Ehh...CHAPTER 2 |
|
Witam po raz kolejny. Teraz, gdy trawa jest już zieleńsza, światło jaśniejsze, Kącik Muzyczny lepszy, a za oknem pada śnieg, mogę spokojnie podzielić się moimi dalszymi spostrzeżeniami... Muszę przyznać, że wydanie jubileuszowe (36) KM'u było naprawdę niezłe i stanowiło świetny kontrast dla numeru 35. W oczy rzuca się liczba gwiazdek, jaką Hex postanowił przyznać, a ja (i zapewne nie tylko ja) miałem okazję przeczytać artykuły z Czterema Gwiazdkami... Cztery gwiazdki, ja też tak chcę :), ale do rzeczy...
KM 36 Muzyczne Wakacje. (autor: Publo) - Co ja mogę powiedzieć? Tekst autorstwa Publa jako jeden z nielicznych nie dostał gwiazki. No cóż, jednak na przyznawaniu gwiazdek świat się nie kończy, więc przejdźmy do treści... Autor pisze coś o braku muzyki w mediach i słuchaniu walkaman'a. Ja nie mam problemów z brakiem teledysków do oglądania, bo prawie żadna z kapel, których słucham, teledysków nie kręci, ale co tam, załamywał się nie będę... A co do spacerowania z walkaman'em (ew. discman'em, lub z czymkolwiek innym...) może i jest w jakiś sposób odprężające, ale gdybym to ja szedł ulicą ze słuchawkami, z których dobiegałyby dziwięki np. 'Anthems...', to zapewno wcześniej czy później wpadłbym pod samochód :) "I've become comfortably numb...". "Niech stanie się światłość..." (autor: military) - Muzyka jako symbol pokoju? Nie jest prawdą to o czym prawisz chłopcze, a dlaczego, to pisałem w innym artykule (patrz "Men In Black"). Nie jest prawdą, że muzyka stanowi symbol pokoju, a przynajmniej w dniu dzisiejszym. Nie wiem dokładnie jakiej muzyki słuchasz, bo z twojego art'a trudno cokolwiek wywnioskować (coś tam wspomniałeś o muzyce klasycznej i etnicznej, mam rację?), ale sądzę, że daleko ci do takich gatunków jak Death, czy Black Metal... W dzisiejszych czasach, gdy na ulicy można dostać niemal za wszystko, a już w szczególności za poglądy, czy za muzykę, ciężko jest mówić o symbolach pokoju... PS. Nie mam pojęcia jaką religię wyznajesz, ale przypuszczam, że nic nie odwlekło cię od chrześcijaństwa, a więc jeśli jesteś katolikiem, to powiem ci, że według biblii, muzykę stworzyli aniołowie, a nie ludzie... To tak, na przyszłość... Propagowanie muzyki w polskich mediach (autor: Frącek) - W jednym z moich tekstów (znowu...) wspominałem coś o metalu w polskich radiach, nie było to do końca przemyślane i powiem szczerze, że teraz trochę zmieniłem swoją opinię na ten temat, aczkolwiek niedużo... Nie chcę, żeby każdy "obywatel" mógł zapoznać się z nową płytą Watain'a, jedząc śniadanie w pracy, albo podczas innych codziennych czynności. Muzyka metalowa, a szczególnie Black jest ciągle w podziemiu (nie licząc kilkunastu zespołów, które na siłe chcą zrobić karierę...), co czyni ją niedostępną dla więkoszości osób. Nie każdemu chce się biegać kilka miesięcy w poszukiwaniu bootlegu "Dawn Of The Black Hearts"... To jest właśnie piękne. Podsumowując, Metal dla Metali, jednak nie taki jest temat tego artykułu. Sądzę, a przynajmniej tak to interpretuję, że autorowi chodzi o zalewającą nas wszędzie, falę 'kiczu'. Jednak mnie to nie dotyczy, bo MTV, czy innego Opola, to ja oglądam tyle, co nic i też wam tak radzę. Lepiej się spokojnie odprężyć grając na gitarze, niż bezmyślnie siedzieć przez telewizorem i denerwować się, z powodu marnej i cukierkowatej muzyki... "I've got fourteen channels of shit on the Tv to choose from...". O tym, że wszystkie zespoły są komercyjne... (autor: Ijon Tichy) - Artykuł ten wzbudza we mnie większe emocje, ponieważ całkiem niedawno, mój znajomy wysnuwał podobne wnioski... Mówił on, że każdy zespół jest komercyjny, bo bierze pieniądze za albumy, koncerty itp. Otóż, sytuacja przedstawia się nieco odmiennie, jeśli ktoś nagra album, czyli go po prostu stworzy, to należą mu się pieniądze od ludzi, którzy tego albumu słuchają, czyli go kupują (do tego dochodzą koszty sprowadzenia z np. Norwegii, koszty tłoczenia płyt, zrobienia okładki, opłaty za studio, czy inne tego typu wydatki...) To samo tyczy się koncertów... Problem drugi. Co do zarabiania na płytach, to tak naprawdę, na poważne zyski (tzn. na coś więcej, niż dwa piwa i paczkę Lays'ów) mogą sobie pozwolić tylko "legendy" typu Darkthrone, czy Bathory, choć jak może wiesz, nawet taka osoba jak Fenriz, aby zapewnić sobie jakie-takie dochody, dorabia na poczcie... Kurde, ja chcę mieszkać w Norwegii!!! Ciekawe jak to jest dostawać przesyłkę od Legendy Black Metalu... Pominąłem oczywiście takie zespoły jak korn, kredki, czy innego rodzaju maszynki do pieniędzy... Hutnikiem nie jestem, ale na metalu co nieco się znam (autor: Kijek) - Autor pisze o tym, jak zaczynał swoją "metalową drogę", następnie o tym czego słucha aktualnie, ale później dyskusja kieruje się ne inny tor, a mianowicie, "Kim Jest Metal?". Kijek pisze, że wysłał list do radia (bodajże "Radio Afera"), pozwolę sobie przybliżyć treść tego mail'a: "Metal to nie ubiór ani też muzyka tylko i wyłącznie. Metal to sposób patrzenia na świat. Prawdziwy metalowiec zupełnie inaczej postrzega piękno. Pociąga go tzw. poetyka brzydoty, stąd różne demony i inne ścierwa na okładkach płyt itp. Oczywiście metalowiec nie odrzuca dotychczasowych kanonów piękna a jedynie widzi je także w tym co inny człowiek uznaje za obrzydliwe. Niestety ludzie tego nie rozumieją i uważają nas za tych od zniszczonych nagrobków (to raczej robota "skinów", którym wydaje się, że są skinami i satanistami)." Nie wiem jaką ty "poetykę brzydoty" wyznajesz, ale czy wszystko u ciebie w porządku? Doprawdy nie wiem, dlaczego podoba ci się to, co innym wydaje się brzydkie, ale ja (na przykład) nie mam zamiaru podziwiać panny ze 100 kg nadwagą, no co to, to nie... Ja tam wolę moją obecną kobietę... Co do demonów i innych takich, to jest to tylko obrazek, którego powinnością jest budowanie jakiegoś klimatu, no chyba, że okładka jest koncepcyjna i przedstawia jakąś konkretną historię, konkretne wydarzenie... Na temat satanizmu nie mam ochoty się wypowiadać, bo dla każdego satanisty, kult Szatana to co innego... Jedni odprawiają orgie, a dla innych Lucyfer to tylko symbol "wyzwolenia" ciała... (a jeśli znajdę wolny czas, to może zdecyduję się o tym szerzej opowiedzieć...). Następną kwestię stanowią zespoły nu-metalowe. Mam do ciebie pytania: czym (oczywiście według ciebie) przysłużyły się takie kapele jak Marylin Manson, Tool, System of a down, Static X??? Co w.w. band'y wartościowego wniosły do gatunku, jakim jest Metal? A co do przystanku Woodstock, to powiem tylko tyle, że na pewno moim marzeniem nie jest pojawienie się tam... Koszulka Metalliki, czyli niełatwo stać się metalem (autor: Kulturny) - Historyjka o koszulce metaliki jest jaka jest, a że komentować mi się jej nie chce, to przejdę od razu do sedna sprawy, czyli do akceptacji "młodocianych metali"... A po chuj ja mam im pomagać, że tak się niegrzecznie wyrażę. Po co nam banda ludzi w koszulkach Burzum, co o Burzum wiedzą tyle co nic, albo o poczynaniach Varg'a wykuli na pamięć 50 str. formatu A4. Wszyscy ci ludzie w koszulkach tych, jakże bluźnierczych i brutalnych zespołów na zwykłą "zaczepkę" udzielają odpowiedzi w stylu: "co ja ci zrobiłem?", "zostaw mnie..." i tym podobne... A i tak najlepsi są ludzie, którzy "zdradzają" swoje ulubione zespoły, mówiąc, że to nie ich plecak (na którym oczywiście znajduje się masa naszywek typu mayhem, marduk, metallica, system of a down i dark funeral)... Większość metali (w tym ja), którzy słuchają black'u bądź death'u nie chce, aby muzyka ta została nadmiernie rozpowszechniona, bo później już nikt nie będzie w stanie sobie poradzić z nadciągającą falą pozerów i metal straci swój klimat... PS. Piszesz, że co ludzie powiedzą o takiej mocnej kapeli jak Slayer, a nazwa Nokturnal Mortum (swoją drogą już gdzieś wcześniej wymieniana) ci się o uszy zapewne nie obiła??? Satanic Rites (autor: Książe Palownik) - Ooo, tu się książe popisał... Naprawdę dobry artykuł i w dodatku jaki pomocny w edukowaniu dzieci. Od dzisiaj już nikt nie będzie mówił: "Słucham black metalu, wiecie takiej szybkiej muzyki, z bardzo szybką perkusją, melodyjnym acz zadziornym riffem, klawiszami służącymi jako tło no i pięknymi tekstami o przyrodzie i zakamarkach ludzkiego umysłu. To bardzo ekstremalna i elitarna muzyka, wiecie Emperor, Dimmu Borgir, Lux Occulta, Satyricon, Immortal, Mayhem, Vader, Cradle Of Filth...", teraz będzie popularne stwierdzenie: "Wiesz, ja słucham zespołów - legend. Takie bandy jak Venom, Sarcofago, Hellhammer, czy Mercyful Fate kopią dupe... To kwintesencja negatywnych emocji, które mieszczą się w człowieku... Chuj, że Diamond nie umie śpiewać, chuj, że reszta zespołu nie umie grać, chuj z tym, liczy się idea...". Dalej jest dobrze, nie zauważyłem żadnych błędów merytorycznych, choć układ gramatyczny niektórych zdań, potwierdza moją tezę co do Palownika, o piciu za dużych ilości soczków "Pysio"... PS. Książe, co do twojej opowieści o Bathory, to założę się o skrzynkę piwa, że czerpałeś pewne informacje z wywiadu z Quorthonem w numerze #4/2003 magazynu 7 Gates (ten z Killjoy'em na okładce). Mam rację??? Idol (autor: la-k-m) - Prawdę mówiąc nie obchodzi mnie zawartość tego tekstu, chciałbym zwórócić waszą uwagę na nieco inną sprawę. Ostatnio jak każdy porządny obywatel oglądałem idola, aby przekonać się co ta dzisiejsza, kreatywna, bo w końcu Polska młodzież ma do zaoferowania. Muszę przyznać, że nie zawiodłem się, dostałem dokładnie to czego się spodziewałem. Cała struktura programu to gówno, bo wiadomo że aby zostać w programie, trzeba wybierać takie piosenki aby spodobały się masie, bo inaczej nici ze statusu "Idola". Jak już wcześniej mówiłem, będąc bardzo ciekawym co to się w tym 'idolowym' światku dzieje, włączyłem telewizor, przełączyłem natychmiast na kanał 'Polsatu' aby nie stracić ani sekundy z występu, ale to co ukazało się moim oczom, po prostu powaliło mnie na ziemię. Patrzę, a tam kurwa wyskakuje jakiś blondas (niewymownie inteligentne stwierdzenie, nieprawdaż?), niczym filip z konopii, a w dodatku z tak umalowaną twarzą, że spokojnie mógłby pełnić rolę polskiego marylin'a mansona, istny cyrk mili państwo, jak się patrzy... Ów heros polskiej sceny zaprezentował znany wszystkim kawałek nirvany "smells like teen spirit", a w jaki sposób to zrobił, to już nie będę komentował... Pominę kilka osób, aby przejść do drugiej gwiazdy, czyli długowłosego Kuby, a że nie wiem jak brzmiało jego nazwisko, to się lepiej zamknę. Kuba też śpiewał utwór z repertuaru nirvany (come as you are), jednak oceniał tego nie będę, bo się na grunge'u nie znam i nigdy nie znałem... Kolejnym uczestnikiem, który zwrócił moją uwagę był chłopak wyglądajacy jak chodzący mop, niestety zapomniałem jak się zwał, ani co wykonywał to na tym poprzestanę. No nie powiem, wśród polskiej młodzieży można zaobserwować naprawdę wschodzące gwiazdy, światowa czołówka plastikowego syfu... Aż się serce raduje, patrząc na te czasy... Wyższość absolutna ;) (autor: AciD) - Eee..., idźcie wy sobie gdzie chcecie, byle by nie do mnie, z takimi artykułami. Ani to śmieszne, ani... Ahh, nie będę tego komentował, bo niechcący mógłbym się z równowagi wyprowadzić... Co ja mogę na koniec powiedzieć... Historia KM sięga już trzech lat, a postęp jaki poczynił Kącik Muzyczny przez ten czas zasługuje na pochwałę. Jeśli przypomnieć sobie ten layout z pierwszych numerów... Nie wiem kto go tworzył, ale przecież tam niczego nie można było znaleźć. Być może to wina artykułów, których było niewiele, już sam nie wiem. Dziś jest w miarę dobrze, mam nadzieję że poziom tekstów będzie coraz wyższe... Nie mam pojęcia, kiedy ukaże się mój artykuł, ale żebyście mieli pełny obraz sytuacji i nie skarżyli się na nieaktualność mojego "czytadła", to przyjmijcie do wiadomości, że dzisiaj w chwili gdy kończę pisać ten tekst, jest 12.11.2003r. Aha, mam nadzieję że wiecie o tym, że żoną Eld'a jest wokalistka Enter Chaos - Marta Meger-Jakubska, a sam Eld to Maciek Jakubski... To tyle, na koniec jeszcze mały cytat (ufam, że ktoś będzie wiedział skąd). Hail Satan!
"The Wolf is no longer free |