Need For Speed:
Underground
Lov
Cześć i czołem, pytacie skąd
się wziąłem?
Powiedz mi szczerze czytelniku, czy nie masz już dosyć kurwików w
niektórych oczach? Czy nie męczą Cię afery ze zwierzętami w roli głownej (np. z
Lwami)? Czy nie masz dość ludzi w czerwonych krawatach z IQ równym -100? Jeżeli
na powyższe pytania odpowiedziałeś twierdząco, to zapraszam do zagrania w
najnowszą ścigałkę od EA "Need For Speed: Underground" traktującej o
nielegalnych (nocnych) wyścigach. A co jeżeli odpowiedziałeś nie? No cóż...
pozostaje lewatywa i czekanie na lepsze czasy...
"Za wolni, za szczęśliwi"
Muszę przyznać, że film pt. "Za szybcy za wściekli" zrobił na mnie niezłe
wrażenie. Ale nie chodzi mi tu bynajmniej o tandetną fabułkę. Najlepsze były
sceny z tuningowanymi furkami i "wypasionymi foczkami". Już po pierwszej scenie
(rajd i na finiszu skok nad zwodzonym mostem) czułem, że niepotrzebnie
kierowałem się stereotypami o tuningu i ludziach, którzy się tym zajmują.
Okazuje się, bowiem, że ja, jako normalny i przeciętny zjadacz chleba też
potrafię podniecać się szybkimi autami z różnymi duperelami (niebieski neon
rules!). Dlatego też, kiedy dowiedziałem się o tym, że ludki z EA robią nową
część N4S w tej tematyce, to aż zawyłem z rozkoszy. Dodatkowo goście
odpowiedzialni za Hot Pursuit zostali wywaleni na pysk i wszystko zaczęło się od
nowa...
Kieruję i co czuję?
Na początku widać, że zrezygnowano z modelu jazdy, jaki był poprzednio.
Siła odśrodkowa poszła do lamusa i teraz mamy total arcade. Szczerze mówiąc...
posunięcie to genialne! Już mi się rzygać chciało tym poprzednim modelem jazdy.
Zero dynamiki i tylko lekkie skręty, a to w lewo, a to w prawo. Musiałeś
idealnie wchodzić w zakręty i trzymać rękę na hamulcu. Teraz wystarczy wcisnąć
ręczny (lewy shift) i możemy podziwiać piękne poślizgi. No może z tym pięknem
przesadziłem, ale jest spox. Jednak model jazdy został tak pajnie przemyślany,
że hamować będziemy bardzo rzadko. Wystarczy, bowiem lekko puścić gaz i brać
zakręty łukiem (od zewnątrz do wewnątrz?). Podsumowując, ten element N4S:U jest
naprawdę świetny i całe szczęście, że wszyscy doszli do wniosku, że poprzedni
model się przejadł. Oczywiście fani symulacji będą psioczyć, ale oni nie powinni
w ogóle brać się za tą grę, więc nie było sprawy.
Moje patrzały aaaaaaa...
Co ja tu mogę powiedzieć o graficzce. Niestety mój GF 2 MMX 64 MB to nie
potwór. Niedługo czas na upgrate (w ruch pójdzie opcja: "Babka! Gdzie renta?!"),
ale teraz opiszę co i jak na mym dżiforsiku. Wszystkie opcje poustawiałem sobie
na high (prócz cieni, bo nie znoszę tego badziewia) i powiem Wam, że w
rozdziałece 640x480 wszystko mu śmigało nader płynnie. Ot, od czasu do czasu
zdarzył się jakiś zgrzyt. Jednak kiedy spróbowałem dać 800x600 to ewidentnie
framerate poszedł się kochać. Gra nie cięła, ale radykalnie spadła ilość
wyświetlanych klatek na sekundę. A w takiej gierce jak ta, prędkość to podstawa,
więc czym prędzej powróciłem do starej rozdzielczości. Podczas samego wyścigu,
możemy podziwiać uroki wielkiej metropolii. Wszędzie widzimy neony i reklamy.
Dodatkowo zaimplementowany został efekt mokrej powierzchni, który wygląda
obłędnie. Oczywiście nie wpływa to na fizykę jazdy, ale fakt ów muszę odnotować.
Moja ulubiona plansza, to bodajże "Stadium" (o ile dobrze pamiętam, a z tym
będzie ciężko, bo jestem po dwóch małych;). Pod koniec planszy jedziemy przez...
coś na wzór slumsów. Bardzo wąska długa uliczka ze śmietnikami i beczkami. I
powiadam Wam, że speed daje do wiwatu. Na osłodę po chwili mamy zwodzony most i
wielkie hopy niczym w San Francisco (fani Driver'a kumają o co chodzi).
Samochody nie są gorsze od tras. Na ich maskach odbija się (niby)otoczenie i
można nawet dostrzec tarcze hamulcowe. Jednak najlepszy jest oczywiście...
wizualny tuning! Już w intrze możemy zobaczyć jak samochód po dodaniu kilku
elementów zamienia się w potwora. Felgi, naklejki, neon pod nadwozie i wiele,
wiele innych bajerków każą grać dalej i zdobywać owe cuda. Kiedy przypomnę sobie
Golfa IV którego kupiłem na początku i porównam go do tego, którego mam teraz,
to wbija mi się na twarz błogi uśmieszek, przechodzący w pewnym momencie do
pozycji "Jeah! I'm devil and gangsta shit".
Tryby i trybiki...
Główny tryb gry, to tytułowy underground. W nim mamy za zadanie piąć się
w rankingu najlepszych kierowców i zdobywać najnowsze części do autka. Na
początku kupujemy "gołego" Golfa (albo inny model) i startujemy. Musimy wpierw
pokonać jakichś leszczy, aż będziemy mieli dostęp do wyższych leveli niektórych
bebechów (hamulce, skrzynia biegów, opony a nawet podtlenek azotu). Dla
totalnych maniaków jest opcja z czasopismami samochodowymi. Chodzi o to, że po
wygraniu danego wyścigu dostajemy egzemplarz gazety (a ściślej mówiąc -
okładkę:) z naszą furą na pierwszej stronie. Miły bajerek nie powiem... Przed
każdym wyścigiem, możemy dodatkowo wybrać poziom trudności. Oczywiście wiąże się
to z wysokością premii za wygraną, więc lepiej grać przynajmniej na "medium".
Wyścigi, jakie wyróżniamy w underground to: circut (kilka okrążeń i trza być na
mecie pierwszym), drag (o tym za chwilkę), sprint (typowa czasówka, niekiedy
wsteczna - ot czas leci do tyłu), drift (mamy małą planszę z ostrymi zakrętami i
za wchodzenie na ręcznym dostajemy punkty, dodatkowo widzimy kąt, pod jakim
skręcamy) i lap knockout (po każdym okrążeniu ostatni w stawce odpada, dlatego
od początku trzeba się starać i nie można liczyć na odrobienie pod koniec).
Najlepszy jest moim zdaniem DRAG. Mamy prostą drogę i wielki obrotomierz z boku
ekranu. Jedziemy pod prąd i musimy nerwowo podpatrywać, czy czasem jakiś leszcz
nie napatoczy się na "czołówę" (w końcu jedziemy pod prąd). Nerwowo zmieniamy
biegi i wymijamy lalusiów. Bajer jest konkretny i czuć, że te stuningowane
maszynki potrafią naprawdę sporo. Prędkość jest niesamowita i zrywa w pewnym
momencie beret.
I can't hear you!
O jednym patencie postanowiłem napisać na końcu. Dźwięk. Powiem wam, że
jest on najlepszy, jaki dotychczas słyszałem. I nie mówię tu o samej muzyce
(notabene znakomitej) czy odgłosach aut. Chodzi mi o... dźwięk wiatru? Sam nie
wiem jak to nazwać. Kiedy tak sobie jedziesz 130 mil na godzinę, to po
przejechaniu obok lampy, czy drzewa słychać specyficzne "szuuuuuuu". Ja wiem, że
dźwięku nie da się opisać, bo to rzecz bardzo niewdzięczna do przelania na
papier, ale musicie mi uwierzyć na słowo. Takiego bajerku potrzebowałem! To
jeszcze bardziej potęguje efekt prędkości. Muzyka też jest i owszem, ale nie
zwracałem nań uwagi. Są kawałki lepsze i gorsze, jednak po pewnym czasie
wyłączyłem całkowicie "mjuzik", by rozkoszować się odgłosem mijanych obiektów.
Gameplay? OK.
Grywalność jest naprawdę niezła. Nie wiem czy to wina chęci tuningowania,
czy samej frajdy z jazdy. Tak czy siak, grywalność jest potężna, a trzy poziomy
trudności gwarantują dłuuugą zabawę. W końcu takie Gran Turismo 2 na PSX'a
potrafi mnie nawet teraz przykuć do monitora (do pomysłodawcy emulatorów -
dzięki stary!). Po prostu w wyścigach jest coś takiego... ciężko to opisać, ale
tak właśnie jest. Powiem może tak. Do N4S:U wraca się chociażby ze względu na
obłędne poczucie prędkości, które w innych grach jest cienkie (ale trzeba grać z
kamerą w widoku FPP - ze zderzaka).
No to CIAO!!!
Przyznam, że chłopy z EA odwalili kawał dobrej roboty... albo nie, powiem
inaczej. Nie zrobili fuszerki:). Tak czy owak, N4S:U jest łakomym kąskiem dla
amatorów wirtualnych wyścigów i kończy niechlubną tradycję oraz tendencję
spadkową. Undergound to rzemieślnicza robota i fani tuningu będą zachwyceni. A
co z innymi, nie gustującymi w temacie "Za szybcy za wściekli"? Odejmijcie od
oceny jedno oczko, ale i tak zagrajcie...
:: PLUSY:
+ Poczucie prędkości!!!!
+ Tuning
+ Model jazdy
|
:: MINUSY:
- Sam nie wiem...
| Hmm... Co? Dobra, przejdźmy do rzeczy. Fajna, miła... ale ja nie
lubię ścigałek i gier nie chodzących na TNT 2!!! Winix To chyba Ty żadnej
gry nie lubisz. Caleb |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Producent: EA Games
Typ: Wyścigi
Premiera: listopad 2003
Ilość płyt: 2
|