STEPHEN KING - "Carrie"

Jest to pierwsza a zarazem jedna z najlepszych książek mr. Kinga. To właśnie dzięki niej świat usłyszał szerzej o Stefanie Królu nie tylko jako o dobrym pismaku opowiadań do magazynów  dla panów z Playboyem na czele, ale jako o zdolnym pisarzu potrafiącym wyklepać COŚ bardziej  interesującego. Natomiast ilość gotówki, jaką Stephen otrzymał za napisanie 'Carrie' była tak pokaźna,  że mógł on spokojnie przejść już na zawodowstwo, a nie ciągle zajmować się niańczeniem dzieci w szkole.  Trzeba ci bowiem drogi czytelniku wiedzieć, że jeden z lepszych (jeśli nie najlepszy) pisarzy naszych czasów był kiedyś tak jak większość z nas (mnie to na razie nie dotyczy :P) zwykłym, uczciwie zarabiającym na  życie robolem! Natomiast pisanie samo w sobie było, tak jak dla wielu zdolnych pisarzy formą rozrywki,  może relaksu czy po prostu ucieczką od szarej, często jakże brutalnej rzeczywistości. Co prawda King,  jak wiele razy mówił, pisał i wciąż (choć teraz już nie tak bardzo, jak sądzę) jeszcze tworzy dla kasy,  jednak, co najważniejsze, robi to dobrze i z sercem.


Główną bohaterką w książce jest tytułowa Carrie, nastolatka wychowywana od najmłodszych lat  przez matkę, maniaczkę religijną. Jej mamuśka jest naprawdę bardzo, ale to bardzo wierząca... Jak się łatwo domyślić, jest to przyczyna wielu przykrości ze strony kolegów, bliskich, rówieśników mających Carrie tak jak jej i matkę za chodzące dziwadło (mówiąc najłagodniej). Świat w jakim żyje główna bohaterka jest światem nierzeczywistym, coś z pogranicza obsesji i paranoi! Co więcej, powieść ma nietypową konstrukcję, a mianowicie do każdego podrozdziału, działu itd. mamy dołączoną zwięzłą notkę napisaną przez ludzi, którzy uczestniczyli w tych wydarzeniach, fragmenty z gazet, naukowe wyjaśnienia, wywiady etc. to wszystko sprawia, że czytając Carrie mamy  uczucie, iż to się kiedyś naprawdę stało. Dlatego szczerze nie polecam tej książki osobom o słabych nerwach, niektóre sceny są wręcz skrajnie brutalne, co wywołuje poczucie lekkiego zdegustowania, niesmaku, jednak wprost idealnie wkomponowuje się w całość. A efekt końcowy jest wręcz powalający. Sprawdźcie sami! 


Powróćmy do naszej 'słodkiej' Carrie, otóż w życiu nawet takiego aliena jak główna bohaterka, przychodzi w końcu czas pewnych zmian, można powiedzieć nawet, że jej życie wręcz wywraca się do góry nogami... Mianowicie Carrie odkrywa w sobie niesamowity dar telekinezy, czyli tzw. siły umysłu! Jaki wniosek: więcej NIKT ani NIC nie będzie nią pomiatać, teraz przyszła jej kolej...


I tym optymistycznym akcentem, który ma was ludki zachęcić do przeczytania tej wspaniałej książki,  urwę opis jeśli chodzi o cześć fabularną. Mogę wam tylko obiecać, że działo się, oj działo się tam jeszcze wiele a nawet i więcej! MASKARA to jedyne co przychodzi mi na myśl!!! Carrie to jak już powiedziałem we wstępie jedna z najlepszych książek Kinga. Widać w niej doskonale, jak bardzo bogaty i mroczny jest warsztat, pisarski Kinga. Fani Stephena powinni zwrócić uwagę także i na to, że cała książka świetnie przedstawia odczucia młodej dziewczyny, jej pierwsze lęki, uczucia itp. No właśnie, kobiece odczucia. Jak wiadomo, pan Stefan to w 100% mężczyzna, natomiast sposób w jaki oddał kobiecą głębię budzi mój wielki i nieograniczony podziw. Naprawdę prawdziwy majstersztyk! Oczywiście, tak jak w jego wielu książkach, także i w tej nieodzowna była pomoc żony. Jednak i tak autor spisał się na medal. TAK, na złoty medal! 


"Carrie", jak już powszechnie wiadomo, okazała się sukcesem zarówno na płaszczyźnie finansowej jak i też na podłożu humanistycznym. Jednak Kingowi jako młodemu autorowi niestety nie udało się uniknąć paru irytujących miejscami błędów. Zresztą ciekaw jestem czy sami zauważyliście, co w tej książce jest nie tak? Jeśli chcielibyście się podzielić swoimi spostrzeżeniami, to zapraszam do mailowania, adres macie na dole. Ja mogę wam tylko podpowiedzieć, że jest jeden bubel i to dość znaczny w historii rzekomej próby zabicia Carrie przez jej własną matkę. Kto go znajdzie, 
ma u mnie DUŻEGO plusa za spostrzegawczość ;)). 


Na koniec mogę powiedzieć jeszcze tylko to, co chyba wypadałoby rzec jeśli ma się do czynienia z książką wybitną... czyli zachęcić was do jej przeczytania. Więc czytajcie moi mili, oj, czytajcie, a jak już przeczytacie to napiszcie chociaż w paru zdaniach co o książce sądzicie. Tak więc, do kolejnego przeczytania!

mrc2oo2
mrc2001@xl.wp.pl