UFO: Enemy unkown
Czy jest ktoś taki kto nie słyszał o cyklu X-COM lub UFO? Wątpię.
Ale dla tych co cierpią na znikomą spostrzegawczość czy wrodzoną
głuchotę: jest to najlepsza turowa gra taktyczna wszech czasów! I
to nie tylko ja tak sądzę! Wejdźcie na jakieś forum o starych grach
i poruszcie temat gier taktycznych. Mogę się założyć że UFO będzie
w pierwszej trójce. Mimo że fabuła to najnormalniejszy banał
(zielone ludziki atakują ziemię, a rządy państw tworzą jednostkę X-
com do ich zwalczania [UFO a nie polityków :P]), to świetnie
wprowadza w rozgrywkę i nie pozwala się nudzić. Intro mile mnie
zaskoczyło. Jest wykonane w konwencji komiksowej i to nie byle jak!
Te okienka, niekonwencjonalni kosmici (chociaż też są zieloni, to
dodano im też trochę mięśni) i doskonały dźwięk. Po prostu
świetnie! Możemy wybrać jeden z trzech języków, a są to angielski,
niemiecki i francuski (jeżeli chcecie grać po polsku to zahaczcie o
www.staregry.pl [gdzie znajdziecie także grę] i poszukajcie
tematu "stare przygodówki po polsku", a znajdziecie kilka stron ze
spolszczeniami wśród których znajduje się łatka do UFO). Kierowany
doświadczeniem początkującego gracza wybrałem angielski i poziom
trudności na najłatwiejszy (do zagrywających się w dooma- tutaj
poziom trudności to nie tylko ilość przeciwników ale i skuteczność
broni, wytrzymałość żołnierzy itd...), a po chwili ujrzałem…
globus. Mamy bowiem możliwość budowy bazy w dowolnym miejscu na
ziemi (ale nie poprzestajemy na jednej bazie spoko!). Sama kula
ziemska jest zrobiona bardzo ładnie, a błądzące po niej światło
słoneczne też nie pozostawia wiele do życzenia. W nowo zbudowanej
bazie mamy dwa myśliwce, jeden transportowiec, ośmiu żołnierzy i
dobre chęci. Bo tylko z dobrymi chęciami można wysyłać
nieopancerzoną i kiepsko wyposażoną drużynę na jakąkolwiek akcję.
Ale do akcji musi najpierw dojść. Najłatwiej jest ją zapewnić
siadając ufokowi na d*** i posyłając w znaku pokoju rakietę
(niestety nie zasiadamy za sterami statku a jedynie wydajemy
rozkazy jak trzymanie się na dystans, atak standardowy
podpuszczający przeciwnika w maksymalny zasięg dział, rakietowy
czyli po prostu atakujemy rakietami, agresywny czyli tak blisko że
czujemy jak śmierdzi im z paszczy, odwrót taktyczny [duperele-
morele po prostu ucieczka!] i przyglądanie się wyglądowi UFO). Po
ceremonii następuje najlepsza część gry w całym UFO- walka! Ale nie
podobna do tej powietrznej. Tu bowiem samodzielnie pakujemy ludzi w
transportery i kierujemy ich poczynaniami w rzucie izometrycznym,
razem przeżywamy cierpienie jakim jest kontakt z obrzydliwymi
kosmitami. Cierpienie ponieważ jeden strzał zazwyczaj wystarcza by
wyeliminować nas z gry, a nasze karabiny i granaty działają na
kosmitów jak gaz rozweselający. Na początku mamy bowiem pistolet,
karabin, ciężkie działo, (chyba) minigun, rakietnice i granaty (i
należy pamiętać że plecak i udźwig nie są nieograniczone). Nie za
wiele co nie? Ale na szczęście nasze akcje nie są bez owocne! Poza
tym że uwalniamy szanowne państwa od przebrzydłych kosmitów to
jeszcze stopniowo przejmujemy ich technologię! Więc po jakimś
czasie widzimy nasze jednostki dumnie dzierżące karabiny laserowe
(wiem że najpotężniejszą bronią jest heavy plasma ale laser ma
nieskończoną amunicję) i w power suit (coś jak power armour z
fallouta ale o mniej wyrafinowanych kształtach) czy flying suit
(jw. ale może latać),ale tylko za opłatą bo naukowcy i mechanicy
nie chcą działać z dobrych pobudek. Komercja! Niestety zdobycz w
postaci ciężkiego sprzętu powoduje jeden skutek- idziemy przez
planszę jak czołg. Niszczymy ściany (w końcu amunicja nieskończona
nie?), a kosmitom śmiejemy się w twarz gdy strzelają w naszą super
hiper opancerzoną postać. Ale nie martwcie się! Obcy znajdują na to
w końcu sposób! Mianowicie podstawowe sectoidy (typowy kosmo-
wielka głowa, ogromne gały, małe rączki, tycie nóżki, mini tułów)
zastępują o wiele potężniejsze mutony (te z intra)i ethernale
wytrzymujące bardzo wiele (broń konwencjonalna w ogóle się na nich
nie przyda), a także posiadające umiejętność kontrolowania umysłu
(wyobraźcie sobie taki widok: wasz człowiek nagle zaczyna się
błyszczeć i wpada w szał strzelając do okoła, a w turę później jest
już alienem). Wtedy zaczyna być (nie)ciekawie. Zwłaszcza gdy
zniszczymy pierwszą bazę obcych. Na horyzoncie pokazują się wtedy
olbrzymie statki kosmiczne na które nie mamy jeszcze sposobu. Ale
czy ja czasem nie wspomniałem o tym że na polu walki zdobywamy
sprzęt? No właśnie! Wystarczy przechwycić kilka statków, przerobić
na wersję ekologiczną i energo oszczędną i mamy sprzęt mistrzów.
Więc pierwsze interceptory i skyrangery szybko zostają wyparte
przez potężne Avengery (myśliwiec i transport w jednym!), a działka
pokładowe i rakiety przez działa plazmowe (te już z nieskończoną
amunicją!). Po prostu stajemy się prawdziwą potęgą. No a E.T. to
przeszkadza. Więc cały czas prowadzi bombardowania naszych baz, a
następnie szturm (małpują nas świnie jedne!) który nie za trudno
odeprzeć jeżeli tylko zapewnimy sobie odpowiedni sprzęt, lub
załatwimy ten szturm od samego zarodku (to jest atakując statki z
obrony przeciwlotniczej bazy). Zresztą w grze znajdziemy też część
ekonomiczną. Rekrutujemy nowych członków zespołu, prowadzimy
badania, produkcję, budowę itd. W tym numerze powinna jeszcze
ukazać się moja recenzja Syndicate gdzie zachwycałem się zwłaszcza
grafiką. Na początku UFO nie powtórzyło tego wyniku ale dopiero
później dostrzegłem całą drzemiącą w tej grze moc grafiki.
Niszczenie ścian, płomienie, dym spod statków, efekty strzałów
(tak, tak! Tutaj każdy strzał jest widziany z osobna!), wspaniale
wykonani kosmici i białasy którym oberwało się po czuprynach. No bo
jak inaczej to nazwać kiedy włosy białych twarzy wyglądają jak
żółte palmy? Ale to drobiazg który rekompensuje już choćby fakt że
zależnie gdzie działamy, spotykamy się z różnym otoczeniem. Lecimy
na Syberię i Antarktydę? No to śnieżek. A może do Egiptu, lub do
ciepłych krajów? No to piasek i dżungla (moja ulubiona). Mamy też
wsie i wielkie miasta, bazy (nasze i obcych), a każda plansza jest
dobierana na wpół losowo. Po prostu nie ma jak się nudzić! Dźwięk
niczym nie ustępuje grafice i stoi na bardzo wysokim poziomie. No i
jedynym babolem który wyłapałem to ten przez który traciłem
zapisane gry ale co najwyżej 1/3. Tej grze nie można odmówić
klimatu. Na podsumowanie pozwolę sobie dać pewien cytat (leksykon
100 gier na PC dołączony do CDA):
"Niestety powyższy prosty opis nie oddaje tego, co w UFO: Enemy
Unkown było najważniejsze: klimatu. Ten zaś sprawiał, że oderwanie
się od gry w połowie misji graniczyło z cudem. Obawiam się, że nie
pojmie tego nikt, komu choć raz nie zdarzyło się zasnąć z głową na
klawiaturze bądź krzyknąć z radości, kiedy seria z ciężkiej plazmy
w łapach mutona, miast -jak mogłoby się zdawać- skosić przynajmniej
dwóch fatalnie ustawionych żołnierzy X-COM, znikała bezpiecznie w
ciemnościach nieodkrytej mapy, a z głośników dobiegał jęk
śmiertelnie rannego Obcego. Co przy tym ciekawe- gra nie zestarzała
się tak, jak można by tego oczekiwać- latem tego roku
zainstalowałem ją ponownie, by ukończyć ją pomyślnie po raz piąty,
na poziomie superhuman w niespełna osiem miesięcy od rozpoczęcia
inwazji."
Nominacja do nagrody Pixel Game!
Plusy:
+grywalność
+klimat
+grafika
+dźwięk
+część taktyczna i ekonomiczna
+cena ;)
Minusy:
-czasem wcięło mi zapisy
-białym się oberwało ;)
- Grafika: 10/10
- Muzyka: 9/10 (ale nie ma jej podczas akcji i na "globusie" bo tylko
- by przeszkadzała)
- Dźwięk: 10/10
- Grywalność: 10/10
- Ocena: 10/10
**********
DOOM Marine