WHEN LOVE RAGES WILD IN MY HEART!!!


"This Album Is Dedicated To The Memory Of Our Dearest Friend Grim
Who Died By His Own Hands, October 1999."

Gaahl - Wokal
Tormentor - Gitara
Infernus - Gitara
Sjt. Erichsen - Perkusja
King Of Hell - Bas


Gorgoroth - Incript Satan

   Gdy odpaliłem ten album wszystko pociemniało... Rozpętałem piekło, zniszczyłem wszystko, co kochałem, zniszczyłem wszystkie uczucia, jakimi darzyłem kogokolwiek... Nie liczyło się nic, nie było nic, nie widziałem nic i nie czułem już nic - poza tą płytą. Jedyny album, którego słuchałem wszędzie, dosłownie - kiedy tylko się dało. Zniweczyłem wszystko, po prostu wszystkie barwy stały się ciemniejsze, życie straciło sens, a cały świat zdawał się być mym wrogiem. Byłem sam jeden przeciw wszystkim, byłem częścią siebie w odmętach piekła, druga trzymała mnie na ziemi, chociaż chciałem zejść na dół, by zasiąść na jednym z tronów piekielnych! Ta płyta po prostu zniewala, rzuca człowiekiem o ziemię, nawołuje do czynienia zła! 

    Gorgoroth stworzyli swą muzyką jak dla mnie nowy wymiar! Otworzyła wtedy przede mną wrota do królestwa Black Metalu, i śmiało mogę powiedzieć, że była to moja pierwsza prawdziwa miłość na tym polu. Nawet MayheM nie czciłem tak bardzo, mimo, że byli tymi, od których zacząłem. Od pory, gdy ten album wszedł w moje posiadanie minęło naprawdę wiele czasu. Moje poglądy się zmieniały, przeżyłem liczne zakręty całej tej cholernej drogi ku śmierci i liczne nieciekawe chwile... Zmieniały się moje gusta muzyczne, fascynacja old-schoolem [Beherit], punk'n'black'n'rollem [Venom], plugastwem [Darkthrone], klimatem [Satyricon], eksperymentami [Misteria], chaosem [Emperor], szybkością i rzeźnią [Anaal Nathrakh, Marduk] i tak dalej... Jednakże Gorgoroth "Incript Satan" wraz z Impaled Nazarene "Suomi Finland Perkele" zawsze stały u mnie na ołtarzu, zawsze chętnie ich słuchałem i nigdy mi się nie nudziły! Mimo, iż były jednymi z pierwszych i najczęściej słuchanych - to do tej pory czuję do nich niezwykły sentyment i zawsze, gdy mój wzrok na nie pada czuję niezwykłą chęć posłuchania ich. Gorgoroth bardzo często gości w moim odtwarzaczu, sentyment, za dawnymi czasami, ta muzyka nimi przesiąkła - jak dla mnie. Każda nuta jest jakimś wspomnieniem, każdy dźwięk jest jakimś zdarzeniem, które miało miejsce w moim dawnym życiu... Ale teraz, nasiąka tym, co dzieje się teraz, nigdy nie miałem płyty, którą umiłowałbym tak bardzo, która towarzyszyłaby mi tak często... Gorgoroth "Incript Satan" właśnie nią jest... Skarbnicą wspomnień!

    Geniusz kompozytorski czuć od pierwszych sekund, częste tremola, które w dużej mierze stanowią ten wybitny element muzyki Gorgoroth, ten, który tak bardzo wciąga, którego chce się słuchać... Wspaniale zaaranżowane bębny, które nie ograniczają się do opętańczego pędu stóp, lecz powalają rozmachem z jakim są skomponowane! Na przykład w takim "A World To Win" sposób w jaki Sjt. Erichsen zagrał w tym utworze po prostu zwala z nóg! Niezwykłe przejścia, szybkie motywy przeplatane ze zwolnieniami... Po prostu geniusz kompozytorski! Sposób, w jaki zostały skonstruowane utwory jest niezwykły, jeszcze nikt przed nimi na scenie Black Metalowej nie nagrał albumu tak zaskakującego! Na przykład w "Litani Til Satan" nikt nie spodziewałby się nagłego wybuchu agresji po tej demonicznej melodeklamacji... Samo "A World To Win" ma wiele riffów i ja sam, teraz, po ponad roku, bądź dwóch obcowania z tą płytą nie jestem w stanie zapamiętać struktury tego utworu!

    Gaahl drze się w sposób istnie mistrzowski! Słychać tu w jego wykonaniu typowy blackowy skrzek, chwilami podchodzenie pod growl, wrzask, melodeklamację, szepty, krzyk na wdechu, ryki, jęk mordowanego, krzyki agonii... Zróżnicowanie wokali - mimo, iż cały czas obracają się wokół Black Metalowych standardów - jest doprawdy zaskakujące! Sam byłem po prostu zaskoczony, gdy album się skończył... Myślałem, że słyszałem już wszystko, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem nic - teraz, śmiało mogę uznać Gorgoroth za wizjonerów Black Metalu! Mimo, iż Arcturus zwalił mnie z nóg, mimo, iż poznałem wiele bardziej zaawansowanych technicznie i aranżacyjnie grup to czuję, że właśnie Gorgoroth zajmuje tron, na jakim wcześniej siedziało niewielu... Ten album otworzył mi oczy na to, co było dla mnie ukryte, na to piękno, które kryje się w Black Metalu. Te gitary, ten wokal, perkusja, bas.., Aż dziw bierze, że taka muzyka powstała za pomocą takich zwyczajnych instrumentów! Płyta nie nudzi nawet na chwilę, tej muzyki chce się słuchać! Na przykład "An Excert Of X" - powolne podejście gitary, rozwinięcie riffu i po chwili wejście tego pięknego, spokojnego, przewodniego. Następnie główna gitara zaczyna grać spokojny motyw a perkusja wtóruje z dziwnym spokojem... Wszystko to wprawia słuchacza w trans, naprawdę dziwny trans, do tego dochodzą jeszcze wokale - puszczone od tyłu, lecz w tym wspaniałe, spokojna przemowa, istny piekielny trans! Brawa dla Infernusa za samotne skomponowanie takiego cuda! Na tym albumie zaskakuje także kompozycja ambientowa - "Will To Power", skomponowana przez King Of Hell'a, Gaahla i... Daimoniona z Enslaved! Słychać w niej dużo dziwnych odgłosów, puszczonych od tyłu jakichś odgłosów szemrania, nie umiem tego opisać. Loopy perkusyjne wraz z wprawiającymi w trans klawiszami po prostu zabijają! Chłód jaki bije od tego utworu jest niezwykły... Do tego jednak dochodzą wokale, szepty, zniekształcone krzyki... To się robi straszne! Pod koniec pojawia się także przerażający motyw, który dobrze słyszy się jedynie raz, więc trzeba uważać by go nie przegapić, motyw, klawiszy, które po prostu niszczą, jakby odgłos karetki, odgłos gasnącego płomienia życia... Kolejnym zdziwieniem było dla mnie "When Love Rages Wild In My Heart" - piękny tytuł - i wspaniały utwór! Zaczyna się industrialnym motywem perkusji i gitary a przechodzi w kawał melodyjnego Black Metalu! Do tego ten śpiew... TAK!!! ŚPIEW!!! Śpiew w stylu... nie wiem, nie potrafię nawet porównać, jednakże brzmi on dość groteskowo, ale wspaniale! To właśnie stanowi o tak odmiennym charakterze tego tworu od innych na tym albumie! Do jego sukcesu w moich oczach przyczyniły się także melodyjne riffy, bardzo melodyjne i tak schizofreniczne i dziwnie przepełnione tęsknotą... Dosłownie zabierające na inny świat! Gitary szczególnie jednak wypadają po pierwszym dziwnym zwolnieniu, gdy zaloopowany głos mówi coś w języku, którego nie rozumiem, jest to puszczone kilka razy a potem następuje tak piękny motyw sześciostrunowców, że aż pragnie się by trwał wiecznie! Następnie coś, co można by nazwać nawet solówką! Jest to wspaniałe, według mnie najlepszy utwór z tej płyty, wraz z "A World To Win", jednakże o klasę wyższy! Moja utopijna chęć usłyszenia czegoś, co by mnie naprawdę powaliło została spełniona właśnie przez Gorgoroth, za sprawą tegoż "When Love Rages Wild In My Heart"... To trzeba usłyszeć! Ostatnią z wielkich niespodzianek jest wiersz Charlesa Baudelaire, który został wyrecytowany podczas trwania pieśni zatytułowanej "Litani Til Satan" - to właśnie w tym utworze słychać wspaniałą melodeklamację Gaahla i ten pełen agresji krzyk "Satan vis miskum", który dosłownie zabija! Gitary chodzą tam niemiłosiernie wspaniale a o perkusji nawet nie będę wspominać, gdyż Sjt. Erichsen wbija wszystkich, których do tej pory słyszałem w ziemię!

   Głupotą byłoby nie wystawienie oceny najwyższej po tym, co tutaj napisałem - niniejszym to czynię, zmieniając jednakże lekko skalę ocen, tak by pasowała do albumu, który opisuję:

OCENA - 666/666

   PS: Zastanawiam się, czy ktokolwiek zauważył, że każdy akapit tego tekstu zaczyna się na literę "G" ;)
  PPS. Gorgoroth jest jednym z tych zespołów, który nigdy nie dał dupy i nigdy jej nie da, jeden z nielicznych, który nie dał się komercji - trzymajcie za nich kciuki!

Vertumnus