Ratchet & Clank


Po świetnej grze Jak & Daxter, Sony zwietrzyło okazję, aby zarobić jeszcze więcej grosza na platformówkach, a raczej na ich fanach. Zrobieniem opisywanej przeze mnie gry podjął się oddział Insomniac. Do tej pory zasłynęli tylko jedną grą, a mianowicie Spyro the Dragon i kontynuacjami. O ile jedynka była naprawdę niezła i odkrywcza, to następne części były coraz bardziej odtwórcze. Kompletny zawód sprawiła wersja na PS2, ze względu m.in. na grafę (prezentującą poziom z Szaraka!) i całkowity brak świeżości. Ale załamanych tą grą Insomniac szybko podniósł na duchu, za pomocą (jak się już pewnie domyślacie) gry pod tytułem Ratchet & Clank.

A czymże jest ta gra? Zacznijmy od fabuły. A long time ago in a galaxy far, far away (na serio, mógłby być taki wstęp do tej gry), żył sobie na planecie Veldin niejaki Ratchet. Był to kotopodobny osobnik, bardzo lubujący się w technice, zwłaszcza tej dotyczącej lotów kosmicznych. Aż pewnego dnia wpadł na pomysł zbudowania statku kosmicznego. Z zapałem zabrał się do roboty i wszystko szło dobrze. Gdy jednak w końcu skończył, okazało się, że do uruchomienia tego "cusia" potrzebuje "Robotic Ignition System" (pisałem z pamięci). A cóż to takiego? System kierowniczy, jaki ma każdy (chyba:-)) robot. A gdzie jak gdzie, ale na Veldin robotów nie było. I cała robota poszłaby w cholewkę, gdyby nie przypadek. Bynajmniej nie chodzi mi tu o mianownik, dopełniacz, czy inny celownik, ale o to, że...

Na pobliskiej planecie była fabryka robotów. W tej właśnie fabryce (jak zapewne się domyślacie:-)) produkowano roboty. Sądząc po ich wyglądzie były później wykorzystywane do szlachetnych czynów (czyli plądrowania, grabienia, zabijania itp.). Ale tego samego dnia, którego Ratchet skończył budować statek, w faktorze owym stworzono wybrakowanego robota - małego, nie umiejącego walczyć, ale za to (jak się okazało) obdarzonego nieprzeciętną inteligencją. Znalazł on statek oraz Infobota - jeszcze jednego robocika, który jednak nie był równie mądry jak znalazca - potrafił jeno pokazywać współrzędne planet. Tak więc wskoczył ów wybrakowaniec do stateczku i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie dwaj jego bracia (ale już niewybrakowani), którzy ruszyli za nim. Zestrzelili go akurat nad Veldinem, gdzie stateczek naszego małego robocika spadł, rozwalił się i zostały z niego cząsteczki. Jak łatwo się domyślić, odnalazł go Ratchet, skumplował się z nowym znajomym, nazwał Clankiem i wykorzystał do lotu. I tak sobie zaczęli latać, robić zadanka, a przyświecał im jeden cel - powstrzymanie Dreka, szefa jeszcze innej planety, który miał zamiar zniszczyć inne planety. I tyle. Powiem tylko, że fabuła jest do bólu standardowa, ale spora dawka humoru nieźle ją urozmaica.

Ale przejdźmy do tego, co najważniejsze - rozgrywki. Chodzenie i skakanie było już tak wyświechtane w tego typu grach (choć w końcu na tym one polegają), że panowie (a może i panie) z Insomniaca postanowili urozmaicić grę, wczepiając do niej... broń palną. Teraz to rozwiązanie już tak nie szokuje (gnaty mamy choćby w Jaku 2), ale ten rok temu to było coś! Do tego ten element jest potężnie rozbudowany - mamy dostęp do ponad 20 całkowicie różniących się od siebie giwer! Są tu zarówno znane motywy (blaster, miotacz ognia), jak i całkiem nowe pomysły: miotacz zamieniający w kurczaka, pistolec dający nam kilku ochroniarzy (robotów), czy też zdalnie sterowana (jak Nikita w MGS) wyrzutnia rakiet, którą można latać po całym ogromnym poziomie wzdłuż i wszerz! Dla tych, którzy nie lubią marnować amunicji na jakieś pierdółki też jest coś specjalnego - wielki klucz francuski, służący nie tylko do wkręcania sporych śrubek, ale również naparzania we wrogów. Jako że nie ma on limitu amunicji, często z niego skorzystasz, drogi czytelniku. Poza spluwami i kluczem, Ratchet wykorzystuje także przeróżne gadżety, jak buty magnetyczne (chodzimy do góry nogami!), wykrywacz metalu i inne. Aby to wszystko kupić (choć niektóre z tych rzeczy znajdziesz) zbieramy śrubki, których jest cała masa, ale nie musisz się martwić, że przegapisz jedną i musisz jej szukać po wszystkich poziomach. Służą one tylko do kupna badziewia wszelkiego.

Poziomy są naprawdę bardzo duże i zróżnicowane. Od metropolii, po trujące bagniska, wszędzie czekają na nas tabuny wrogów, głównie żołnierzy Dreka i robotów. Niektórych może zdziwić fakt, iż kręcimy się po miejscach, w których większość rzeczy jest stworzona z metalu. R&C to pierwsza platformówka (przynajmniej z tych, w które grałem), w której nie ma słodziutko - infantylnego klimatu. I dobrze, bo taki świat prawie bez wad był już napraaawdę nudny.

Co do bossów - nie jest źle. Wielkie bydlę, czy walący kilkunastoma rodzajami badziewia robot są naprawdę nieźli. Mimo tego nie czekałem na następnego z niecierpliwością i padaczką.

Następnym dość ważnym elementem gry są poziomy przechodzone Clankiem. Mamy z nimi do czynienia, gdy w danym terenie nie ma tlenu i Ratchet nie może tam iść. Są to levele bardziej logiczne niż wymagające użycia siły, a zamiast spluw i gadżetów Ratcheta, Clank ma do dyspozycji kilka robocików, sterowanych przez niego samego. One też są całkiem niezłe i nawet wielkie bydlę w spółce załatwią.

Teraz przejdźmy do aspektów technicznych. Grafy nie można się czepiać, wszystko jest ładne, chodzi płynnie, a animacja postaci jest pierwszorzędna. Muzyka i dźwięki pasują do klimatu. Dubbing również nie jest wykonany na odwal się, głosy pasują do postaci i zgadzają się zarówno z napisami, jak i ruchem ust.

Do do wad - zarzucić R&C mogę tylko to, że jest nieco za krótka. Trzeba jednak zauważyć, że gdyby dzieło Insomniac nie ujrzało światła dziennego, Jak 2 z pewnością wyglądałby inaczej. R&C nie jest ideałem, ale niewiele mu do tego brakuje.


Producent - Sony (Insomniac)
Platforma - PS2

Ocena: 9, a w momencie premiery 9+

Plusy:
+ Grywalność
+ Grafika i dźwięk
+ MASA nowatorstwa, z którego z pewnością skorzystają przyszłe platformówki (a "Jak 2" już skorzystał)

Minusy:
- Nieco za krótka

PS. W chwili gdy to czytacie (a nawet w chwili, gdy ja to piszę) w sklepach jest już R&C 2!
PS.2 Jeśli LOV utworzy dział "Solucje" możecie się spodziewać takowych do J2 i R&C! (Jeśli kąt nie upadnie to wiedz, że takie przysyła się do działu teksty - Mat Kat) [Czyżbym o czymś nie wiedział? - LOV]

Bączek


(A jeszcze takie słowo od Kitkata - Trochę ten mój kumpel przesadza z ocenami. Na 3 recenzje dwie gry dostały powyżej 9 - Mat Kat)

[Ale muszę przyznać, że recenzja jest naprawdę odjechana. Bączek, jeżeli to przeczytasz, to wiedz, że bardzo mi się podobała - LOV]