CT Special Forces


Być anty-terrorystą - ciężka sprawa. Ciągle ktoś do ciebie strzela, musisz kryć się przed szaleńcami próbującymi poderżnąć Ci gardło i takie tam pierdoły:). Zamiast siedzieć z rodziną przy kominku i piec pianki na patyczku musisz zapieprzać po jakichś ośnieżony górach czy inny nieprzyjemnych lokacjach, co by zakładników ratować. Cóż, taka praca.

Fabuła gry jest prościutka do bólu. Wcielamy się w członka międzynarodowej agencji terrorystycznej. Nasze zadanie polega na wyeliminowaniu wszelkiego niebezpieczeństwa na świecie, i doprowadzenie do pokoju. No cóż autorzy zbytnio się nie wysilili, jednak ja tam do fabuły zbytnio wagi nie przywiązuje. Przyzwyczaiłem się, że gry na przenośnie konsolki bardzo często opierają się na jednym schemacie - broń w łapę i byle do przodu. Tak więc nasz cel = doprowadzenie do ładu i porządku.

Jednak, aby wszystko wróciło do normy i każdy był szczęśliwi przejdziesz szereg morderczych i niebezpiecznych misji. Na początku każdego zadania kontaktujemy się z szefostwem i otrzymujemy konkretne wskazówki i podpowiedzi. Odprawa trwa tylko chwilę. Zleceniodawca przekazuje nam informację dotyczące naszego głównego celu, dodaje nam parę słów otuchy i życzy powodzenia. Później przenosimy się na planszę i do boju. Lokacji jest dość sporo. Odwiedzisz np. zaśnieżone góry gdzieś na Syberii, piaszczyste pustynie czy porośnięte gęstymi lasami tropikalnymi dżungle. Oprócz lokacji otwartych, zwiedzisz także tajne podziemne bazy wroga.

Naszymi głównymi celami będą szaleńcy w których głowach roi się jedynie myśl opanowania świata. Przyjdzie nam też wyeliminować złodziei którzy skradli jakieś tajne rządowe akta. Ogólnie w tym temacie jest dość ciekawie. Jednak aby złapać główny cel naszej misji po drodze przyjdzie się zmierzyć ze zwykłymi terrorystami pomagającymi owym szaleńcom. Wrogowie są dość zróżnicowani. Mamy tu: zwykła piechotę, bardziej niebezpiecznych terrorystów z AK-47 w łapie, prawdziwych madafaka prujących do nas z minigunów czy też opancerzone dżipy z działkami. Na końcu każdej planszy zmierzymy się - a jakże by inaczej - z uzbrojonym po zęby bossem.

Akcja jest szybka i dynamiczna. Ciągle coś się dzieje, ciągle ktoś do nas strzela. A to koleś próbuje nas ściągnąć z bazooki, a to inny farfocel ciska w naszą stronę granaty. Zadyma jest konkretna. A my biegamy skaczemy i prujemy do wszystkiego co się rusza. Do naszego uzbrojenia należą: Karabin strzelający pojedynczymi nabojami, karabin maszynowy plujący seriami pocisków, bazooka, miotacz ognia, granaty oraz takie pierdoły jak kajdanki-do zakuwania terrorystów, oraz lina z hakiem do wspinania się.

Jednak nasza rola nie ogranicz się tylko do biegania z karabinem po planszy. Zdziwiłem się bardzo kiedy w pewnym momencie wbiegłem na szczyt góry i zobaczyłem leżący tam spadochron. Czym prędzej nałożyłem go na plecy i już po chwili szybowałem w przestworzach niczym ptak. Oczywiście po chwili musiałem pociągnąć za linkę i wylądować w wyznaczonym miejscu ale i tak było fajnie. Innym godnym uwagi patentem jest eliminacja wrogów z trybu FPP. Do łapy dostajemy karabin snajperski. A naszym zadaniem jest uratowanie pięciu zakładników z łap przebrzydłych terrorystów. Prujemy do szumowin ile wlezie, uważając przy tym aby nie zranić żadnego cywila. Ale prawdziwa zabawa zaczyna się kiedy do naszej dyspozycji oddany zostaje śmigłowiec uzbrojony w działo i bomby. Widok przypomina wtedy gry typu: jestem samolocikiem, lecę w górę i sieję rozpierduchę. Muszę powiedzieć, iż przy tym trybie bawiłem się przednio.

Oprawa graficzna stoi na bardzo dobrym poziomie. Design lokacji jest przyzwoity, a co najważniejsze są one sporych rozmiarów. Postacie także wykonano z dużą dbałością o szczegóły. Np. zimą widać parę wylatującą z ust podczas oddychania. Dużym plusem jest to, iż nasz bohater na każdej z lokacji biega w innym wdzianku, adekwatnym do pory roku. Kiedy pozostawimy na chwilę naszego hiroła ten nie stoi bezczynnie tylko, przeładowywuje broń lub też rozgląda się przez lornetę. Fajny patencik. Oprawa audio jest genialna. Muzyczka pasuje do klimatu gry, wpada w ucho i na długo zapada w pamięć.

Jak na razie same plusy. Gra ma jednak jedną poważną wadę. Jest stanowczo za krótka. Tytuł ten pęka maksymalnie w jeden dzień ostrego ciorania. Sami przyznacie, że to niewiele. Człowiek płaci za CTSF ciężką kasę a tu taki zonk.

Podsumowując. Szybka, wartka akcja, niezła oprawa graficzna, genialna muzyczna, kiepska fabuła i w końcu zdecydowanie za krótki czas gry. Czy warto zaopatrzyć się w CT Special Forces? Wydaje mi sie że tak. Jeżeli lubisz paltformówki to powinieneś w nią zagrać a na pewno nie pożałujesz. Ja wciągnąłem się w nią jak cholera. Polecam.


Grochu



Wydawca: LSP
Rok produkcji: 2002

Grafika: 8
Muzyka: 9

Plusy:
+ Grafika
+ Muzyka
+ Szybka akcja
+ Ciekawe przerywniki (skoki ze spadochronu, tryb snajperski)

Minusy:
- ZA KRÓTKA !!!

OCENA: 7