Numer 39, Luty 2004, Cena: Bezcen, www.am-gry.prv.pl

Wstępniak Demo-Testy   OR   Recenzje Gadanie  Kąciki   TNT   Listy  Redakcja Prenumerata Współpraca
Komputer dla mas

KijasS

  W tym artykule chciałbym poruszyć pewną cholernie gryzącą mnie kwestię. Otóż od pewnego czasu ze smutkiem obserwuję młodych (stażem, a nie wiekiem) użytkowników PeCeta. Dostają oni kompa od dziadka na komunię, za dobre wyniki w nauce od uradowanych świadectwem niewinnych rodziców, lub błagają o spieniężenie całą rodzinę. Jest to zwykle sprzęt nowy (polecony oczywiście przez milutkiego sprzedawcę) - często bardzo drogi, z super nazwą i rozmaitymi naklejkami i tego typu duperelami. Pod maską takiego nowego nabytku huczy Pentium IV 2,6 Ghz, twardziel ma niebotyczną pojemność 120 GB, a wszystko dopełnia koniecznie zestaw wielkich głośników 5.1 (oczywiście z jak największą mocą). Podaję tutaj tylko przykład - konfiguracja jest różna, ale zwykle bardzo wypasiona.

  Komputer jest ustawiany na honorowym miejscu w pokoju szczęściarza. I w tedy się zaczyna istne szaleństwo... na początek gość leci do kiosku po magazyny komputerowe z płytką CD, potem pożycza i kupuje piraty. W domu instaluje absolutnie wszystko od dem gier przez sterowniki po skomplikowane programy graficzne. Każdy uruchamia na kilka minut, do momentu, aż się nie zgubi w menu (tudzież interfejsie) i... robi brutalnie i bez namysłu reset. Komp startuje i cały proces zaczyna się od początku: demko - reset, program - reset... Po jakimś tygodniu nie gubi się już w gierce tak jak na początku, lecz sytuacja nie uległa znaczącej poprawie. Pogra chwilę, gra mu się nie podoba co z tego ma kolejną odpala. Gra cztery minuty i kolejna. Po około miesiącu system jest już tak rozjechany, że nie wie gdzie początek, a gdzie koniec. Twardziel natomiast przypomina wielkie pobojowisko na którym połowa softu już dawno została zapomniana, a reszta wala się bezładnie. Taki człowiek ma gdzieś wymagania sprzętowe, ustawienia graficzne w grach, wszelakiego rodzaju pliki "readme"... Nie interesuje się tym bo i tak wszystko pójdzie na jego super sprzęcie. Problem pojawia się dopiero gdy coś nawali, albo gdy Windows nie wytrzyma kolejnego resetu i spuchniętego do granic możliwości rejestru. W tedy to facio prosi znajomego, który może pomóc. Wiem to ze swojego doświadczenia, bo sam naprawiałem zdewastowane komputery. Ale to już inna całkowicie inna historia.

  Powiecie, że opisuję tutaj rzadki przypadek, ale ja znam takich komputerowców AŻ trzech! Ktoś powie, że to nie dużo. Być może i tak, ale tych kolesi przybywa z każdym tygodniem. I czy taki człowiek wie co to znaczy borykać się z ograniczeniami sprzętowymi? Czy wie jak smakuje szukanie rozwiązania problemu, główkowanie, co może być nie tak? Na pewno nie! Ma to gdzieś, bo jak pisałem ma wielki zapas mocy procesora, dysku twardego, karty graficznej.

  Ale najgorsze nie jest to, że gość instaluje wszystko jak leci i, że nie interesują go manuale. Natomiast to, że nie potrafi wykorzystać mocy drzemiącej w tym pudle. Interesuje się zwykle grami i różnego rodzaju gadgetami (tapety, kursory, mp3... itp.). Nie potrafią / nie chcą wykrzesać z siebie / z PeCeta czegoś więcej jak tylko kolejne uruchomienie gierki. Powiecie: "Przecież ma czas, jest świeżo upieczonym komputerowcem, cały zapał minie, gdy tylko trochę dojrzeje". Tak, zgodzę się. I właśnie do tych, co w końcu "dojrzewają" nie mam najmniejszych pretensji... A do tych, co trwają w takim stanie i nie dają żadnych oznak, że mają, choć nikłą ochotę "dojrzeć" do prawdziwego użytkownika komputera.

  Niejednokrotnie mój kolega (zalicza się do tych nie "dojrzewających") narzekał na swoją kartę graficzną (ma się rozumieć na pytanie jaka to konkretnie odpowiadał, że jeszcze nie rozkręcał obudowy). Obwiniał ją o "kiepską jakość grafiki" i (uwaga!) długie ładowanie leveli. Byłem u niego i okazało się, że to GF 4 Ti 4600. Natomiast powodem "złej jakości grafiki" był monitor, który miał źle ustawiony obraz (mam tu na myśli taki rzeczy jak wysokość , szerokość, czy kontrast). Ja mam starą Rivę TNT i wyciskam z niej więcej niż nie jeden posiadacz GF 4. Kolejnym przykładem będzie mój kuzyn. Dostał on w maju nowego kompa. Nie będę podawał tu konfiguracji. Zwrócę uwagę na dysk twardy o gigantycznej pojemności jak na niego, mianowicie 100 GB. Myślałem, że taka pojemność wystarczy mu na bardzo, bardzo długo. Nie wiedziałem wtedy jak bardzo człowiek może się mylić. Po trzech tygodniach dysk był już niemal PEŁEN! Nie wiem, może to ze mną jest coś nie tak, ale ja mam od dwóch lat mam dwa dyski po 15 GB i to mi w zupełności wystarcza.

  Są to tylko nieliczne przykłady, z którymi się zetknąłem. Jest to bardzo smutne. A co gorsza takich osób gwałtownie przybywa. Komputery stają się towarem dla mas. Kiedyś był to towar dla nielicznych / wybranych (czyt. osób, które naprawdę interesowały się techniką i wiązały z kompem swoją przyszłość, dla ludzi traktujących komputer jak swoją pasję i po prostu zakochanych w tym beżowym szumiącym pudełku). Oczywiście nie potępiam kupowania komputera przez ludzi, którzy oczekują tylko zabawy, rozrywki. Co to to nie! Potępiam tych, co to chcą mieć kompa, bo chcą być modni i chcą po prostu zaszpanować. Ja jestem posiadaczem komputera od sześciu lat. Składałem na niego przez ponad TRZY lata. Od piątego roku życia nie marzyłem o niczym innym. Komputer to mój świadomie obrany cel w życiu, to moja największa pasja i coś, co bezgranicznie uwielbiałem, uwielbiam i będę uwielbiał...

  Cóż, niestety będę musiał pogodzić się z tą prawdą. Teraz byle chłystek, dres, albo inny rozpuszczony dzieciak może mieć kompa... czy to źle? Nie jestem w stanie odpowiedzieć, ale wiem, że komputer stracił już swoją magiczną i tajemniczą zasłonę. Pociesza mnie jedynie fakt, że takich ludzi jak ja - zakochanych w tym "beżowym szumiącym pudełku" - jest bardzo wiele. Tym tekstem chciałem zmusić osoby które są świeżo upieczonymi komputerowcami aby przemyśleli swoje postępowanie. I aby pamiętali, że komputer nie służy tylko do gier, czy oglądania filmów. Dżemie w nim wielki potencjał który każdy powinien odkryć i wykorzystać.

  Tym oto jakże optymistycznym akcentem kończę moje prywatne i kłujące w korę przemyślenia.

© 2004 Copyright by Games Corner. Webdesign by Gordon Freeman. All rights reserved!!!