Dlaczego Game Cube dał plamę


Nintendo. Niegdyś zdecydowanie najlepsza firma robiąca gry i konsole. Panowali sobie rynkiem, rządzili i dzielili, a inni producenci nie zdołali zbliżyć się do nich popularnościowo (no, może poza Segą, która była tego blisko). Może by to tak trwało do dziś, gdyby nie największy błąd w historii firmy: rezygnacji ze współpracy z Sony, które robiło dla "Big N" napęd CD do konsoli. Po owej rezygnacji "Słony" postanowiło dokończyć projekt samodzielnie. Tak oto powstał PSX, zwany przez niektórych zgubą Big N. Z początku PSX przegrywał batalię o klientów z Segą Saturn, ale wygrał, itd. itp. I tak tę historię wszyscy znają :-).

Nintendo szybko pojęło, że popełniło błąd i niedługo po premierze PSX'a (bodaj w 1996 roku) na rynek weszło Nintendo 64, pierwsza konsolka z grafiką 64 bit (PSX miał 32). Popełniło jednak jeszcze jeden błąd - nie wprowadziło napędu CD! I to się zemściło. Kartridże miały małą pojemność i gry były raczej krótkie. Co prawda nie tylko dlatego N64 okazało się w sumie niewypałem, ale to miało jednak znaczenie. Mały support gierek i bum! - N64 można kupić za 150 zł, ale znalezienie go graniczy z cudem.

Wyglądało na to, że Nintendo dało sobie spokój z robieniem konsolek. Do czasu... Sony zapowiedziało stworzenie PS2, a Microsoft X-Boxa. Zwłaszcza to drugie zdziwiło (już nie takie Big) N. Pomyśleli sobie: "Ej, jak już ten szklarz Bill robi konsolę, to dlaczego my mamy być w tyle?" I wymyślili Gamekupę. Nie żebym był jakimś Sonowym czy MSowym szowinistą, żebym ich tak nazywał, ale jeśli na PS2 na 100 gier ok. 50 jest bardzo dobrych, na X-Boxa jest takich nieco więcej, a na GC ta liczba nie przekracza 25 (wszystko zaokrąglam), to o czym my mówimy? Przecież taka dysproporcja razi w oczy. Ale to nie jedyny problem tostera. Kolejnym jest jeszcze jeden błąd Nintendo - gry nie są na CD czy DVD, ale na małych płytkach, na których są tylko gry na ów sprzęt! Znów problemem była mała pojemność, ale nie tylko. I tu przechodzę do meritum tego tekstu.

Czystą płytę CD lub DVD można kupić w każdym markecie. O czystej płytce GCD :-) możemy pomarzyć. I tak oto na GC nie ma i raczej nie będzie piratów. Teraz najważniejsze pytanie - czy dla N to dobrze, czy źle? Oto plusy i minusy tego pomysłu:

Plusy:
- Ludzie będą kupować TYLKO oryginały [G***o prawda że tak powiem. Jeżeli ktoś ma kasę i chęć do ogryginałów to i tak je kupi. I nie zmieni tego żaden napęd czy zabezpieczenie. A Ci którzy nie mają kasy, to i tak nie kupią GC - LOV]
- Na grach nie zarobią piraci [Ten handel i tak powoli upada. Gry są coraz tańsze i coraz łatwiej je sobie zassać z internetu - LOV]
- Nintendo zasłynie jako twórca bezbłędnego antypirackiego zabezpieczenia [Czy ja wiem... Może po prostu ludziom nawet nie chce się grzebać w bebechach, bo to niezbyt popularna konsola - LOV]

Minusy:
- Masa ludzi nie kupi GC, bo nie stać ich na oryginały. [Fakt jest taki, że gdyby nie piraty, to ja w ogóle bym nie grał. A tak, są piraty i w między czasie wpadnie jakiś oryginałek - LOV]
- Nintendo musi drastycznie obniżać ceny, aby toster kupili jacykolwiek ludzie z poza KKW (dla niekumatych: chodzi o Japonię)
- Do Nintendo przylgnie metka firmy nieprzyjaznej graczom:-) [Raczej dziecinnej i pedziowatej - LOV]

Nie jestem jakimś ekonomistą, żeby wyliczać, czy bardziej opłaca się sprzedać "x" konsolek czy "y" gierek. To ich sprawa. Ja jednak jestem graczem, a nie producentem i z mojego punktu widzenia toster mimo niskiej ceny samej konsoli, dobija nie zawsze przecież zamożnych graczy kosztem oprogramowania. Tak uważa zapewne co najmniej 95% graczy, a w Polsce i innych jej podobnych krajach co najmniej 99,9999999999% :-)

A na koniec zajmę się już totalnymi pierdołami. Jak już pewnie ktoś zauważył, nazywam GC tosterem. Nie ja jeden i nie bez powodu. Jakby ktoś nigdy nie widział tworu Nintendo: jest to po prostu toster! Czasami patrząc na jego zdjęcia w gazetach (bo sam go nie mam), zastanawiam się, czy w środku nie robią się tosty! Inna sprawa to FATALNY niemal pad, który jest po prostu ZA MAŁY!!! [Jeżeli widziałeś GC tylko na zdjęciach, to skąd masz pewność co do wygody pada? - LOV] Idealnie pasuje do łapy jakiegoś siedmiolatka, który z pewnością gra w Resident Evil :-) TWORZĄC MAŁEGO PADA N PRZYZNAŁO SIĘ, ŻE KONSOLA JEST DLA DZIECI!!! Należy dodać, że chodzi o dzieci z bogatymi rodzicami, albo wujkiem w Ameryce :-).

Czas chyba na podsumowanie. Gamecube to sprzęt dla bogaczy, można nawet powiedzieć - snobów, dla których fakt posiadania czegoś najbardziej "keszożernego" w swojej klasie jest 873 powodem do czucia się lepszym od innych. Nintendo wydając GC samo sobie wykopało grób i straciło sympatię graczy. Kiedyś kartridże nie były piracone, ale że samego korsarstwa w sumie nie było, nikt nie zwracał na to uwagi. Teraz kwestię "czy są piraty?" rozważa się na samym początku rozmyślań "Którą konsolę kupić?". Dlatego przeważnie GC odpada już w przedbiegach. I tyle. Adijos muczaczos! [Tu nawet nie chodzi o same piraty, ale o scenę udnergroundową. Dlaczego sprzedaż Xkloca jest zwyżkowa? Bo co chwilkę wychodzą dodatki, nieoficjalne patche, DiviXy i inne pierdoły, które można wepchnąć na HDD i cieszyć japę. Na PS2 jest podobnie, aczkolwiek słabiej. Natomisat na GC praktycznie nie wymyśla się takich bajerów - LOV]

Bączek


PS. A w Japonii GC sprzedaje się lepiej niż Xbox! Jak można być aż takim patriotą?


Słówko od Mat Kat'a: Bączek kazał mi się nie dopisywać, więc tego nie zrobiłem, ale ja uważam trochę inaczej. Z perspektywy producenta robienie takich małych płytek jest dużo korzystniejsze. Sam znam ciebie (to do Bączka) i wiem, że Sony nie zarobi na tobie (a dokładnie na twoim bracie ciotecznym), ani centa. A gdybyś kupił GC Nintendo, by zarobiło. I szczerze wydaje mi się, że w Japoni GC sprzedaje się lepiej, niż XB dlatego, że ten pierwszy jest kupowany w sklepie, a ten drugi najczęściej u pirata. A co do tego, że kiedyś "korsarstwa w sumie nie było" to w ogóle się nie zgadzam. W Polsce kiedyś można było kupić tylko piraty! Kiedy pojawił się pierwszy numer "Top Secret'u" oficjalnie nie było wiadomo po co wychodzi, bo gier w Polsce nie było. W 1996 sytuacja była dużo lepsza, niż w 1989, ale na pewno gorsza, niż teraz. Ostatnio nawet gry na konsole spolszczają. Wtedy to na PC była żadkość. A co do wyglądu GC - mi się podoba taki toster. A co do tego snobstwa to często są to po prostu gracze, którzy uwielbiają platformówki. To tyle ode mnie.

Słówko od LOV'a: Nie masz racji Mati Kati (jak zwykle zresztą:). Gdybym ja miał PS 2 to faktycznie, Sony dużo by na mnie nie zarobiło. Natomiast N nie zarobi nic, bo nawet nie ma piratów i nie będę kupował tej konsoli, aby grać w jednego oryginała na rok. A Sony nawet by nie było takie stratne, bo zarobiłoby na konsoli i od czasu do czasu na gierce (chodzi mi tu o prezenty pod choinkę i na urodziny). Ale to tylko przykład obrazujący moje podejście.