Numer 39, Luty 2004, Cena: Bezcen, www.am-gry.prv.pl

Wstępniak Demo-Testy   OR   Recenzje Gadanie  Kąciki   TNT   Listy  Redakcja Prenumerata Współpraca
Medal of Honor: Breakthrough

Majorkan

  Breakthrough jest drugim, po Spearheadzie, dodatkiem do Medal of Honor. Podstawowa gra była wyśmienita, pierwszy dodatek już mniej, ale i tak trzymał poziom. A Breakthrough? Cóż, jeśli chcecie wiedzieć, to przeczytajcie tę recenzję... ;)

  Do Breakthrough podszedłem z dużymi oczekiwaniami. Na co dzień nie grywam raczej w FPPki, preferuję inne gatunki gier, ale MoHAA zauroczył mnie od pierwszego momentu :) Dlatego też od razu po dorwaniu Breakthrough szybko go zainstalowałem i uruchomiłem.

  Menu, które się ukazało, jest standardowe, żadnych zmian, ale chyba i tak nikt ich nie oczekiwał ;) Po wybraniu nowej gry ukazuje się nam krótkie intro w formie czarno-białego filmu z II wojny światowej. Całkiem sympatyczne ;) Ale do rzeczy. Zaczyna się pierwsza misja. Walka w burzy piaskowej na linii frontu, totalny chaos, strzelający nie wiadomo skąd Niemcy. Potem trochę się uspokaja, czyli wsiadamy do czołgu i ruszamy na bazę wroga :) Wszystko zrobione jest dynamicznie, w znanym nam, dobrym stylu. Muzyka w tle jak zwykle - doskonała. Przygrywają stare kawałki z wersji podstawowej i Spearheada, ale pojawia się też parę zupełnie nowych, równie genialnych utworów! (oczywiście zapisanych jako mp3, a więc możliwych do odsłuchania poza grą - Radar Train, Road to Tobruk, Monte Cassino... naprawdę świetne!). Dźwięki również utrzymane są na przyzwoitym poziomie. Podobały mi się zwłaszcza okrzyki Włochów ("Americano!" ;)) i głos agenta Klausa nagrany z całkiem ciekawym akcentem ("Scheise! The door is locked!" :)). Grafika - cóż, za bardzo to się ona nie zmieniła, dodatek jest oparty na tym samym silniku, co wcześniejsze części, czyli troszkę już przestarzałym Quake'a III. Mimo to grafika nie razi po oczach i mi się nawet podobała, ale ja osobiście nie zwracam za bardzo uwagi na tego typu rzeczy (gra może mieć nawet totalną pikselozę, byle by była grywalna :)). W każdym razie osoba bardziej wyczulona na tym punkcie może mieć do grafiki w Breakthrough pewne zastrzeżenia.

  Tak czy siak, gra toczy się dalej :) Burza piaskowa się uspokaja, mamy do czynienia z pewną nowalijką - wykrywaczem min :) Potem jeszcze eskortujemy czołg, uwalniamy więźniów, spotykamy się z tajnym agentem w Bizercie, zatapiamy okręt wojenny... czyli standard ;) Reasumując pierwszą misję należy zaliczyć zdecydowanie na plus. Dynamiczna, urozmaicona... ma w zasadzie wszystko, co fani MoHAA lubią najbardziej :) Druga misja też zaczyna się ciekawie, czyli od awaryjnego lądowania na Sycylii :) I jej początek również jest fajny - niszczymy niemieckie działa AA, potem spotykamy naszych sojuszników, wreszcie sabotujemy włoskie lotnisko... No właśnie. I od tego lotniska (zresztą bardzo ciekawe zadanie) coś zaczyna się psuć. Emocje powoli opadają, zaczyna się bezsensowna jatka w stylu "jeden człowiek kontra pół włoskiej armii + dywizja czołgów". Końcówka drugiej misji jest kiepska, a cały trzeci epizod niemal fatalny... I to jest właśnie największa wada Breakthrough - nie potrafiono do końca utrzymać klimatu tak charakterystycznego dla MoHAA. O ile pierwsza i część drugiej misji zrobiona jest bardzo solidnie, miejscami z polotem, to reszta stoi na nieprzyzwoicie niskim, jak na tę grę, poziomie. Jedyne, co w trzeciej misji może się podobać, to nowy motyw muzyczny z Monte Cassino. I, niestety, to by było na tyle. Przynajmniej na osłodę, w tych gorszych epizodach, dostajemy nowe, całkiem przyjemne rodzaje broni ;) Włoskie Carcano, Moschetto, Sten Mark, Beretta, wreszcie fantastyczna jak dla mnie strzelba DeLisle... Zawsze to jakaś odmiana od ciągłego naparzania z Garanda i Thompsona ;) Chociaż i tak wolałbym używać starego sprzętu, ale za to w jakichś lepszych, ciekawszych misjach.

  Czy warto, więc zagrać w Breakthrough? Mimo wszystko, tak. Choćby dla samej pierwszej misji i sabotażu lotniska w drugiej oraz aby posłuchać nowych, świetnych utworów muzycznych. Jednak nadal jest to Medal of Honor, a więc pewna klasa sama w sobie. Szkoda tylko, że dodatek ten nie udał się EA w 100%, tylko w jakichś 60-70. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejna część - Pacific Assault, będzie dużo lepsza.

7/10
:: PLUSY:
+ Muzyka!
+ Ciekawa pierwsza misja i część drugiej
+ Nienajgorsza grafika
+ Nowe rodzaje uzbrojenia
+ Po prostu Medal of honor :)
:: MINUSY:
- Od połowy drugiej misji wyraźny spadek formy
- Mimo wszystko starzejąca się grafika
- W zasadzie, oprócz nowego sprzętu, nic czego nie byłoby wcześniej...
Z wojennych FPP najlepszy jest i tak Vietcong. A Medal, może i dobra gra, ale mnie tam nigdy na kolana nie powaliła, co innego Vietcong :) - Winior
Wietnam to był koszmar. Zreszta skoro ten MoH dzieje się na południowym froncie to czy można podbijać wzgórze Monte Casino Polakami? Jeśli nie to gra jest zwykłym szajsem - Caleb
O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Producent: EA Games
Rok produkcji: 2003
Gatunek: FPP
Wymagania sprzętowe: PII 450 MHz, 128 MB RAM, akcelerator grafiki z min. 16 MB RAM, Windows 9x/2000/Me/XP
© 2004 Copyright by Games Corner. Webdesign by Gordon Freeman. All rights reserved!!!