Medal of Honor: Breakthrough
Majorkan
Breakthrough
jest drugim, po Spearheadzie, dodatkiem do Medal of Honor. Podstawowa gra była
wyśmienita, pierwszy dodatek już mniej, ale i tak trzymał poziom. A Breakthrough?
Cóż, jeśli chcecie wiedzieć, to przeczytajcie tę recenzję... ;)
Do Breakthrough podszedłem z dużymi oczekiwaniami. Na co dzień nie
grywam raczej w FPPki, preferuję inne gatunki gier, ale MoHAA zauroczył mnie od
pierwszego momentu :) Dlatego też od razu po dorwaniu Breakthrough szybko go
zainstalowałem i uruchomiłem.
Menu, które się ukazało, jest standardowe, żadnych zmian, ale
chyba i tak nikt ich nie oczekiwał ;) Po wybraniu nowej gry ukazuje się nam
krótkie intro w formie czarno-białego filmu z II wojny światowej. Całkiem
sympatyczne ;) Ale do rzeczy. Zaczyna się pierwsza misja. Walka w burzy
piaskowej na linii frontu, totalny chaos, strzelający nie wiadomo skąd Niemcy.
Potem trochę się uspokaja, czyli wsiadamy do czołgu i ruszamy na bazę wroga :)
Wszystko zrobione jest dynamicznie, w znanym nam, dobrym stylu. Muzyka w tle jak
zwykle - doskonała. Przygrywają stare kawałki z wersji podstawowej i Spearheada,
ale pojawia się też parę zupełnie nowych, równie genialnych utworów! (oczywiście
zapisanych jako mp3, a więc możliwych do odsłuchania poza grą - Radar Train,
Road to Tobruk, Monte Cassino... naprawdę świetne!). Dźwięki również utrzymane
są na przyzwoitym poziomie. Podobały mi się zwłaszcza okrzyki Włochów ("Americano!"
;)) i głos agenta Klausa nagrany z całkiem ciekawym akcentem ("Scheise! The door
is locked!" :)). Grafika - cóż, za bardzo to się ona nie zmieniła, dodatek jest
oparty na tym samym silniku, co wcześniejsze części, czyli troszkę już
przestarzałym Quake'a III. Mimo to grafika nie razi po oczach i mi się nawet
podobała, ale ja osobiście nie zwracam za bardzo uwagi na tego typu rzeczy (gra
może mieć nawet totalną pikselozę, byle by była grywalna :)). W każdym razie
osoba bardziej wyczulona na tym punkcie może mieć do grafiki w Breakthrough
pewne zastrzeżenia.
Tak czy siak, gra toczy się dalej :) Burza piaskowa się uspokaja,
mamy do czynienia z pewną nowalijką - wykrywaczem min :) Potem jeszcze
eskortujemy czołg, uwalniamy więźniów, spotykamy się z tajnym agentem w Bizercie,
zatapiamy okręt wojenny... czyli standard ;) Reasumując pierwszą misję należy
zaliczyć zdecydowanie na plus. Dynamiczna, urozmaicona... ma w zasadzie
wszystko, co fani MoHAA lubią najbardziej :) Druga misja też zaczyna się
ciekawie, czyli od awaryjnego lądowania na Sycylii :) I jej początek również
jest fajny - niszczymy niemieckie działa AA, potem spotykamy naszych
sojuszników, wreszcie sabotujemy włoskie lotnisko... No właśnie. I od tego
lotniska (zresztą bardzo ciekawe zadanie) coś zaczyna się psuć. Emocje powoli
opadają, zaczyna się bezsensowna jatka w stylu "jeden człowiek kontra pół
włoskiej armii + dywizja czołgów". Końcówka drugiej misji jest kiepska, a cały
trzeci epizod niemal fatalny... I to jest właśnie największa wada Breakthrough -
nie potrafiono do końca utrzymać klimatu tak charakterystycznego dla MoHAA. O
ile pierwsza i część drugiej misji zrobiona jest bardzo solidnie, miejscami z
polotem, to reszta stoi na nieprzyzwoicie niskim, jak na tę grę, poziomie.
Jedyne, co w trzeciej misji może się podobać, to nowy motyw muzyczny z Monte
Cassino. I, niestety, to by było na tyle. Przynajmniej na osłodę, w tych
gorszych epizodach, dostajemy nowe, całkiem przyjemne rodzaje broni ;) Włoskie
Carcano, Moschetto, Sten Mark, Beretta, wreszcie fantastyczna jak dla mnie
strzelba DeLisle... Zawsze to jakaś odmiana od ciągłego naparzania z Garanda i
Thompsona ;) Chociaż i tak wolałbym używać starego sprzętu, ale za to w jakichś
lepszych, ciekawszych misjach.
Czy warto, więc zagrać w Breakthrough? Mimo wszystko, tak. Choćby
dla samej pierwszej misji i sabotażu lotniska w drugiej oraz aby posłuchać
nowych, świetnych utworów muzycznych. Jednak nadal jest to Medal of Honor, a
więc pewna klasa sama w sobie. Szkoda tylko, że dodatek ten nie udał się EA w
100%, tylko w jakichś 60-70. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejna część - Pacific
Assault, będzie dużo lepsza.
:: PLUSY:
+ Muzyka!
+ Ciekawa pierwsza misja i część drugiej
+ Nienajgorsza grafika
+ Nowe rodzaje uzbrojenia
+ Po prostu Medal of honor :)
|
:: MINUSY:
- Od połowy drugiej misji wyraźny spadek formy
- Mimo wszystko starzejąca się grafika
- W zasadzie, oprócz nowego sprzętu, nic czego nie byłoby wcześniej...
| Z wojennych FPP najlepszy jest i tak Vietcong. A Medal, może i dobra gra, ale mnie tam nigdy na kolana nie powaliła, co innego Vietcong :) - Winior Wietnam to był koszmar.
Zreszta skoro ten MoH dzieje się na południowym froncie to czy można podbijać
wzgórze Monte Casino Polakami? Jeśli nie to gra jest zwykłym szajsem - Caleb |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Producent: EA Games
Rok produkcji: 2003
Gatunek: FPP
Wymagania sprzętowe: PII 450 MHz, 128 MB RAM, akcelerator grafiki z min.
16 MB RAM, Windows 9x/2000/Me/XP
|