ale to w sumie nic specjalnego. Cure jest całkiem, całkiem, ale gdy go słucham mam wrażenie, że mógł by być jeszcze lepszy. Poor twisted me jest kompletną porażką, ale z następnymi songami jest duużo lepiej. Wasting my hate to jeden z najszybszych i chyba najbardziej trashowych utworów na płycie. Mama Said to natomiast bardzo spokojny utwór, chłopaki się naprawdę postarali. O Thorn Within i Ronnie nie ma się co rozpisywać. Na zakończenie mamy The outlaw torn - fojoskie to to, a w tle przygrywa nam czepliwa gitarka, jeden z najczęściej nuconych przeze mnie utworów ;). Reasumując, świetna płyta! Dużo spokojniejsza od innych produkcji METALLICY i na pewno lepsza od St. Anger. Gorąco polecam!

OCENA: 9-/10  (Głównie za 3 song)


 © by DooM  ( mc_doom@o2.pl )