KZ od kuchni


Numer 10 KZ wszyscy w redakcji traktują bardzo wyjątkowo. W końcu to nasz mały jubileusz. Od dziesięciu miesięcy jesteśmy z Wami. Zapewne wielu z Was chciałoby się dowiedzieć w jaki sposób i gdzie powstaje najlepszy mag poświęcony tematyce konsolowej. Obecnie nasza redakcja znajduje się w miejscowości Bełt Mały na ulicy Pilśniowej 9.

Zajmujemy mały barak tuż obok budy psa Maksa. Z redakcyjnych okien rozpościera się przepiękny widok na pobliski zakład utylizacji śmieci. Zapachy też są niczego sobie. Cały redakcyjny sprzęt pochodzi zresztą właśnie z tego zakładu ( LOV kiedyś grzebał w śmieciach i znalazł kilka konsolek). Typowy redakcyjny dzień rozpoczyna się od zebrania całej ekipy do kupy. W tym celu LOV zasiada do swej sportowej "skarpety" [Dobre panocku... dobre - LOV] i po kolei zajeżdza po każdego z redaktorów. Do redakcji trafiamy około godziny 11.00. Na miejscu przeważnie każdy zbija bąki i nie robi nic ciekawego. Od czasu do czasu redNacz zapuści na redakcyjnej wierzy jakieś shity dla rozluźnienia atmosfery. Pracę kończy każdy z nas według własnego "widzimisię". Przeważnie jest to minuta po jedenastej. Przypominam, że cały czas poszukujemy nowych redaktorów. Jeżeli chcesz wstąpić do wesołej gromadki aniołków LOV`a to pisz na maila redNacza. Obecnie redakcję stanowi 6 osób. [Jest nas teraz więcej! I niedługo może będzie kobieta.... (kiedy piszę te słowa, jeszcze nic nie wiadomo) - LOV]

LOV - redNacz tegoż kącika. Całymi godzinami snuje się po redakcji niczym duch. W pewnym momencie wychodzi na środek redakcji i krzyczy: " Gdzie są recenzje, matoły jedne!". Przeważnie zaraz po tym zostaje wyśmiany lub zbluzgany, po czym udaje się do pomieszczenia na szczotki, gdzie przesiaduje do końca dnia słuchając Natalki Kaim i jej Ogórka Wąsatego. To właśnie dzięki niemu możecie cieszyć się z każdego następnego numeru KZ. Miałem Wam tego nie mówić, ale co mi tam. LOV wyznał mi kiedyś, że jest mężczyną ale w środku czuje się kobietą. Tylko nie mówcie mu tego bo jeszcze chłopak(?) w depresję wpadnie. [Dobrze, że to powiedziałeś... Teraz przynajmniej będę mógł spokojnie i bez wstydu chodzić w rajstopach - LOV]

Grochal - Grochu jako jedyna osoba z redakcji trafiła tu przypadkowo. LOV robiąc to co lubi najbardziej, czyli grzebiąc w śmieciach, znalazł go pomiędzy zlewozmywakiem, a kuchenką gazową. Okazało się, że gościu świetnie pisze. No to zostawiliśmy dziada w redakcji. Na wszelki wypadek LOV przywiązuje go łańcuchem do kaloryferu żeby nigdzie nie zwiał. Czasami pyskuje i bluzga niemiłośernie. Wówczas Kiewas albo Mat Kat zdzialą go pogrzebaczem po plecach, żeby się uspokoił. Osbiście lubię gościa...prać po mordzie. [E tam, Groch to spoko ziomal jest - LOV]

Kiewas - Żul jakich wielu w naszym kraju. Jeżeli akurat nie pije, to czyta Playboy`a lub wpisuje w wyszukiwarkach takie tematy: "Adult film`s only", "Hardcore porno". Na kompie ogląda wkoło jakieś pornole. [Też tak słyszałem. Jego ulubiony tytuł, to "Harry Portek i dobrze wyszlifowana szczotka" - LOV] Gdy ktoś się pyta co robi, odpowiada, że studiuje dogłębnie anatomie płci przeciwnej. Uwielbia bełty jabłkowe. Do niedawna był naszym redakcyjnym skarbnikiem. Jak się później okazało całą uzbieraną kasę przepijał. W redakcji przeważnie śpi we własnych ekstrementach.

Otho - Urodzony optymista. Jako, że jest współpracownikiem, w redakcji pojawia się dość rzadko. Nosi śmieszne spodnie na szelkach i koszule w kropki. Uwielbia słuchać Krzysztofa Krawczyka na spółkę z Beatą Kozidrak. Jestem zapalonym fanem Chucka Norrisa i serialu "Strażnik Teksasu". W redakcji nagminnie puszcza "bąki" uprzykrzając tym samym życie co niektórym (nawet zalany w trupa Kiewas nie wytrzymuje takiego odoru). Tak poza tym to naprawdę porządny gostek. Prowadzi jakąś śmieszną stronę o disco polo. Warto zajrzeć. [otho, schowaj tą maczetę, On tylko żartował - LOV]

Mat Kat - Mateusz K. pseudonim Kat. Znany ze swego okrucieństwa i barbarzyństwa Mat Kat trzęsie całą redakcją. Na szczęcie w redakcji nie przebywa za długo. Wiecie rozboje, wymuszenia, ściąganie haraczy nie pozwalają mu na pełny wymiar pracy w redakcji. A tak poważnie to wyrazy uznania dla tego małego człowieczka. Ja w jego wieku zamiast pisać do jakiegoś maga/zina, bawiłem się z koleżankami w doktora lub grzebałem wesoło w nosie.

W tym miejscu powinienem opisać moją skromną osobę. Nie zrobię tego jednak, gdyż nie byłbym wobec siebie obiektywny. Pozostawię więc w tym miejscu wolne miejsce aby ktoś z redakcji się dopisał.

F@rmeR


F@rmeR - człek chodujący gluty w nosie przez ponad miesiąc, tylko po to, aby je potem przyklejać do krzeseł ludzi z redakcji. Jego głównym pożywieniem jest obornik z atomowej stodoły. Jego hobby to "walenie gruchy" i plucie z okna na przechodniów. Tak zresztą poznał swoją dziewczynę (jak się okzało potem u Evy Drzazgi w programie "Jestem menem", dowiedział się, że ma ona dwa siusiaki na plecach, jednak to nie zniszczyło pięknej miłości), która usłyszała świst zlatującej śliny i popisując się refleksem, złapała ją w dłoń. Obecnie lubi "zabawy" z kurami (macanki i te sprawy), ale po ostatniej libacji w kurniku, kogut "Zbych" podziobał mu "torbę". teraz chodzi z ogromną pieluchą...