Jak & Daxter 2


(Jako, że Bączek to mój kumpel, który nie ma internetu i ja mu wysyłam teksty więc mogę się dopisywać. Ten niby krzyczał, żebym tego nie robił i mówił, że nawet woli, by dopisali się tu zamiast mnie LOV, Caleb i Qn'ik, ale kto by się nim przejmował ;). - Mat Kat)

No, to czas na moją pierwszą reckę do czcigodnego kącika o konsolach. Już kilka razy nachodziła mnie myśl o zrobieniu tego, ale na PS2 (jedyna qńsola, jaką mam) nie grałem w żadną grę, ani wystarczająco dobrą, by ją tu opisać (poza FFX, ale nie mam pojęcia, co miałbym o nie napisać), ani wystarczająco kiepskiej, by ją oczernić. Ale w końcu zrecenzuję grę pod tytułem... JAK 2!!! (Kilka słówek od wujcie Mat Kata - Przecież gra wcale nie musi być strasznie słaba, lub strasznie kiepska, by ją zrecenzować. Spójrz na mnie - ja ostatnio recenzuje tylko średniaki - Mat Kat) [Bo na hitach to Ty się nie znasz hłe hłe hłe - LOV]

Bardzo oryginalny ten tytuł, nie? No i ta dwójka... Ech, syndrom sequela znów nęka PS2... Ale czy aby na pewno? Zacznijmy od przodka tej gry (stary ten przodek- ma aż 2 lata :-)), mianowicie gry JAK & DAXTER. Moje pierwsze wrażenie? Chory tytuł - przekręcone angielskie imiona... Syf! Ale producent to NAUGHTY DOG! Tak, goście od Crasha! (Z tego co wiem to Crashem zajmuje się już kto inny - Mat Kat) [Ale kiedyś zajmował się Naughty, czemu się tak czepiasz chłopa? - LOV] W końcu dorwałem ową grę. Była to (i jest:-)) platformówka 3D. Głównymi bohaterami byli Jak - długouchy (jak wszyscy w grze) młodzieniaszek i Daxter - jego qmpel, który wpadł do basenu pełnego dziwnej substancji (Dark Eco) i zmienił się w wiewiórkopodobne stworzenie. I to właśnie Dax był motorem napędowym tej gry. Niemy Jak był trochę lipny, ale Daxter swoimi tekstami sprawiał, że o marności pierwszego głównego herosa się zapominało. Ogólnie zaś gra była bardzo dobrą platformówką, a zresztą w KZ niedawno była jej recka. (Niedawno = Numer 8. Twoja recka jest 2 miesiące później. Pamiętaj o deadlinach. - Mat Kat) [Kolejny raz się czepiasz bydlaku - LOV]

Dwójka zaczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się jedynka. Główni bohaterowie (plus staruszek - Samos i laska - Keira) stają przed portalem. Gdy do niego trafiają (notabene nie do końca tego chcieli) wpadają w siakiś wir i zostają rozdzieleni. Okazuje się, że znaleźli się w futurystycznym mieście, otoczonym murami - ot, taka forteca:-) Ja(c)ka porywają czerwoni gliniarze, a Dax obiecuje mu pomoc...

Mijają dwa lata, a Jak w tym czasie jest torturowany przez Barona Praxisa - władcę Haven City (bo tak się owa mieścina nazywa). Wtłacza on w ciało Jaka kupę Dark Eco. Ale ten wciąż żyje, ku zdziwieniu Praxisa. W końcu pojawia się Daxter i uwalnia naszego herosika z więzów, a ten... zmienia się. Jego skóra robi się szarawa, zamiast paznokci pojawiają się istne szpony i w ogóle wygląda na złego gościa. Po chwili przechodzi mu, ale...coś tu jest nie tak. W końcu następuje ucieczka i obaj goście lądują na ulicy HC. Wtedy zaczyna się właściwa gra. O dziwo, nie polega na zwykłym przechodzeniu poziomów. J2 w sposobie rozgrywki przypomina... serię GTA! Dziwne? Tak! Ale to prawda! Jeździmy antygrawitacyjnymi wózkami po ogromnym mieście (jest ono mniej więcej wielkości Vice City!) i spotykamy się ze zleceniodawcami! Dają oni nam zadania, których jest cała masa, a ich różnorodność powala na kolana! Są zwykłe, czyli przejdź poziom i tyle (są to tereny w okolicy miasta, np. lasek, ruiny, kanały itd.), ale także wyścigi motorów (antygravity rzecz jasna), zawody na deskolotce (Deskolotka? Kto oglądał powrót do przyszłości 2? - Mat Kat) [Ja! Ja! Ja! Genialna część genialnej serii. Polecam! - LOV], łapanie mini-smoków, czy też eskortowanie trzech gostków. Są także misje miejskie - przewieź paczkę unikając patroli, zniszcz policyjne wózki. Misje są po prostu GE-NIA-LNE (mam nadzieję, że dobrze to przesylabowałem:-)).

Kolejna sprawa - bossowie. Jest ich czterech - mało! Zwłaszcza, że walki z nimi są naprawdę emocjonujące - może poza trzecim (nie powiem kto to!), który jest nieco za łatwy. Ogólnie jednak pierwsza klasa.

A czas na małe co nieco o Jaku. W pierwszej części był on miłym, niemym (o tym już wspomniałem) chłopaczkiem. Ale po wpompowaniu w niego kupy Dark Eco przeszedł niesamowitą metamorfozę. Może on już mówić, a przy okazji staje się dość oschły w stosunku do innych, a do tego kradnie (mówiąc dyplomatycznie - pożycza) poduszkowce. Krótko mówiąc - czasami zachowuje się niemal jak dres spod bloku :-). Do tego, po zebraniu określonej ilości Dark Eco może on się przeistoczyć w swoje alter ego - wówczas staje się naprawdę POTĘŻNY. Następna sprawa - spluwy. Tak samo jak w Ratchet & Clank, nasz bohater może korzystać z pukawek, co prawda tylko czterech, ale i tak bardzo skutecznie zastępują one combosy, gdyż działają na dystans, a do tego tylko za ich pomocą można wygrać z bossami. Daxter zaś nie zmienił się wcale - wciąż ten sam kobiecarz, który sypie głupimi tekstami jak z kapelusza. Raz nawet się upił! I TO PRZY LASCE, KTÓRĄ CHCIAŁ PODERWAĆ!!! Trudno - jego strata :-)

Poziom trudności jest dobrze zrównoważony - najpierw łatwiutko (no, może trochę trudniej), ale z czasem robi się coraz bardziej wymagająco. W paru miejscach tak przeklinałem pod nosem, że jakby jakiś dziadek mnie usłyszał, zyskałby dowód na to, że młodzież klnie jak...

Co do fabuły - nie jest źle. Jest spójna, trzyma się kupy i nie mam do niej żadnych zastrzeżen. Czasami język postaci (no, ale w końcu podejrzanych typów) bywa dosyć ostry - jest "screw up" i "move ass". A dlaczego nawijam o tym w akapicie o fabule? Dla mnie fabuła to nie tylko akcja, ale i postaci i ich zachowanie.

Minusy - ciężko znaleźć takowe. Raz zdarzyło mi się, że stojąc przy ścianie, za rogiem widziałem kawałek czarnej przestrzeni. Czyli czasem szarpiąca animacja. Był to jednak jeden raz (Jak tylko raz to narzekasz. W Tomb Raidera toś ty grał? - Mat Kat) - grafika (dźwięk zresztą też) jest świetna, a mimika postaci jest najwyższej klasy. Ech, muszę coś znaleźć, ale nie mogę! A, mam - gra jest jednak za krótka - mój czas po załatwieniu ostatniego bossa wynosił 20h i 6 minut. Nie wiem tylko, czy konsola liczyła mi kawałki zakończone śmiercią. Jeśli nie - gra trwała o jakieś 5h dłużej:-)

No to czas na podsumowanko.Ta gra to nie jest już zwykła platformówka - to niemalże idealne połączenie niemal wszystkich gatunków gier. Mamy tu platformera, strzelaninę, zręcznościówka (są misje typowo zręcznościowe, np. wciskanie odpowiednich klawiszy na czas), serie GTA i THPS (deskolotka - można robić flipy i grindować!), a także wyścigi. Gra ta wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Dlatego wystawiona przeze mnie nota jest taka, a nie inna.

Producent - Sony (Naughty Dog)
Platforma - PS2
Ocena: 10 z malutkim minusem

Plusy:
+ Wciąga jak diabli
+ Genialnie łączy masę różnych gatunków
+ Różnorodne misje
+ Niezła fabułka
+ Humor
+ Rozległe miasto
+ Świetni bossowie
+ Postaci głównych bohaterów

Minusy:
- Czasem załamania animacji
- Za krótka

A teraz czas na deszcz peesów :-)
PS.: To mój pierwszy tekst i ogólnie pierwsza recka gry, więc nie zdziwię się na widok worku bluzgów :-)
PS.2: Wiecie, dlaczego gra nie nazywa się JAK & DAXTER 2? Producenci uznali, że graczom ciężko zapamiętać pełną nazwę :-) SERIO!
PS.3: Kiedy to piszę, za moimi plecami w tivipudle pokazują mecz Wisła-Valerenga. Od razu uprzedzam, że Wisły nie lubię i jej nie kibicuję :-)
PS.4: Sorry za kupę nawiasów, ale lubię je pisać :-) (Ja też [a kwadratowe to dopiero] - Mat Kat) [Zboczki - LOV]
PS.5: Nie pozdrawiam nikogo, bo to za dużo ludu; no, może poza Mat Katem, (Ku***! Poraz pierwszy nie powiedział do mnie po nazwisku. Święto! - Mat Kat) LOVem, Dysem, Kamciem, Probówą, Lewusem, rodzinką całą, Qn'iem i resztą ekipy AM i KZ :-)
PS.6: To dziwne, że wszystkie moje peesy kończą się buźką, nie :-) (A w normalnym życiu to ty nie jesteś taki uśmiechnięty :) - Mat Kat) [Bo zna Ciebie hłe hłe hłe - LOV]

Bączek