Incredible Machine
military
Kiedy
byłem małym dzieckiem... Nie, to nie jest piosenka Kory Jackowskiej w moim
wykonaniu. To wstęp do kolejnych słów, które brzmieć będą: "zawsze lubiłem sobie
pooglądać MacGyvera". Gość był bezsprzecznie moim idolem - za pomocą pontonu i
drelichowych spodni wysadził w powietrze wraży helikopter, a używając lewego
pedału od roweru "Wigry" i orzeszków ziemnych solonych potrafił wyprowadzić w
pole zastęp harcerzy na corocznym rajdzie. Moje domowe eksperymenty z budowaniem
wspaniałych mechanizmów kończyły się zwykle, jeśli nie tragicznie, to
przynajmniej katastrofalnie, więc dziwnym nie jest, iż rodzice w końcu zakazali
mi "makgajwerować". I myślałem, że już nigdy nie będę miał po temu okazji, a
jednak... Jednak niedawno wpadła mi w ręce pełna wersja gry z bodajże 1993 roku
- "The Incredible Machine"!
Na początek niesamowita wiadomość - w grze NIE wcielamy się w
nowojorskiego policjanta, Johna Police, któremu mafia zabiła matkę, ojca, żonę,
męża, syna, wnuka i ulubione rybki... TIM jest nadzwyczajnie zwyczajną grą
logiczną, czyli przedstawicielką gatunku dziś praktycznie nieistniejącego.
Naszym zadaniem NIE jest wybicie, co do nogi wszystkiego, co choć wydaje się
ruszać. Trzeba za to wysilić nieco zwoje mózgowe i wykoncypować, jak na przykład
za pomocą kawałka sznurka i równoważni zagonić mysz do dziury. Wiedzcie, iż
sztuka to wcale niełatwa - czasem trzeba się nieźle napocić przy kolejnych
zagadkach. Daje to jednak wymierne efekty w postaci podziwu dla nieprzeciętnej
inteligencji grającego, a także muzyczki, która od czasu do czasu wydobywa się z
PC Speakera.
Graficznie TIM, mimo starczego wieku, nie prezentuje się źle.
Wszystko jest oczywiście dwuwymiarowe, lecz ładnie i przejrzyście narysowane.
Wszystko wygląda, co prawda nieco schematycznie - ale jest kolorowo i wesoło, i
zawsze możemy być pewni, że to, co widzimy to jednak mysz, a nie czołg (takie
niepewności kiedyś przeżywałem podczas gry w "Command & Conquer" - swoją drogą
najlepszej strategii czasu rzeczywistego jaką znam). Dźwięków, poza nielicznymi
przypadkami, kiedy Speaker oszalał i zaczął wyśpiewywać pieśni dziwniejsze niż
Czwarta Bojowa Pieść Apaczy Na Dni Pochmurne I Chłodne Raczej, nie odnotowano.
Nie da się jednak ukryć, że natarczywa muzyka czy jakieś irytujące piski "rozkupiałyby"
maksymalnie skoncentrowanego gracza. Co do grywalności - stoi ona na najwyższym
poziomie; można zarwać wiele godzin na kolejnych próbach rozwikłania danej
zagadki!
"The Incredible Machine" ma jednak dość irytującą wadę, a w
porywach nawet i dwie. Pierwsza z nich - ta mniejsza - to konieczność
zapisywania kodów do kolejnych plansz - gra pochodzi z czasów, kiedy save game
było opcją rzadszą niż objawy myślenia na sejmowej sali. Druga, bardziej istotna
niedogodność, to konstrukcja niektórych zagadek. Otóż bywa, iż trzeba dokładnie,
co do centymetra ustawić dany przyrząd na planszy, a potem obserwować zachodzącą
reakcję, która nierzadko bywa dość długa, i starać się metodą prób i błędów
ustawić daną rzecz w sposób, jaki pozwoli ukończyć misję. Jednakowoż nie trwa to
zwykle dłużej niż 15 minut - zagadki dają się rozwiązać bez walenia głową o
ścianę i modłów do Manitou o przypływ weny. Jest to o tyle dziwne, że pozornie
niektóre konstrukcje są bardzo wymyślne. Jak się okazuje, wszystko działa jednak
zgodnie z prawami fizyki - i jest zaskakująco logiczne. Nie zostaniemy
postawieni w sytuacji, jakie tworzyła większość ówczesnych przygodówek - daj
babci wiaderko, to otworzy się lodówka i wyskoczy z niej żabka, od której
dostaniesz diament...
Mimo wymienionych wad, a przede wszystkie dzięki przelicznym
zaletom, "The Incredible Machine" to gra, na którą warto zwrócić uwagę -
szczególnie, jeśli czuje się przesyt rozsmarowywaniem mózgów po ścianach...
Ocenę obniża jednak jej archaizm - dla mnie nie ma on żadnego znaczenia, i
subiektywnie dodałbym do noty jeszcze dwa punkty, lecz już słyszę głosy "jak to?
Mafia dostaje LEDWIE 8, a taki STARY ŚMIEĆ aż 9+? Karygodne i niedopuszczalne!".
Chcąc uniknąć podobnych sytuacji - stawiam 7+. Lecz jeśli nie zwracacie uwagi na
fajerwerki graficzne, a lubicie miło zarwać nockę bawiąc się w MacGyvera - wtedy
możecie wystawić TIM nawet "dychę". Polecam.
:: PLUSY:
+ Wspaniała grywalność
+ Niebanalny pomysł
+ Przedstawicielka nieistniejącego już gatunku
|
:: MINUSY:
- Archaiczna oprawa, niszowość i trudności z dostępem doń przekreślają szanse
gry na ocenę wyższą, niż ta, która widnieje w stopce
| Nie wiem, nie znam, nie rozumiem. Nie grałem, nie widziałem, nie słyszałem, nie wypowiem się.
Czytajcie GC!!! - Elpie |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
gatunek: makgajwerówka
producent: z pewnością mądrzy i pomysłowi ludzie
wymagania: komputer szybszy od kalkulatora
|