Wario Land 4
Pedał Marian dupczy w krzakach jakiegoś małolata, a my w tym czasie korzystając z jego nieobecności wyruszamy w świat z jego brzydszym, złośliwszym bratem Wario w pasjonującą podróż [Mówcie co chcecie, ale ja za takie teksty uwielbiam tego chłopa, Spox ziomal!!! - LOV].
Fabuła jest prosta jak drut. Warian dowiaduje się, że ostatnio odkryto ogromną piramidę. Nasz koleżka wykombinował sobie, że muszą być w niej jakieś kosztowności, bo przecież starożytne ludy pobudowały piramidy nie dla zabawy. Spragniony kosztowności i nowych przygód wsiadł w swojego Cadilaca i pomkną czym prędzej w wiadome miejsce. NA miejscu od razu wpakował siew kłopoty. Wpadł w jakąś pułapkę i teraz oprócz chęci wzbogacenia się będzie musiał pomyśleć, jak wydostać z wnętrza piramid swoje tłuste dupsko.
W przeciwieństwie do swojego pedalsko-wąsiastego kuzynka, co to kluczy hydraulicznych używa w celach sprzecznych z polskim prawem (podobno bolcuje nimi małe dzieci i Koope), Wario to kawał chłopa. Widać, że lubi dobrze zjeść. Jego tłusty zad ledwo mieści się w czarnych portach. Na twarzy wymalowaną ma złość i chciwość. Warian ma świra na punkcie świecidełek różnej maści. Dla nich zrobi wszystko. Chłop z niego silny toteż potrafi przywalić z bara, rozwalić swym dupskiem jakąś przeszkodę terenową, cisnąć w przeciwnika ogromnym kamulcem itp. Jest trochę mniej skoczny od swojego kuzyna, ale to w niczym nie przeszkadza w rozgrywce.
Jeżeli Wario trafił do piramid, to można by pomyśleć, że lokacje powinny być utrzymane w tamtych klimatach. Nic bardziej mylnego. Wario na swej drodze spotyka portale, które przenoszą go do innych światów. Jego zadaniem, jest znalezienie w nich kluczy, które otworzą przed nim zamknięte drzwi. Na końcu każdej lokacji oczywiście napotkamy jakiegoś krwiożerczego bossa (ogromny pomidor itp.), który za wszelką cenę będzie starał się nas powstrzymać. Po drodze przyjdzie nam zmierzyć się także z innymi przeciwnikami. Ich wykonanie po prostu powala. Od popierdółowatych kulek z lancami (Kiewas spokojnie nie o te lance chodzi) w łapie, po małpiszony ciskające w nas bananami i bzyczące osy śmigające nad naszymi głowami. Z przeciwnikami wiąże się pewien genialny motyw. Niektórzy z nich dysponują specjalnymi mocami. Kiedy uda im się nas zaatakować, nasz bohater zmienia wygląd. Np. kiedy ukąsi nas pszczoła, Warian nadyma się i jak balon unosi się w powietrzu. Dzięki temu możemy dotrzeć w niedostępne wcześniej dla nas miejsca. Plansze po których przyjdzie nam biegać, są dość rozbudowane i nie będziemy się na nich nudzić. Odwidzimy kolorowe krainy porośnięte kwiatuszkami, by po chwili udać się do podziemi i tam hasać po wąskich korytarzach wydrążonych w glebie.
Oprawa audio - wizualna jak na możliwości GBA jest nawet niezła. Wszystko jest kolorowe. Postać Wario jest wyrazista i pełna szczegółów. Plansze i przeciwnicy wykonani są wzorowo. Wszelkiego rodzaju błyskotki i skarby lśnią i odbijają w sobie światło. Dźwięki są poprawne. Wario drze ryja przy co bardziej wykręconych akcjach, a miła i klimatyczna muzyczka, inna dla każdej lokacji, skutecznie umila nam grę.
Oprócz głównego wątku w WL4 występują hurtem różnego rodzaju popierdółowate minigierki. Praktycznie każda z nich jest bardzo grywalna. Np. Dostajemy kij do baseballa i musimy odbić piłkę odpowiednią ilość razy. Innym razem jako Warian wskoczymy na oponę i udamy się w dziki rajd z przeszkodami. Oczywiście te mini -popierdółki szybko się nudzą, ale moim zdaniem ich wprowadzenie znacznie podniosło żywotność gry. Oprócz przyjemności płynącej z ich ciorania możemy zdobyć trochę grosza.
Co tu dużo mówić. Mario może dalej dupczyć trzynastolatków po krzakach i wkładać im klucze w .... ekhm... Lov prosił aby nie używać brzydkich słów bo jacyś przewrażliwieni czytelnicy się skarżą. Wario rządzi wśród platformówek na GBA. Jeżeli tak jak i ja nie możesz patrzeć na wąsatego Hydraulika, czym prędzej zdobąć Wario Land 4 i pomóż wzbogacić sie złośliwemu, obleśnemu, wulgarnemu Warianowi.
Wydawca: Nintendo
Rok produkcji: 2001
Grafika: 8
Muzyka: 10
Plusy:
+ Grafika
+ Muzyka
+ Postać Waria
+ Ciekawe plansze i przeciwnicy
+ Mini-popierdółki
Minusy:
- Wierzę Danusiu, wierzę !!!
OCENA: 9