Numer 39, Luty 2004, Cena: Bezcen, www.am-gry.prv.pl

Wstępniak Demo-Testy   OR   Recenzje Gadanie  Kąciki   TNT   Listy  Redakcja Prenumerata Współpraca
Jagged Alliance 2

KijasS.

Dawno, dawno temu...

  Jesteś dowódcą grupy bezwzględnych najemników. Zatrudnił cię Enrico Chivaldori. Był on niegdyś władcą małego, fikcyjnego państewka położonego na czarnym lądzie, Arulco. Przed dziesięcioma laty miał tam miejsce zamach stanu i posadkę pana Chivaldori zajęła samozwańcza królowa Deidranna. Natomiast prawowity władca został zamknięty w więzieniu. Jak można się domyśleć nowa królowa rządziła nie najlepiej, rzec można, że fatalnie. Z jej rozkazu mordowano całe osady, obywatele zostali zmuszani do pracy w nieludzkich warunkach w kopalniach złota i srebra, (z których to dochód szedł oczywiście na prywatne konto panny D), a przeciwników politycznych torturowano i mordowano. Taka sytuacja zaczęła poważnie doskwierać mieszkańcom tego pięknego landu i "w podziemiach" stworzono ruchu oporu, czy jak kto woli - armię wyzwoleńczą. Prowadzili oni akcje dywersyjne i sabotażowe. Największym sukcesem było uwolnienie Enrico. Facet uciekł do Europy. A, że miał trochę zaoszczędzonej gotówki - jak już napisałem - wynajął ciebie. Twoje zadanie będzie, więc dziecinnie łatwe, musisz wyzwolić Arulco i jego bezbronnych obywateli z okrutnych szpon Deidranny.

"Próbie poddany zostanie... "

  Tak w skrócie przestawia się fabuła JA2, gry wydanej w 99 roku. Więc ma już na karku cztery lata, a jak wiadomo w światku wirtualnej rozrywki taki kawałek czasu to naprawdę sporo. Niektóre gry nie wytrzymują tak dużej próby czasu i odchodzą w wieczne zapomnienie. Czy tak też stało się z JA2? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w kilku rozdziałach. Pierwszym z nich będzie...

Grafika

  No cóż, po tylu latach grafika nie prezentuje się na pewno najlepiej. Rozdzielczość to tylko 640*480 w 16 bitach i zero wsparcia ze strony akceleracji daje się ostro we znaki. Wszędzie widoczne są ostre kanty i bardzo nieprzyjemny efekt "schodków". Ale mimo to oprawa graficzna ma w sobie tyle artyzmu, detali i smaczków, że naprawdę może się podobać. Oczywiście, jeżeli wychowałeś się na zabawkach z pokroju QuakeIII, czy Unreala2 gra spowoduje u ciebie ostry niesmak w ustach i będziesz zadawał sobie pytanie: "Jak w takie COŚ można w ogóle grać?!?". Widać, że graficy włożyli w swoją pracę serce i to naprawdę widać. Każdy postać jest inaczej ubrana, jest innej postury i wzrostu. Jedni są szczupli, drudzy muskularni, a jeszcze inni grubi i powolni. Animacja jest także odrębna dla każdego z osobna. Niektórzy poruszają się szybkim krokiem, niektórzy człapią wolno. Nie najlepiej natomiast wygląda efekt eksplozji, czy to granatu, czy beczek z chemikaliami. Jest jakiś płaski, a na dodatek da się zauważyć rwącą się animację ognia. W oprawie graficznej występuje jeszcze wiele mniejszych błędów, ale nie będę ich tutaj wymieniał - nie przeszkadzają one w rozgrywce.

Dźwięk

  Dźwięki natomiast są bardzo dobre. Każda broń ma charakterystyczny odgłos wystrzału i przeładowania. Świetnie zrealizowano rykoszety. Po uderzeniu kuli w drzewo słychać opadającą korę na podłoże, natomiast, gdy rykoszet trafi w stalowe drzwi nasze uszy atakowane są przez ostry metaliczny zgrzyt. A już doskonale prezentują się wypowiedzi najemników! Nadają one każdemu najemnikowi swój własny, niepowtarzalny charakter. Jak wiadomo nie ma róży bez kolców. Tak i tu autorzy nie ustrzegli się błędów. Jednym z największych jest to, że czasami odgłos wybuchu jest nie słyszalny, lub się urywa... I to nie jest wina mojego komputera, bo grałem na całkiem niezłym (jak na tę gierkę ;)) sprzęcie. Muzyka niewątpliwie pasuje do klimatu. Gdy korzystamy z laptopa przygrywa nam spokojna melodyjka, podczas walki jest już bardziej dynamiczna i podkreśla dramatyzm sytuacji. Muzyce nie można nic zarzucić, lecz nie mamy tu do czynienia z czymś ponad normę. Ogólnie gra w warstwie audio jest nadal dobra.

Cisz przed burzą

  Jagged Alliance jest zlepkiem najlepszych cech gier - strategicznych, RPG i turowych. Jak pisałem dowodzisz grupą najemników.
  Na początku gry masz pewną ilość pieniędzy, za którą możesz wynająć swoich żołdaków. Płacisz im z góry za dzień, tydzień, lub dwa tygodnie (kontrakt można przedłużać o tę samą ilość dni). Aby tego dokonać korzystasz z laptopa - wchodząc na odpowiedni serwis (są dwa: AIM - wielu najemników do wyboru, duża rozpiętość w cenie i umiejętnościach i MERC - słaba i źle wyszkolona banda pomyleńców, ale za to są tani jak barszcz). Laptop ten jest czymś w rodzaju centrum zarządzania. Można tu sprawdzić szczegółowy stan swojego konta, przeczytać informacje dotyczące terenu, na którym przyszło ci walczyć. Jest również dziennik, w którym zapisywane są najważniejsze wydarzenia i zadania do wykonania. Korzystamy również z internetu, a konkretnie ze wspomnianych serwisów. Dwa z nich opisałem, są jeszcze: sklep z bronią, tak nową jak i używaną; agencja ubezpieczeniowa, wykupuje się tu polisy na życie dla najmitów (nie jest to konieczne), jest również kwiaciarni (za jej pośrednictwem można wysłać rodzinie zabitego najemnika bukiecik kwiatów na pocieszenie :P).
  Drugim ważnym obszarem jest ekran mapy głównej. To tutaj wydajesz rozkazy przemieszczania się, szkolenia samoobrony (eee... to nie TA...), treningu, leczenia, itp. Cała mapa podzielona jest na sektory. Jeśli sektor jest pusty (tzn. nie ma tam wrogich oddziałów) można poruszać się po nim swobodnie, ale jeśli są tam wrogowie musisz go zdobyć w walce. Laptop i Mapa główna są zrobione bardzo dobrze i funkcjonalnie. Po ok. dwóch godzinach gry wiadomo, co gdzie i jak.

TORNADO...

  Właściwie całą grę spędzimy na walce. A ta według mnie jest zrealizowana perfekcyjnie! System walk jest miksem czasu rzeczywistego i turówki. Gdy nie mamy wrogiej jednostki w zasięgu wzroku gra działa w real time`ie, ale gdy tylko któryś z podkomendnych zauważy wroga rozgrywka przechodzi na tryb turowy. Czyli wszyscy mają odpowiednią liczbę punktów akcji i każda czynność kosztuje pewną ich ilość. Dzięki takiemu przestawieni akcji jest czas zaplanować atak (tudzież obronę), rozmieścić jednostki i przystąpić do realizacji założeń taktycznych. Tu nie sprawdza się taktyka wszyscy na jednego - czy podobne - tu trzeba MYŚLEĆ i porządnie główkować. Podam przykład. Snajper na dachu, dookoła pusta przestrzeń - żadnej osłony. Gość jest nawet dobry i kosi każdego, kto się wychyli. I zaczyna się kombinowanie jak by tu go zdjąć. Można zastosować własnego snajpera, ale co gdy go akurat nie mamy. Ano zasłona dymna, moździerz, atak z kilku stron jednocześnie... Rozwiązań jest bardzo wiele. Gra przez to ma świetny klimat i nudzi się bardzo wolno.

Soldier of fortune

  Najemnicy opisani są przez szereg cech. Cechy te decydują o przydatności osobnika podczas gry, a są to między innymi: zdrowie, zręczność, inteligencja, celność, umiejętności mechaniczne, czy medyczne. Nie będę opisywał każdej z osobna, ponieważ zajęłoby to zbyt dużo miejsca. Wszystkie (poza inteligencją) cechy rozwijają się jak w klasycznym erpeegu, przez co nasi herosi stają się coraz lepsi i sieją spustoszenie z większą precyzją... Wszyscy "żołnierze fortuny" mają swój charakter. Zdarzają się sympatie, jak i również antypatie. Gdy będziemy mieć w oddziale dwóch typków, którzy nie przepadają za sobą ich morale i skuteczność znacznie spadnie. W ostateczności może nawet dojść do zerwania kontraktu lub, co gorsza strzelaniny między delikwentami.
  Nie napisałem jeszcze o możliwości stworzenia własnego najemnika, a właściwie to siebie. A więc najpierw trzeba zrobić sobie test na osobowość, następnie wybieramy płeć, nazwisko, wygląd i głos. Kolejnym krokiem jest rozdzielenie punktów umiejętności między wspomniane wyżej cechy. Z najemnika korzystamy od razy, wyniki testu przyjdą mailem po kilku dniach. To wszystko, jeśli idzie o najemników.

Miodek, dużo miodku, BARDZO DUŻO miodku...

  Tego z pewnością tej grze nie brakuje. Gierka jest PIEKIELNIE GRYWALNA! O czym może świadczyć (w moim wypadku) chodzenie spać o godzinie 4-5 nad ranem przez jakieś dwa tygodnie (całe szczęście były wtedy ferie zimowe :P). Przeszedłem tą grę na wszystkich poziomach trudności, na wszystkie możliwe sposoby, a i tak z każdą nową rozgrywką odkrywam coś zupełnie nowego. Wracam do niej raz na jakieś pół roku i gram tak długo dopóki nie dopadnę Deidranny. Bez dwóch zdań jest po prostu: MIODNA jak żadna inna.

Kończ waść...

  Cóż wypada kończyć. Podsumowując: Jagged Alliance 2 w sferze grafiki już dawno wypadło z gry. Ale jeżeli wziąć pod uwagę złożoność, klimat i grywalność nadal jest i chyba będzie niepokonane przez kilka dobrych lat. Szczerze polecam.

 
8/10
:: PLUSY:
+ GRYWALNOŚĆ
+ System walki
+ Klimacik
:: MINUSY:
- Grafika (dla niektórych)
- Kilka błędów
- Ja chcę JA 3!!! ;)
 Gra pod względem możliwości taktycznych znacznie lepsza od Fallout Tactics, które miałem okazję w numerze świątecznym recenzować. Co do wymienionej w minusach grafiki - kto by się nią przejmował? JA 2 wymiata!
snake
O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Wymagania sprzętowe: P133 Mhz, 32 MB RAM, 4MB SVGA
Producent: SirTech
Premiera: czerwiec `99

© 2004 Copyright by Games Corner. Webdesign by Gordon Freeman. All rights reserved!!!