Numer 39, Luty 2004, Cena: Bezcen, www.am-gry.prv.pl

Wstępniak Demo-Testy   OR   Recenzje Gadanie  Kąciki   TNT   Listy  Redakcja Prenumerata Współpraca
Lego Racers

Uobooz

  Któż z nas, Drodzy Rodacy, nigdy nie bawił się tymi wspaniałymi klockami? Chyba nik... Caleb, LOV i reszta staruszków kręcą głowami i zawzięcie zaprzeczają, że nigdy nie mieli do czynienia z Lego. No cóż, za ich czasów dzieciństwo było trudne, a zabawki drewniane ;). Jednak młodsze pokolenie, czyli: Moja Skromna Osoba, Zszywacz, Bedzio itd. na pewno miało w swoich łapskach te klocuszki. Spędzaliśmy całe godziny na budowaniu różnorakich konstrukcji. Domy, wozy, nagie kobiety... Zabawy było, co nie miara. W roku 1999 została wydana gra, w której to mamy możliwość niejako powrotu do przeszłości. Tym razem klocki są wirtualne, a my bierzemy udział w szalonym wyścigu wehikułów z nich zbudowanych.

  Na początku wita nas ciąg trzech filmików. Ostatni to intro właściwe. Przedstawia ono bandę wariatów za wszelką cenę chcących zająć pierwsze miejsce. Nieomalże nawzajem wjeżdżają na siebie. Do Maxa Damage i Die Anny (BTW Carmageddon sucks!) niewiele im brakuje. Chwilkę później trafiamy do głównego menu. Jedną z dostępnych tu atrakcji jest możliwość wykreowania własnego i niepowtarzalnego kierowcy wraz z pojazdem. Tworząc swoją postać, z dostępnych elementów wybrałem: czarne nogi, strój jakiegoś kosmity, czachę oraz kapelutek maga. Następnie przyszło mi stworzyć własny wóz. Na czarną platformę z czterema kółkami możemy układać takie klocki, jakie nam się żywnie podoba, a tych zaiste jest całkiem sporo. Chciałem, aby mój Krążownik Szos był jedyny w swoim rodzaju, toteż do "gołej" platormy z czterema kółkami nie dołożyłem czegokolwiek. Takiż to ze mnie oryginalny gość. :) Podpisałem się jeszcze swoją nie mniej oryginalną ksywką i ruszyłem do boju o trofeum - zdjęcie anonimowej redakcji (po libacji) jakiegoś mało znanego "świerszczyka" o nazwie Games Corner XXX. Chyba warto... :)

  Główny tryb rozgrywki został podzielony na siedem wyzwań mających własnych bossów. Każde z tych wyzwań to zazwyczaj ciąg czterech wyścigów. Za zajęcie pierwszego miejsca dostajemy 30 punktów, za drugie - 20 punktów, za trzecie - 10, a za czwarte, piąte i szóste otrzymujemy kolejno 3, 2 i 1 punkt. Ilość zdobytych przez nas punktów jest o tyle ważna, iż po każdym wyścigu są one sumowane i jeżeli w rankingu spadniemy poniżej trzeciego miejsca, to jesteśmy automatycznie usuwani i nie pozostaje nam nic innego jak zaczynanie całego wyzwania od nowa. Dostęp do kolejnych uzyskujemy poprzez zajęcie jednego z pierwszych trzech miejsc. Jeśli utrzymamy się na pierwszej pozycji, to wtedy w nagrodę za wysiłek otrzymujemy wehikuł bossa. Każde z wyzwań zaczyna się od krótkiej animacji przedstawiającej tegoż (bossa, nie pojazd). Frajerzy są pewni siebie, ale i tak skopiemy im dupska. Przez tydzień nie będą w stanie na nich usiąść. Już my się o to postaramy. :)

  No, więc wreszcie trafiamy na tor. 3, 2, 1, GO! Jeśli się dobrze wpasujemy z przyciśnięciem klawisza "gazu" to nawet możemy ruszyć z dopalacza, a tym samym pozostawić w tyle resztę (choć im także czasem się udaje dać czadu). Sterowanie jest bardzo proste. Wystarczą nam strzałki oraz Enter. (Do czego ten ostatni? Ano, o tem potem...). Oponentów mamy w sumie pięciu. Czy to mało? Jak dla mnie, to w sam raz. Trasy - podobnie jak i wozy - zbudowane są z klocków Lego. Jednak nie są one w przeważającej ilości. Są, ot, tak tylko dla ozdoby. Czasem jest to jakiś krokodyl, palma, elementy wnętrza zamku etc. Gdyby nie one, to po prostu trasy wyglądałyby tak, jak w pierwszej lepszej ścigałce. Otoczenie nie poraża wyglądem. Jest proste, acz schludne, czyli średnie. Widziałem już starsze gierce i zarazem o wiele ładniejsze (chociażby moje ukochane Shogo: Mobile Armor Division). Ścigamy się w nocy, na pustyni, w porcie, w dżungli, w zaśnieżonej krainie... W sumie to ilość tras oscyluje w okolicach dziesięciu. Tu dotarliśmy do jednego z minusów tej gry. Aby ukończyć grę musimy wziąć udział w 25 wyścigach. Nasuwa się pytanie - A gdzie brakujące 10 torów? Otóż autorzy poszli na łatwiznę i te luki pozapychali trasami, w których się już ścigaliśmy. Różnią się one od pierwowzorów jedynie tym, iż tym razem jedziemy w przeciwnym kierunku. Oj, nieładnie, nieładnie...

  Tak jak obiecałem, teraz, drogie dzieci, opowiem wam o tym, do czegoż to służy w Lego Racers ten tajemniczy klawisz Enter. Zwykłe, ciągłe ściganie się byłoby samo w sobie szalenie nudne. Dlatego też autorzy dorzucili do swojej gry "pałer apy". Tenże Enter służy do ich odpalania. Są one w postaci kolorowych klocków. Czerwone pozwalają nam cosik wystrzelić, żółte - postawić przeszkadzajkę, zielone dają dopalacz, niebieskie - osłonę, a białe wzmacniają działanie tych pozostałych. Np. dopalacz z jednym białym klockiem daje nam lepszy dopalacz, z dwoma - jeszcze lepszy, a z trzema - SuperHiperMegaWypierdzisty! Interesująca jest kombinacja czerwony + dwa białe. Dzięki temu otrzymujemy linę z hakiem. Tenże wihajster pozwala nam doczepić się do bolidu przeciwnika i nabrać prędkości większej niż zwykle. Osobiście bardzo lubię połączenie zielony+dwa białe. Dopalacz, który wtedy otrzymujemy składa się z dwóch wielkich "rur wydechowych" (specjalnie ująłem to w cudzysłów, bo nie mam pojęcia jak to coś nazwać). Dają nam taki odrzut, że najzwyczajniej w świecie sobie lecimy, a towarzyszy temu budzący szacunek głośny ryk.

  Teraz słów kilka o tym, co w głośnikach piszczy. Oprawa audio jest utrzymana w wesołym, kreskówkowym klimacie. Szczególnie widać to po utworach muzycznych, mniej po dźwiękach. Najważniejsze jest to, że nie przeszkadzają one w zabawie, czyli sytuacja podobna do tej z grafiką - dobrze, że coś tam się z głośników wydobywa. Nie zwraca się na to szczególnej uwagi. Próbuję sobie przypomnieć któryś z utworów i pamiętam jedynie ten z menu głównego. Wniosek prosty - muzyka nie wpada w ucho, a dźwięki... są. I tyle.

  Wieńcząc recenzję dopowiem jeszcze słów kilka. Do czynienia mamy tu z produkcją niezbyt pochłaniająca gracza. Są w niej zawarte ciekawy elementy, jednak to za mało, aby była czymś więcej niż tylko kolejną przeciętną gierką. W dodatku jeszcze całość można spokojnie ukończyć w jeden nieszczególnie długi wieczór, a że teraz mrok panuje już od godziny 16:00, to nawet do dobranocki można grę przejść w całości. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło - do gierki, tak jak każdej innej ścigałki, można sobie coraz powracać, żeby odbyć parę szybkich rundek i następnie przystąpić do innych zajęć. Ja za tego typu grami szczególnie nie przepadam, jednakże spróbowałem i - przyznam szczerze - nie żałuję. Całkiem fajny odstresowywacz.

6+/10
:: PLUSY:
+ Możliwość skonstruowania własnego wozu
+ Świeże podejście do znajdek
+ Wesoły klimacik
:: MINUSY:
- Średnia grafika,
- Takaż muzyka,
- Powtarzające się trasy

 Kurczę, przyznam, że nie grałem. Sądząc jednak po ocenie oraz tematyce, wygląda na to, że nie mam czego żałować. Wszakże fakt, iż słowo "klocek" nieodłącznie kojarzy mi się z pewnymi osobami z mojej klasy, także nie jest tu bez znaczenia:D.
snake
O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Nic tu nie wpiszę, bo i tak Caleb by tego nie wstawił (złośliwiec? ;).
© 2004 Copyright by Games Corner. Webdesign by Gordon Freeman. All rights reserved!!!