Koncertówki
Tekst ten chciałbym "poświęcić" zespołowi znanemu pod nazwą MetallicA. Bluzganemu przed debili, kochających disko polo. Zapamiętajmy ten zespół taki, jaki był na "Master of Puppets", "Ride The Lightnings", "Kill'em All", "...And Justice For All" czy na kończącym działalność zespołu "Black Album". I nie zapominajmy, że właśnie od tego zespołu więksozść z nas zaczęła słuchać metalu, i większość z nas nadal go słucha.
Większość z nas była na jakimś koncercie. Prawie zawsze wiążą się z tym jakieś uczucia, czasem pozytywne, czasem negatywne. Tak to już jest. Zazwyczaj jednak jest tak, że te wymarzone koncerty są jeszcze przed nami, albo już za nami. Ja osobiscie żałuję, że nie urodziłem się jakieś 15/20 latek temu. To wtedy MetallicA tworzyła to, co dziś czule wspominamy. To wtedy zaistniała Nirvana. Wtedy własnie swój rozkwit przeżywał rock i metal. Dziś króluje nu, dziś jest inaczej...
Właściwie to strasznie żałuje, że metalu nie zacząłem słuchać wcześniej. Niestety, przeminął mi koncert Emperora. Już pewnie nigdy go nie usłyszę na zywo. Ach, chiałoby się zyć te dwie dekady temu, gdy MayheM pracował na swój sukces... Przeminęło mi wiele koncertów, w tym Children Of Bodom i innych. Wciąż niecierpliwie czekam na występ In Flames na terenach Polski. Ale co jeśli się nie doczekam, czy z powodu utraconych bezpowrotnie miłych chwil mam się dręczyć? Nie! Od czego są wydania koncertowe?
Ostatnio znalazłem u mojej kuzynki na kompie koncert Metalliki. Nie zwlekając wypaliłem mp3 na płytę, oczywiście zmieniłem na audio:)) i właśnie słucham. Co dają nam koncertówki? Bardzo dużo. Czasem znacząco różniące się od pierwowzoru wykonania utworów i ten niepowtarzalny klimat. To wszystko sprawia, że czujemy się niepowtarzalnie. Odczuwamy, jak już mówiłem ten specyficzny klimat koncertu. Słyszymy jak wokalista rozmawia z publiką, jak oni coraz głośniej krzyczą, domagają się więcej. Niesamowite wrażenie sprawia tłum śpiewający refren utworu, który sami wielokrotnie nuciliśmy. Wspaniałe jest uczucie, gdy słyszymy ten wielotysięczny tłum. Czujemy się wspaniale, ciary przechopdzą nam po plecach. Zamykamy oczy i widzimy ludzi, trzymających ręce w górze, szaleńczo skaczących, zespół na scenie. Jesteśmy prawie razem z nimi, duszą oczywiście. Chciałoby się tam być, ale już za późno. To dają nam własnie koncertówki. Możemy się cofnąć w czasie, poczuć się jak na koncercie. Żadnen typowy album nie ma takiego klimatu, koncertowego klimatu. Są oczywiście czasem i wady- kiepska jakość itp., ale dla mnie to mało ważne. Oczywiście jest jeszcze jedna wada- myślę wtedy "kurwa mać, czemu mnie tam nie było..." Odpowiedź już znacie...
AciD
np. MetallicA "One", "For Whom Are The Bell Tolls", "Nothing Else Matters"