Jagged Alliance 2
KijasS.
Dawno, dawno temu...
Jesteś dowódcą grupy bezwzględnych najemników. Zatrudnił cię Enrico
Chivaldori. Był on niegdyś władcą małego, fikcyjnego państewka położonego na
czarnym lądzie, Arulco. Przed dziesięcioma laty miał tam miejsce zamach stanu i
posadkę pana Chivaldori zajęła samozwańcza królowa Deidranna. Natomiast
prawowity władca został zamknięty w więzieniu. Jak można się domyśleć nowa
królowa rządziła nie najlepiej, rzec można, że fatalnie. Z jej rozkazu mordowano
całe osady, obywatele zostali zmuszani do pracy w nieludzkich warunkach w
kopalniach złota i srebra, (z których to dochód szedł oczywiście na prywatne
konto panny D), a przeciwników politycznych torturowano i mordowano. Taka
sytuacja zaczęła poważnie doskwierać mieszkańcom tego pięknego landu i "w
podziemiach" stworzono ruchu oporu, czy jak kto woli - armię wyzwoleńczą.
Prowadzili oni akcje dywersyjne i sabotażowe. Największym sukcesem było
uwolnienie Enrico. Facet uciekł do Europy. A, że miał trochę zaoszczędzonej
gotówki - jak już napisałem - wynajął ciebie. Twoje zadanie będzie, więc
dziecinnie łatwe, musisz wyzwolić Arulco i jego bezbronnych obywateli z
okrutnych szpon Deidranny.
"Próbie poddany zostanie... "
Tak w skrócie przestawia się fabuła JA2,
gry wydanej w 99 roku. Więc ma już na karku cztery lata, a jak wiadomo w światku
wirtualnej rozrywki taki kawałek czasu to naprawdę sporo. Niektóre gry nie
wytrzymują tak dużej próby czasu i odchodzą w wieczne zapomnienie. Czy tak też
stało się z JA2? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w kilku rozdziałach.
Pierwszym z nich będzie...
Grafika
No cóż, po tylu latach grafika nie prezentuje się na pewno najlepiej.
Rozdzielczość to tylko 640*480 w 16 bitach i zero wsparcia ze strony akceleracji
daje się ostro we znaki. Wszędzie widoczne są ostre kanty i bardzo nieprzyjemny
efekt "schodków". Ale mimo to oprawa graficzna ma w sobie tyle artyzmu, detali i
smaczków, że naprawdę może się podobać. Oczywiście, jeżeli wychowałeś się na
zabawkach z pokroju QuakeIII, czy Unreala2 gra spowoduje u ciebie ostry niesmak
w ustach i będziesz zadawał sobie pytanie: "Jak w takie COŚ można w ogóle
grać?!?". Widać, że graficy włożyli w swoją pracę serce i to naprawdę widać.
Każdy postać jest inaczej ubrana, jest innej postury i wzrostu. Jedni są
szczupli, drudzy muskularni, a jeszcze inni grubi i powolni. Animacja jest także
odrębna dla każdego z osobna. Niektórzy poruszają się szybkim krokiem, niektórzy
człapią wolno. Nie najlepiej natomiast wygląda efekt eksplozji, czy to granatu,
czy beczek z chemikaliami. Jest jakiś płaski, a na dodatek da się zauważyć rwącą
się animację ognia. W oprawie graficznej występuje jeszcze wiele mniejszych
błędów, ale nie będę ich tutaj wymieniał - nie przeszkadzają one w rozgrywce.
Dźwięk
Dźwięki natomiast są bardzo dobre. Każda broń ma charakterystyczny odgłos
wystrzału i przeładowania. Świetnie zrealizowano rykoszety. Po uderzeniu kuli w
drzewo słychać opadającą korę na podłoże, natomiast, gdy rykoszet trafi w
stalowe drzwi nasze uszy atakowane są przez ostry metaliczny zgrzyt. A już
doskonale prezentują się wypowiedzi najemników! Nadają one każdemu najemnikowi
swój własny, niepowtarzalny charakter. Jak wiadomo nie ma róży bez kolców. Tak i
tu autorzy nie ustrzegli się błędów. Jednym z największych jest to, że czasami
odgłos wybuchu jest nie słyszalny, lub się urywa... I to nie jest wina mojego
komputera, bo grałem na całkiem niezłym (jak na tę gierkę ;)) sprzęcie. Muzyka
niewątpliwie pasuje do klimatu. Gdy korzystamy z laptopa przygrywa nam spokojna
melodyjka, podczas walki jest już bardziej dynamiczna i podkreśla dramatyzm
sytuacji. Muzyce nie można nic zarzucić, lecz nie mamy tu do czynienia z czymś
ponad normę. Ogólnie gra w warstwie audio jest nadal dobra.
Cisz przed burzą
Jagged Alliance jest zlepkiem najlepszych cech gier - strategicznych, RPG
i turowych. Jak pisałem dowodzisz grupą najemników.
Na początku gry masz pewną ilość pieniędzy, za którą możesz wynająć
swoich żołdaków. Płacisz im z góry za dzień, tydzień, lub dwa tygodnie (kontrakt
można przedłużać o tę samą ilość dni). Aby tego dokonać korzystasz z laptopa -
wchodząc na odpowiedni serwis (są dwa: AIM - wielu najemników do wyboru, duża
rozpiętość w cenie i umiejętnościach i MERC - słaba i źle wyszkolona banda
pomyleńców, ale za to są tani jak barszcz). Laptop ten jest czymś w rodzaju
centrum zarządzania. Można tu sprawdzić szczegółowy stan swojego konta,
przeczytać informacje dotyczące terenu, na którym przyszło ci walczyć. Jest
również dziennik, w którym zapisywane są najważniejsze wydarzenia i zadania do
wykonania. Korzystamy również z internetu, a konkretnie ze wspomnianych
serwisów. Dwa z nich opisałem, są jeszcze: sklep z bronią, tak nową jak i
używaną; agencja ubezpieczeniowa, wykupuje się tu polisy na życie dla najmitów
(nie jest to konieczne), jest również kwiaciarni (za jej pośrednictwem można
wysłać rodzinie zabitego najemnika bukiecik kwiatów na pocieszenie :P).
Drugim ważnym obszarem jest ekran mapy głównej. To tutaj wydajesz rozkazy
przemieszczania się, szkolenia samoobrony (eee... to nie TA...), treningu,
leczenia, itp. Cała mapa podzielona jest na sektory. Jeśli sektor jest pusty
(tzn. nie ma tam wrogich oddziałów) można poruszać się po nim swobodnie, ale
jeśli są tam wrogowie musisz go zdobyć w walce. Laptop i Mapa główna są zrobione
bardzo dobrze i funkcjonalnie. Po ok. dwóch godzinach gry wiadomo, co gdzie i
jak.
TORNADO...
Właściwie całą grę spędzimy na walce. A ta według mnie jest zrealizowana
perfekcyjnie! System walk jest miksem czasu rzeczywistego i turówki. Gdy nie
mamy wrogiej jednostki w zasięgu wzroku gra działa w real time`ie, ale gdy tylko
któryś z podkomendnych zauważy wroga rozgrywka przechodzi na tryb turowy. Czyli
wszyscy mają odpowiednią liczbę punktów akcji i każda czynność kosztuje pewną
ich ilość. Dzięki takiemu przestawieni akcji jest czas zaplanować atak (tudzież
obronę), rozmieścić jednostki i przystąpić do realizacji założeń taktycznych. Tu
nie sprawdza się taktyka wszyscy na jednego - czy podobne - tu trzeba MYŚLEĆ i
porządnie główkować. Podam przykład. Snajper na dachu, dookoła pusta przestrzeń
- żadnej osłony. Gość jest nawet dobry i kosi każdego, kto się wychyli. I
zaczyna się kombinowanie jak by tu go zdjąć. Można zastosować własnego snajpera,
ale co gdy go akurat nie mamy. Ano zasłona dymna, moździerz, atak z kilku stron
jednocześnie... Rozwiązań jest bardzo wiele. Gra przez to ma świetny klimat i
nudzi się bardzo wolno.
Soldier of fortune
Najemnicy opisani są przez szereg cech. Cechy te decydują o przydatności
osobnika podczas gry, a są to między innymi: zdrowie, zręczność, inteligencja,
celność, umiejętności mechaniczne, czy medyczne. Nie będę opisywał każdej z
osobna, ponieważ zajęłoby to zbyt dużo miejsca. Wszystkie (poza inteligencją)
cechy rozwijają się jak w klasycznym erpeegu, przez co nasi herosi stają się
coraz lepsi i sieją spustoszenie z większą precyzją... Wszyscy "żołnierze
fortuny" mają swój charakter. Zdarzają się sympatie, jak i również antypatie.
Gdy będziemy mieć w oddziale dwóch typków, którzy nie przepadają za sobą ich
morale i skuteczność znacznie spadnie. W ostateczności może nawet dojść do
zerwania kontraktu lub, co gorsza strzelaniny między delikwentami.
Nie napisałem jeszcze o możliwości stworzenia własnego najemnika, a
właściwie to siebie. A więc najpierw trzeba zrobić sobie test na osobowość,
następnie wybieramy płeć, nazwisko, wygląd i głos. Kolejnym krokiem jest
rozdzielenie punktów umiejętności między wspomniane wyżej cechy. Z najemnika
korzystamy od razy, wyniki testu przyjdą mailem po kilku dniach. To wszystko,
jeśli idzie o najemników.
Miodek, dużo miodku, BARDZO DUŻO miodku...
Tego z pewnością tej grze nie brakuje. Gierka jest PIEKIELNIE GRYWALNA! O
czym może świadczyć (w moim wypadku) chodzenie spać o godzinie 4-5 nad ranem
przez jakieś dwa tygodnie (całe szczęście były wtedy ferie zimowe :P).
Przeszedłem tą grę na wszystkich poziomach trudności, na wszystkie możliwe
sposoby, a i tak z każdą nową rozgrywką odkrywam coś zupełnie nowego. Wracam do
niej raz na jakieś pół roku i gram tak długo dopóki nie dopadnę Deidranny. Bez
dwóch zdań jest po prostu: MIODNA jak żadna inna.
Kończ waść...
Cóż wypada kończyć. Podsumowując: Jagged Alliance 2 w sferze
grafiki już dawno wypadło z gry. Ale jeżeli wziąć pod uwagę złożoność, klimat i
grywalność nadal jest i chyba będzie niepokonane przez kilka dobrych lat.
Szczerze polecam.
:: PLUSY:
+ GRYWALNOŚĆ
+ System walki
+ Klimacik
|
:: MINUSY:
- Grafika (dla niektórych)
- Kilka błędów
- Ja chcę JA 3!!! ;)
| Gra pod względem możliwości taktycznych znacznie lepsza od Fallout Tactics, które miałem okazję w numerze świątecznym recenzować. Co do wymienionej w minusach grafiki - kto by się nią przejmował? JA 2 wymiata! snake |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Wymagania sprzętowe: P133 Mhz, 32 MB RAM, 4MB SVGA
Producent: SirTech
Premiera: czerwiec `99
|