Helloween - "Rabbit Don`t Come Easy"


 Trzy latka przyszło nam czekać na najnowsze dzieło Helloween. Trzy ciężkie, trzeba powiedzieć, lata, bo nie mało działo się w obozie "Dyń". A to problemy ze składem, problemy ze składem i jeszcze raz problemy ze składem. Wyleciał Grappow i Kusch, doszedł młody "wioślarz" Freedom Call - Sascha Gerstner. Były to przede wszystkim trzy niepewne lata...

 I jak się okazuje nowy krążek Helloween w żaden sposób nie odzwierciedla kłopotów kadrowych grupy. Niemcy wydają materiał jeszcze lepszy niż "Dark Ride", który miał tylu samo zwolenników, co tych, którzy wieszali na nim psy. Ano trochę zalatywało ponurością i w ogóle, jak to mówią, jakoś tak "nie-Helloweenowo". "Rabbit..." totalnie rozwalił tych, co wątpili w kunszt muzyków najlepszej power metalowej grupy w galaktyce. Niemcy dają nam, to co każdy z nas lubi - melodyjne, piekielnie chwytliwe kawałki, cudownie okraszone riffami. Zaryzykuje stwierdzenie, że to jeden z lepszych albumów Helloween. Kto wie czy nie najlepszy obok podwójnych "Keepers...". To właśnie lubię - totalny odjazd. Jak zwykle w przypadku Helloween jest szybko, zgrabnie i melodyjnie. co ważne nie ma słabych kawałków. Podoba mi się ciężar tej płyty i to, że każdy numer zapada w pamięć. Ciężko jest nagrać coś takiego jak "Rabbit...". Od początku do końca mamy piosenki na równym, wysokim poziomie. Nowy gitarzysta gra wyśmienicie, do tego za garami usiadł nie kto inny jak Mikkey Dee - rekomendacja zbędna. Co ja tu dalej mam pisać? Nie sposób przyczepić się do niczego na nowym wydawnictwie "Dyń". Utwierdza ono w przekonaniu, że muzycy są w bardzo wysokiej formie. Ha, oby więcej takich krążków jak "Rabbit Don`t Come Easy", a życie metala w szarej, polskiej rzeczywistości stanie się piękniejsze!


Ocena: 9+/10.


© PhantoM <phantom777@o2.pl>

Copyright by © PhantoM 2003