Puyo puyo 2
Hmmm... no dobrze, KaC dziewiąty znowu nie specjalnie obfitował w recenzje SNESówek. Właściwie była tylko jedna. W dodatku moja. Kiepściuteńko. Dawno też nie było na łamach kącika gry logicznej. Super Puyo Puyo 2 nie dość, że na SNESa to i tetrisówka, a w dodatku tak przyjemna, że ryjek sam się uśmiecha.
W grze pokierujemy poczynaniami dziewoi o wdzięcznym imieniu Arle. Kim jest? Co tu robi? Skąd pochodzi? Czemu LOV lubi gayowe klimaty? [Proszę!!! Tylko o tym nie mów!!! Chłopaki z Gay Shopu mnie zabiją!!! - LOV] Tego niestety z gry się nie dowiemy. [Ufffff... - LOV] Jedyne co możemy określić to jej wygląd - karłowata z wielką głową i takimiż oczami. Typowa przedstawicielka mangi dla ubogich. Tak czy owak, trafiamy do menu głównego, gdzie rezydują telewizory skrzyżowane z królikami. Każdy TV-Królik to inna opcja... dziwne troszkę, ale wiadomo - produkt jest yapoński. Spodziewajcie się niespodziewanego. Wybieramy więc sobie opcję singleplayer skąd trafiamy do ekranu wyboru przeciwnika. Losujemy pierwszego-lepszego, po czym następuje krótka scenka, w której to nasza lubieżna bohaterka spotyka danego rywala. Dialogi zostały napisane przez prawdziwego mistrza pióra. Niechże wam przedstawie jeden z nich. Arle napotyka obłok mgły z oczami (zwie się to to Will o Wisp):
Arle - "It looks so peaceful."
Will o Wisp - "Booooouuuuuuooooooo..."
A - "But he has so strange face. It looks like he's not thinking at all..."
WoW - "Booouuu!!!"
Po czym następuje walka. Zaiste fantastyczne. A jak przedstawiają się same bitwy? Jak już zdążyłem wspomnieć na początku, SPP2 jest grą logiczną, toteż jej charakter dość znacznie odbiega od takiego powiedzmy Street Fightera Alpha 2. Mamy więc ekran podzielony na 2 tetrisowate pola. Arle po lewej, wraże siły po prawej. Wszystko bardzo przypomina Puzzle Bobble na NeoGeo, tyle że miast bąbelków wysyłanych w górę mamy... kurczaki... nie wiem jak to określić... nazwijmy to glutami. Mamy więc kolorowe glutki poruszające się zgodnie z prawami grawitacji (w dół). Te same kolorki łączymy w miłosne kwadraciki, po czym kupki gówienka odlatują na planszę przeciwnika robiąc mu niezłe zamieszanie. Na tym to polega. Staczamy bitwy z coraz potężniejszymi dupkami i odkrywamy nowe plansze. Nic nowego.
Gra powstała w '95 roku toteż grafika jest podobna jak w innych produkcjach z tamtego okresu. Kolorowa, dość wyraźna i miła oku. Najfajniejsze są rzecz jasna animacje naszych glucistych przyjaciół. Kupki wesoło sobie podskakują, ziewają, czasem nawet pokiwają się w niby-tańcu. Ładne. Poza tym nie ma jakichś specjalnie wyróżniających się elementów. W końcu to gra logiczna, a nie Chrono Trigger. Dźwięk także nie wyróżnia się z tłumu innych japońskich produkcji. Chyba wiecie jakie melodyjki można spotkać w dziwacznych grach z Kraju Kwitnącej Wiśni, prawda? To dobrze.
Grywalność jak w każdej z podobnych gier jest bardzo duża, bo chyba każdy z nas lubi sobie poukładać kupy. Mi się spodobało na tyle, że gra wessała mnie na kilkadziesiąt miłych minut. Podobnie jak w Bombermanie mamy rozbudowany tryb multiplayer. Nie będę tutaj go specjalnie opisywał, gdyż przyznać się muszę, że nikt nie chciał ze znajomych w to zapykać. No ale cóż począć skoro ich inteligencja zbliżona jest do proszku OMO Intelidżent ... Tak czy kwak, polecam zaopatrzyć się w rom tej gry. Jak zwykle na www.cherryroms.com.