Fallout 2



     Pojawienie się Fallouta na rynku eRPeGowym mocno zmieniło sytuację. Gracze, skazani do tej pory na błądzeniu po lochach, zabijaniu złych królewnek i ratowaniu dobrych smoków chcieli jakiejś odmiany, i ją otrzymali!
    Fallout przenosił nas z krain magyi i miecza:) w daleką(no, nie całkiem taką daleką patrz:Star Wars:) przyszłość.
    Porządek starego świata zniknął bezpowrotnie w latach 70 dwudziestego pierwszego wieku. Złoża ropy naftowej zostały wyczerpane bezpowrotnie. Jedynym krajem który posiadał jakieś rezerwy na czarną godzinę było (oczywiście)USA(grę stworzyli amerykaniem, więc nie ma co się dziwić:), oczywiście nie spodobało to się Staremu Światu i godzina zero wybiła. W kilka minut cały arsenał atomowy znalazł się w powietrzu, dopiero wiele lat później ziemia zaczeła leczyć rany i odbudowywać "świat".
    Jeszcze przed wojną wybudowanu krypty, podziemne schrony w których miał schronić się niewielki odsetek ludności z "wyższych sfer", reszta musiała przetrwać jakoś w swoich prowizorycznych bunkrach. Po osiemdziesięciu latach na skutek awarii hydroprocesora z krypty oznaczonej numerkiem trzynaście wyruszył śmiałek, który jak się później okazało uratował świat od strasznej zagłady.
    Mijają lata... Nasza wioska, Arroyo umiera... Jedyną szansą na to abyśmy przeżyli jest odnalezienie świętego G.E.C.K.a, który według starych podań znajduje się w Krypcie 13, tak zaczyna się przygoda która odbierze nam z życiorysu kilka tygodni życia. Jeśli grałeś w Fallouta 1 to zapewne rzucił ci się w oczy niezwykły klimat. Miasta były przeogromne, ogromna ilość przedmiotów w których posiadanie mogliśmy wejść, a które nie zawsze do czegoś były nam potrzebne, przeogromna ilość postaci zaludniający ten świat z którymi mogliśmy pogadać, wiele przygód, które dawały nam się rozwiązać na conajmniej na dwa sposoby i co najważniejsze epicką przygodę, która z początku wydawała się trochę śmieszna, ale potem intryga rosła w zastraszającym tempie...
    A teraz wyobraź sobie to wszystko i pomnóż do kwadratu, taki jest Fallout 2! Fall 1 odrzucał tym że był ograniczony czasowo, choć i tak możliwe było dokonanie heroicznych czynów w tych marnych 150 dniach. Twórcy Fallouta posłuchali się głosu graczy i w następnej części mogliśmy wędrować po pustkowiach prawie nieskończenie, prawie gdyż mógł wreszcie ktoś nas dopaść i zabić...
    Fabuła w obu częściach jest podobna, wyruszamy na poszukiwanie jakiegoś artefaktu, a przy okazji ratujemy jeszcze świat od zagłady, nie ma co jak wypróbowane pomysły:) Pierwszą rzeczą która rzuca się nam w oczy jest to że Fall 2 jest trudniejszy od jedynki. w pierwszj części już na początku gry dysponowaliśmy pewnymi zapasami, a w dwójce musieliśmy zdobyć wszystko sami. Nie polecam również gry w dwójkę bez znania choćby zarysów jedynki, gra traci przez to duużo uroku(np. nie zrozumiecie żartu z hydroprocesorami na drugim poziomie krypty 8, a uśmiechnąć się wtedy można:).
    Do zwiedzenia mamy dużo więcej miast i osad niż w jedynce, są one również dużo bardziej rozbudowane i ciekawsze. Jednym przykładem niech będzie np. Nowe Reno, panujące w nim porządki na pewno nie możemy nazwać "porządkami" w zupełnym tego słowa znaczeniu:)Możemy tam zostać np. słynnym bokserem, czy gwiazdą filmów porno, nie ma jak ciekawa praca co:) Plejada bohaterów któży mogą się do nas przyłączyć też się zwiększyła. W jedynce mogliśmy wędrować z dwoma wojakami, jedną dziewczyną i psem, a w dwójce mamy nie tylko sporą ilość NPC, ale są oni również dużo bardziej interesujący. Do naszej drużyny możemy przyłączyć dzikusa rozmawiającego z duchami Sulika, chorego na serce Cassidy'ego, potężnego supermutanta Marcusa, ghula Lenny'ego, który choć nie czuje smykałki do walki jest jednak świetnym lekarzem, Vica, mechanika i kupca, który nie raz pomoże nam naprawić różne rzeczy, szpona śmierci Gorisa, który wędruje po świecie utulony w brązowy płaszcz, tchórza Myrona, które przydatność w walce równać się może z potrzebą cepa, choć mamy kombajna marki Bizon, rodzeństwo Miria i Davin, które możemy włączyź do drużyny poślubiwszy któreś z nich, ponadto robota, trzy psy i na krótką chwilę brahmina, który będzie za nami łaził po osadzie zwanej Modoc.
    Arsenał broni którymi możemy się posługiwać urósł i to całkiem sporo. Oprócz wszystkich rodzajów broni z jakiej korzystaliśmy w części pierwszej możemy znów oddać się przyjemnemu zajęciu, jakim jest wybijanie kolejnych partii wrogów z coraz to nowych pókawek. Oprócz broni pojawiła się cała masa innych przydatnych przedmiotów. Zestawy narzędziowe, narkotyki(dokładniej jeden, ale kogo to może ciekawić:) i cała masa innych których nie chce mi się wymieniać, a są bardzo ciekawe(dobra podam jeszcze dwa przykłady: czerwone rękawice bokserskie i kondony w kilku kolorowych rodzajach;) (Phi! Do Morrowinda się to nie umywa! Tam były magiczne staniki (+10 do Osobowości na dotyk =)), magiczne stringi, a gdy chciało się zabawić z pracownicą :) Domu Rozkoszy Cielesnych, a nie miałeś kondoma, było napisane: "you need protection" (czy coś w tym stylu);). Co prawda to wszystko dopiero po ściągnięciu moda, ale kogo to obchodzi?:) - dop. Veehawken) (A myślałem że to tylko LOV ma chętki na takie dzikie rzeczy, zaskakujesz mnie Vee ;) "magiczne staniki" co ty nosisz =) - dop. Don Alfredo)(Mam jeszcze wyjebiste niebieski bokserki w rożowe hipopotamy :). A magiczny stanik poszedł w odstawkę po tym, jak dostałem Twoje skarpetki - nie jestem jednak na tyle wulgarny, by powiedzieć, gdzie je noszę. =) - dop. Veehawken)
    Po raz pierwszy możemy też zasiąść za kierownicą samochodu i popływać sobie statkiem z prawdziwego zdarzenia!!! (w Morrowindzie z oczywistych powodów nie ma samochodów, ale Łazika to nigdzie indziej nie znajdziecie! A samochody? W co drugiej grze! :P - dop.Veehawken) (No właśnie - samochody, a w Falloucie mamy samochód - jeden =) - dop. Don Alfredo) Dzięki naszej bryce czas jaki tracimy na wędrowaniu pomiędzy osadami znacznie się skróci, no i zobaczymy jak to jest kiedy nawet z parkingu zwiną nam samochód, zgadnijcie gdzie:)
    Statek, który dzięki naszej skromnej pomocy pomoże nam się dostać do miejsca ostatecznego boju, jakim jest główna siedziba Enklawy, pozostałości jakiejś organizacji militarnej, jeszcze z przed czasów wojny, pogadamy nawet z panem prezydentem!!!
    Ale za nim do tego dojdzie będziemy musieli rozwiązać sporą ilość łamigłówek. Zadania prze jakimi stoimy da się rozwiązać, jak już wspomniałem wyżej, co najmniej na dwa sposoby. Niech takim przykładem będzie Gecko, miasto ghuli. Możemy pomóc ghulom i naprawić ich ledwo już działający reaktor atomowy, ale również obrać stronę Kryptopolis, i ostatecznie na zawsze pozbyć się znienawidzonej rasy mutantów.
    Nasze poczynania mieszkańcy nie pozostaną bez echa. Jeśli pomożemy ghulom, to bedą nam dziękować, staniemy się bardzo popularni w tamtych stronach, a jednocześnie mieszkańcy Kryptopolis znienawidzą nas.

    Teraz wspomnę o czymś co powinienem zrobić na początku, ale jakoś o tym zapomnialem. Chodzi tutaj o wprost genialny proces tworzenia przez nas naszego bohatera. System ten został oparty na papierowym GURPS, ale z powodów licencyjnych nieznacznie został zmodyfikowany i przyją nazwę SPECIAL. Na początkek ustalamy poziom cech:siły, perecepcji, wytrzymalości, charyzmy, inteligencji, zręczności i szczęścia. Minimalna wartość każdej z cech może wynosić 1, a maksymalna dziesięć. Choć punktów do rozdysponowania mamy mało to jednak daje to pewne możliwości. Tak więc możemy stworzyć osiłka, który będzie komunikował się z otoczeniem półsłówkami, inteligętnego dżętelmena, który nie potrafi natrafić z jednego metra do celu, lub zręcznego złodzieja, dla którego zamki i pułapki nie będą żadnym wyzwaniem. Wybieramy również dwa bodajrze profity. Dzięki nim np. szybciej się uczymy, strzelanie kosztuje nas jeden punkt akcji mniej, czy posiadać wrodzony sexapil. Do tego dołańczją trzy główne umiejętności, które w odróżnieniu od pozostałych, będą rosły dwa razy szybciej, jeśli oczywiście zdecydujemy się je podnieść.


    Fallout zarówno jeden, jak i dwa jest grą genialną! Rzadko zdarzają się takie produkcje. To wlaśnie fani Fallouta uwarzają Wrota Baldura za rozbudowaną przygodówkę (za co? ZA CO?! /za rozbudowaną przygodówkę =) Może szanownemu zastępcy podać aparat słuchowy? =) - dop. Don Alfredo/ A ja uważam Fallouta za... za... za takie niewiemco! Fabuła jest kretyńska (co z tego że miałem niemiecką wersję, a po niemiecku umiem tylko danke, fuhr, szajs, du, hast, nih i haj Hitla???), system turowy do dupy (co to ma do rzeczy, że 5 zombiaków zabiło mnie w 2 minuty???), a grafika jest... jest... gorsza od grafy PacMana (jaki to ma związek z tym, że grałem na 256 kolorach w rozdziałce 320x640???)!!! - dop.Veehawken) (Ojć, panie V. ngrzeszył pan mocno!!! Takie głupoty wypisywać o Fallu? Jak tak można!!! Nie będę tutaj odpierał zarzutów, myślę że to tylko prowokacja z pana mister V strony... I tak wiadomo że Fallot RULEZ!!! /KRYPTOREKLAMA: Czytajcie Fallout Fraction! ;)/ No i gratuluje ciekawego monitora wyświetlającego 320 na 640, to musi być fajny widok ;)) - dop. Don Alfredo) (Sorry, pomyliłem się trochę. Nie było 256 kolorów, tylko 256 odcieni czerni i bieli, bo monitor był czarno-biały :) - dop.Veehawken)(swojego zdania nie wypowiadam, bo grałem tylko w demu BG2, ale mogę wam powiedzieć że setnie się przy nim nudziłem:). Gra jest mistrzostwem prawie pod każdym względem! Teraz nie ubłaganie zbliża się Fallout 3, mam tylko jedną obawę, czy nie będzie to odcinanie kuponów od dawnej sławy swoich poprzedników, ale i tak będę na tą grę oczekiwał równie bardzo jak Don Alfredo na Half-Lifa2:PPP (A ja nie mniej niż na HL2 czekam i na Falla 3... - dop. Don Alfredo)


Chciałem wystawić 11, ale skala ocen się kończy na dziesiątce:)
**********
Don Azrael:)
PaulMigel@wp.pl