ALBERT CAMUS -"Dżuma"
...a pani rzekła tedy: "Ach, zapomniałabym. No i do tych 30 lektur na ten rok w I klasie naszego LO, dopiszcie sobie jeszcze "Dżumę" - Alberta Camus." Głuchy jęk wypełnił klasę na ułamek sekundy, wszyscy czuli się przytłoczeni ciężarem jakim zostaliśmy na "dzień dobry" przytłoczeni. Już wtedy "Dżumy" miałem dość, tak jak Alberta Camus i wszystkich pisarzy na C.O! Frustracji mej postanowiłem nie demonstrować, za to po pewnym czasie sięgnąłem po wyżej wymienioną książkę.
Albert Camus urodził się w Algierii, w kolonii francuskiej A.D 1913. Trzeba Czytelnikowi wiedzieć, że kończąc w Algierii szkoły dostał stypendium za nieziemskie wyniki w nauce, za które zafundował sobie nie byle jakie studia. Poszedł na... filozofię (Tu pozdrawiam Phnoma:). Dlaczego to piszę? Albert Camus w 1957r. otrzymał literacką Nagrodę Nobla (W wieku 44 lat!), a to była juz niezła zachęta by sięgnąć po lekturę. Na ogół Nagród Nobla nie dostaje się za nowelki, romanse, czy inne tasiemce - Camus chyba o tym pamiętał.
Z uwagą, lecz jednak biernie, śledziłem wywody Rainmana i polemiki Phnoma dotyczące "Dżumy". Postanowiłem się do konfliktu włączyć i twardo stanąć po stronie byłego naczelnego. Dlaczego? (Nie, on już tu nie ma żadnej władzy :P) Ponieważ mnie również książka urzekła, nawet zanim poznałem jej metaforyczny sens, po prostu czułem jej siłę - a jej źródło poznałem na lekcjach. "Dżuma" to jedna z tych powieści, po których "już nic nie będzie tak jak dawniej". Pisana była po "największym ziemskim piekle, dziejącym się wśród nas", czyli, jak się domyślacie, chodzi o II wojnę światową. Niech tytuł Was nie zwiedzie, ta książka jest o wojnie, a konkretniej o złu, śmierci, zagładzie i obojętności jakie ona niesie ze sobą. Wszystko to jednak podane jest pod niesamowitą przykrywką, doskonałą do tego stopnia, że nie rozumiejąc dokładnie o co chodzi, Czytelnik przekonany będzie, że tu cały czas chodzi o dżumę.
Dla niedowiarków - pierwsze zdanie powieści już mówi nam byśmy nie traktowali jej dosłownie. Rok nie jest podany dokładnie ( 194. r), a miasto (Oran) w którym ma miejsce akcji kronika (jak ją, zresztą słusznie, Albert Camus nazywa) określone jest jako zwykłe, szare miasteczko, rzekłbyś - jak każde inne. I o to własnie tutaj chodzi. Plaga zła ma wszędzie swoich wysłanników i może dotknąć każdego - winnego, czy nie. Tych, których jeszcze nie przekonałem zachęcam do przeczytania cytatu, który podał niedawno Phnom - jest to najdoskonalsza kwestia tej powieści, ukazująca jej prawdziwy cel i przeznaczenie.
A o czym faktycznie jest książka? Francuską prefekturę na wybrzeżu Algierskim atakuje zaraza. Jak się okazuje, jest to dżuma. Miasto zostaje odcięte od świata, co dzień giną setki ludzi, władze czekają na serum. Ukazane jest życie, a raczej jego próba, w izolacji, w czasie ciągłego zagrożenia, paranoi i strachu. Camus otarł się pod tym względem o geniusz. Głównym bohaterem jest dr. Bernard Rieux, jest on także narratorem. Camus przyznaje, iż wybrał właśnie jego, ponieważ jako doktor jest zawsze w centrum wydarzeń i może kronikę spisywać na bieżąco. O co chodzi naprawdę - tłumaczyć chyba nie muszę. Kolejną ważną postacią jest Tarrou - miłośnik życia. Pomagał doktorowi ze wszystkich sił - "w obliczu 'dżumy' staję zawsze w obronie ofiar". Tarrou powtarzał także często - "każdy człowiek nosi w sobie dżumę".Ważna postacią jest także Grand - perfekcjonista, introwertyk, oraz dziennikarz Rambert, który panicznie boi się zła (mówimy o dżumie) i śmierci, chce od niego uciec, zasłania się miłością do pozostawionej żony, która jednak nie jest aż tak istotna. Autor często wplata w akcję swoiste retardacje, własne przemyślenia - zostawia czytelnika na skraju frustracji, którego pazerność nie zna granic. "Dżumie" towarzyszy atmosfera (ciężko to określić) ogólnego przygnębienia, niemocy, bezsilności. Stawia człowieka w obliczu ogromu czegoś, czego jednostka nie jest w stanie pokonać, a ogół boi się temu przeciwstawić.
Albert Camus był przedstawicielem egzystencjalizmu - systemu filozoficznego, który rozważa sens życia człowieka na świecie. Egzystencjalizm zastanawia się nad życiem człowieka zaangażowanego w kulturę społeczną. W zasadzie ten nurt dzielił się na ateistyczny i religijny, a Camus był przedstawicielem tego pierwszego. Dlatego w powieści liczy się to co tu i teraz, nie ma ingerencji sił wyższych, czy innych cudów w stylu Deus ex machina. Można to wszystko wiązać z epikureizmem, dajmy na ten przykład Tarrou prowadził swoją kronikę, w której zapisywał nazwyklejsze rzeczy, chciał uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach, poznać z każdej strony każdy aspekt życia - był takim cichym alter-ego pisarza, także egzystencjalistą, również ateistą.
Camus obrazuje wszystko w sposób niemal wolny od problemu wiary. Znajdziemy i rozważania na temat Boga, jednak są tak doskonale przedstawione, że nie urażą niczyich uczuć.
Tego pisarza, o którym pisałem już tak wiele, cenię nie tylko za jego geniusz pisarski, wręcz dar do przelewania myśli na papier. Cenię także, a może przede wszystkim, za to, iż był przy tym normalnym człowiekiem i rozumiał innych ludzi. Swego czasu był bramkarzem, kochał piłkę nożną - "Futbol jest najważniejszą z nieważnych rzeczy". Jak sami widzicie, tak jak stworzona przez niego postać - Tarrou, on także chciał doświadczyć każdego rodzaju radości, uczucia i poznania. Jak każdy egzystencjalista.
Kończąc me wywody, chcę powiedzieć wszystkim, którzy jeszcze nie mieli styczności z dziełem Camus, by pamiętali o metaforycznym znaczeniu i zagłębili się całym sobą w klimat powieści, który jest wręcz przytłaczający.
Pamiętajcie, nie jest najważniejsze czy to w piękny ranek majowy smukła amazonka, siedząc na wspaniałej kasztance, jechała kwitnącymi alejami Lasku Bulońskiego, czy odwrotnie - ale to czy jesteśmy uczciwi wobec samego siebie i jak stawiamy czoła dżumie, z którą stykamy się każdego dnia.
spoxgreq
spoxgreq@poczta.onet.pl