Judas Priest - "Screaming For Vengeance"
Zacznę tak: są takie płyty w heavy metalu, bez których ten gatunek byłby ubogi niczym strój pierwszej lepszej panienki z okładki Playboya. Takich to albumów można słuchać w nieskończoność, a każdy z utworów wbija się w pamięć i nie wychodzi z niej już chyba nigdy. I tak mamy takie dzieła jak "Seventh Son Of A Seventh Son", "Ride The Lightning", "Keeper Of The Seven Keys", "Painkiller", a obok nich także i "Screaming For Vengeance" autorów wymienionego przed chwilą "Painkillera". W moim prywatnym rankingu krążek JPriest z 1982 r. niewiele ustępuje ich największemu dziełu... Co tu dużo mówić: od "Screaming..." aż bije kult i klasyka.
Truizmem byłoby stwierdzenie, że takich płyt nie nagrywa się ot tak,
co dzień. Perfekcja na "Screaming For Vengence" jest niebywała. Każdy, każdziutki riff jest dopieszczony jak się tylko da, wszystko jest przygotowane solidnie, słychać to już od pierwszej kompozycji "The Hellion"/"Electric Eye" - stały "otwieracz" koncertów JPriest. Nie ma tu kawałka, który by jakoś zajmował tylko miejsce na krążku. To jest właśnie klasyczny heavy metal, tuż po
NWOBHM; klasyczny, ale nie do bólu. Takiej muzyki mógłbym słuchać codziennie. Pamiętajmy kto jest wokalistą, nieprzeciętny Rob Halford, który już po wydaniu "Screaming..." mógł powiedzieć, że był to jego najlepszy album. Do tego o sobie nie daje zapomnieć ani na chwilę mistrz gitary Glenn Tipton. Te solówki, ten porażający duet z Downingiem... Przy takiej muzyce można tylko odpłynąć - jest to niesamowity album. Tylko włączam i nie martwię się o nic przez najbliższe 40 min. Nie ma nawet potrzeby "przeskakiwania" z jednego utworu na inny. Każdy, podkreślam, każdy to istny morderca. Zero wtórności, czysty czad, heavy metal jaki powinien istnieć na tego typu produkcjach. Ciekawe czy jest jakiś fan heavy metalu, który jeszcze by znał tego krążka - wiem, że brzmi to zabawnie. To jest biblia. Na tych kawałkach wychowywały
się pokolenia. Rzucę tylko tytułami: "You`ve Got Another Thing Comin`", "Riding On The Wind" czy "Electric Eye". Poszczególne utwory są przesycone świetnym gitarowym graniem, wspaniałym głosem Roba, no i chwytliwością
oraz cholernie dużą dawką rock`n`rollowego szaleństwa. Heavy metal wiele by tracił bez "Wołania o pomstę".
Ocena: 9+/10.
© PhantoM <phantom777@o2.pl>
Copyright by © PhantoM 2003