Need For Speed:
Underground
Dickinson
Piszę to w dzień 24-XII-2003 (tak ludzie,
je^*$&%ana wigilia)
Heloł! Normalnie nie wytrzymałem i musiałem się wyżyć. Recenzja ta
dotyczyła będzie tak chwalonego wszem i wobec najnowszego dzieła panów z EA.
Mowa oczywiście o grze zatytułowanej Need For Speed Underground. Zaczynamy
rzeźnię...
Menu - słów kilka
Hmmm... Nie mam zamiaru opisywać, jakie opcje znajdują się w menu,
ponieważ jest ono bardzo rozbudowane i w pewnym stopniu innowacyjne. Wszystko
jest wpasowane w kolor mdło niebieski i daje bardzo miły efekt. Widzimy również
tył swego samochodu podczas jazdy po prostoliniowym niekończącym się torze.
Zamiast kariery mamy 'Underground' itd.
Samochody, naklejki światła i inne dresiarskie zabawki...
W owej grze mamy do wyboru dosyć pokaźną liczbę samochodów, i tyleż
właśnie dodatków do nich. Możemy naklejać naklejki na samochód, montować lampy
pod podwoziem, dodawać spojlery i w ten właśnie sposób otrzymywać kolejne
gwiazdki, które świadczą o naszej reputacji. [jeeezuuuu ale żałosne] Z czasem
dostajemy nowe silniki, opony, zmniejszamy wagę samochodu, i dlatego nasz
wehikuł zmienia się nie do poznania. Najważniejszą zaś cechą tych dodatków, jest
polepszenie przyczepności/zwiększenie prędkości naszego auta. Mówię tu o
silnikach, oponach, a nie o naklejkach. Z czasem będziemy mogli zamontować
dopalacz, czyli nos, czyli N2O.
Coś o grafice
Grafa, jako taka nie jest zła. Powiedziałbym nawet, że jest bardzo dobra.
Wyścigi jednak prowadzimy tylko w nocy i to po deszczu, ale i tak jest bardzo
dużo do podziwiania. Samochody wyglądają bardzo ładnie, nawet już przy detalach
na 'medium'. A budynki, które mijamy są przyzwoicie wykonane.
Muzyka, czyli pokarm duszy.
Za muzykę to programistów powinno się powiesić za genitalia na
najbliższej latarni. Jako muzyka jest tu tylko hip hop, rapowany przez te czarne
małpy z jułesej. Można po prostu dostać szału a potem mieć ochotę zwrócić
obiadek, gdy się to słyszy. Dobrze, że można, choć wyciszyć muzykę, ale jazda
bez muzy to już nie to samo... Gdyby programiści wzięli przykład z ekipy
składającej Carmageddom II to by było bardziej niż świetnie ;) Za muzę 1,5
punktu w dół.
Giercowania czas
Gdy jesteśmy w podziemiu i jedziemy własną karierę, już na serio to
przydałoby się pomyśleć o wygrywaniu wyścigów. Jako, że na samym początku gry
jest to banalnie proste, takoż około 90 rajdu jest już troszkę gorzej. (nawet na
poziomie 'izi') Ruch uliczny jest wtedy nasilony a przeciwnicy, choć mają gorsze
wozy, i tak jadą szybciej. Po oderwaniu się od 'peletonu' i przejechaniu pewnego
odcinka trasy bezbłędnie przy maksymalnej prędkości, i tak ktoś cię dogoni,
jakbyś jechał 60 km/h. Do tego dochodzi to, że wystarczy lekkie otarcie o inny
samochód i od razu lądujesz tyłem do kierunku jazdy. To jeszcze ni koniec tych
'zalet' gry. Wystarczy abyś, choć musnął filar mostu, to z 314 km/h spadasz do
zera i po pięciu (z sześciu) okrążeniach prowadzenia spadasz na ostatnie miejsce
i nie masz szans nikogo dogonić. Gdy uderzysz w tył samochodu z prędkością ok
200 km/h nie zawsze odskoczy on na bok. Nieraz zdarzyło się tak, że samochód
jechał przede mną, tylko dlatego, że go pchałem a on jeszcze hamował. O wygraniu
wyścigu mogłem sobie tylko pomarzyć. Aby nie było za łatwo to jak raz uderzyłem
w samochód i cudem udało mi się spaść w odpowiednią stronę, to spod ziemi
wyrosła ciężarówka i zaliczyłem czołówę. Na domiar złego w trakcie lotu, po
zderzeniu nie można wrócić samochodu na trasę. Musicie poczekać aż sam opadnie i
wtedy już z ulgą (i przeciwnikami na mecie) możecie kontynuować wyścig. Do tego
nie rozumiem jeszcze tego badziewnego sterowania. Przyczepność możecie mieć na
maxa, a i tak nie wejdziecie w ostrzejszy zakręt nawet na 3/4 gazu. Programiści
mogą się tłumaczyć realizmem. Ale gdzie w nfs'ach realizm??? Jak chcę jeździć z
realizmem to załączam colina 2 :D Za te wszystkie wady polecą ze 3 punkty...
Małe podsumowanko
Gra jest jedną z gorszych odsłon potrzeby prędkości. Drugi taki nieudany
tytuł to porshe. (nie wiem co ludzie w nim widzą) Pamiętam jeszcze te chwile,
jak giercowałem cały dzień w Hot Pursuit 2 aby zdobyć Ferarkę F50 :) Nie wiem co
mam jeszcze napisać. Wiecie co? Zagrajcie lepiej w Call Of Duty, lepszy klimat,
i większa grywalność. Underground polecam tylko ludziom, którzy z zamiłowaniem
oglądali szybkich i wściekłych, a w przyszłości chcą szaleć maluszkiem po wsiach
z nieodłącznym bejzbolem schowanym za dresikiem.
:: PLUSY:
+ Wrażenie prędkości
+ Ładna grafa
+ Drag race'y :D
|
:: MINUSY:
- Kolesie, którzy odrabiają 5 sekund przewagi, nawet gdy jedziesz idealnie
- Odwracanie samochodu tyłem do kierunku jazdy
- 'Magnesy' w filarach
- Muza
- Sterowanie
- Zapomniałem napisać, że niektóre trasy są wyjątkowo za długie, i mają za dużo
zakrętów po 90 stopni
- Nie ma co kryć, dresiarska
| Po
genialnym Porsche, spodziewałem się, że Underground okaże się wielkim hitem.
Natomiast w swe łapska dostałem grę, co najwyżej średnią, która niczym ciekawym
nie zaskakuje. Po pierwsze zdziwiło mnie "dociąganie" żywotności gry robiąc 111
wyścigów, które w większości nie różnią się od siebie niczym. Po przejechaniu 50
czujesz się, że widziałeś już wszystko. A kolejne wyścigi różnią się od siebie
tylko i wyłącznie ilością okrążeń lub tym, że nasi przeciwnicy jeżdżą lepiej od
nas. Jedyną rzeczą jaka utrzymuje gracza przed monitorem jest możliwość
zakupienia nowych elementów do naszego wózka. Szczerze mówiąc produkt ów niczym
ciekawym mnie nie zaskoczył i dziwią mnie wysokie oceny jakie są wystawiane
nowemu NFS. Jak dla mnie to najwyżej 7/10. Cal |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Gatunek: Samochodówka
|