JANUSZ MEISSNER - "Niebieskie drogi"
Janusz Meissner to jeden z moich ulubionych autorów polskich. Jak niewielu potrafi oddać swą miłość do latania i uczucia się z nim wiążące w swojej twórczości. Przed wojna był pilotem i instruktorem, a dzien. przed wybuchem wojny uzyskał zwolnienie z wojska. Miał facet pecha, ale przeprawił się przez Węgry i Rumunię do Francji, a później Anglii i tam także uczestniczył w walkach. Później wrócił do kraju. Pewnie zastanawiacie się dlaczego tak rozwodzę się nad jego historia. No cóż. Lotnicy, którzy wrócili do Polski z Zachodu ( i inni żołnierze też ) mieli w kraju przerąbane na 102. Początkowo wykorzystano ich wiedzę, ale później byli prześladowani. Najlepszym przykładem może być najbardziej znany pilot polski - Stanisław Skalski.
Meissner zaczął pisać przed wojną. napisał wtedy np. "Szkołę orląt" Także w czasie wojny i po niej
pisał. Po powrocie do kraju napisał książkę "Niebieskie drogi". W związku z tym że była to najnowsza
książka ( rocznik 1975 ) jaką zastałem w przygodnie odwiedzonej bibliotece, wiec wziąłem ja
nieświadomy pewnych faktów.
Ta książka to wspaniały przykład na to jak można upolitycznieniem pisarstwa
zarznąć niezły temat. Oto bowiem pilot wracający z Zachodu zostaje po pewnych perypetiach pilotem LOTu.
Książka opisuje jego przygody, zarówno w powietrzu, jak i na ziemi. Jego wzloty i porażki w pracy.
Jego miłości i przyjaźnie. I to jest to w czym Meissner jest specem. Pisze tak
interesująco, że ręce aż same wyciągają się po jego książki.
Niestety, ten przydługi wstęp także był mi potrzebny. Książka została napisana na początku lat 50. W tym czasie tacy ludzie jak on mieli niezbyt wesołą perspektywę.
Meissner, aby się przypodobać partii i umożliwić sobie w ogóle wydanie tej książki
zamieścił także w tej pozycji wiele przemyśleń albo innych uwag. I jest tu np. o wojnie w Korei - ja to Amerykanie
walczaą z ludem, który chce się uwolnić spod jama okupanta. O tym jak partia wiedzie nas w świetlaną
przyszłość. Także o tym ,że powołaniem każdego pracownika jest podnosić wydajność. I tak dalej w
tych klimatach. Ogólnie mówiąc, jest to część całkowicie niestrawna dla przeciętnego
dzisiejszego czytelnika. Ksiazkę można czytać na dwa sposoby. Albo się pomija te watki polityczne i wychodzi
całkiem fajna książka lotnicza, albo czytamy wszyto i odpadamy po pierwszych 20 stronach.
Lubię tego autora. Pisze wspaniale. Ale to nie jest jego najlepsza pozycja. Jeżeli
chcecie sobie poczytać cos ciekawego to spróbujcie czegoś innego z jego twórczości. Najlepiej jego
wspomnień ( czy jakoś tak) trzy tomy pełne zabawy lotnictwa i miłości. A także walki śmierci i
pomyłek.
PMG
pmgpmg@wp.pl