Hitman
Sleszu
Hit man, z ang.
Tłumacząc to "Płatny morderca". Termin Codename to nic innego jak "kod
rozpoznawczy", a całość brzmi mniej więcej: Płatny morderca: kod imienny 47.
Tak, więc tytuł tejże gry nie jest już większą zagadką. A teraz z innej beczki.
Ok. 2 lat temu dostałem w swe szpony tą, grę. Bez dłuższego zastanowienia
wrzuciłem ją do czytnika, i po krótkiej instalacji, ustawieniu opcji rozpocząłem
grę. Zacznijmy od początku.
Po przebrnięciu przez panel opcji graficznych odpaliłem grę
właściwą. Przed mymi oczyma pojawiło się menu. Przejrzyste, klimatyczne, bez
niepotrzebnych bajerów, nie licząc loga gry w 3D.
Rozpocząłem nową grę. Krótkie intro, przedstawiające jakiś zimny
głos i naszego bohatera budzącego się w szpitalnym łożu. Po kazaniu odprawionemu
przez ten, że głos, bohater przechodzi pod opiekę nam. Na wstępie trzeba
powiedzieć, że pierwsza misja to taki jakby trening wmieszany w fabułę gry.
Zawiłe.
BOHATER
Naszym podopiecznym jest łysy koleś o niebieskich gałach z numerem
kreskowym 47 na potylicy. Zimny głos uczy go trudnego fachu posługiwania się
bronią białą i palną, tym samym fachu zabijania (w końcu o to tu chodzi). Jak
już mówiłem budzi się przywiązany do szpitalnego łoża.
NO WŁAŚNIE -, O CO TU CHODZI…
A no chodzi tu, jak już napisałem głównie o zabijanie. Dostając kolejne
zlecenia od firmy, poznajemy kolejne puzzle układanki. Dowiadujemy się o
przeszłości i pochodzeniu naszego łysola. Zwięźlej dowiadujemy się, że
tajemniczy głos należy do powiedzmy biologicznego ojca naszego bohater. Jeśli
chodzi o jego pochodzenie to (uwaga!) Jest on…. (Nie, nie jest gumowym
kurczakiem) klonem (sneak powinien sobie coś z tym skojarzyć). Stworzony w tym,
że szpitalu, tzn. w jego podziemiach, gdzie także przechodził trening, powraca
do ojca by się zemścić. Ale łatwe to nie będzie, ponieważ na miejscu czeka na
nas wesoła gromadka klonów naszego klona do wysłania na orbitę. Po uporaniu się
z nimi posyłamy tam też tego naszego ojca (dla informacji powiem, że nazywa się
Dr.OldMayer) żeby im tam smutno nie było.
Z CZYM DO UNII
Ano, arsenał jest tu dość pokaźny. Niepodobna mi się tylko, że w każdej
misji jest inny zestaw broni. Tzn., kupując żelastwo przez laptopa przed każdą
misją, nie zawsze mamy wszystko do wyboru. Tzn. do wyboru mamy towar tylko ten,
który znajdziemy na planszy.
Lekko wkurzające, ale bardzo nie przeszkadza. No, więc, poczynając od noża,
garoty (struny fortepianowej) poprzez pistolety, krótkie karabiny maszynowe,
długie k.m, karabiny snajperskie po ciężkie karabiny maszynowe. Do nich zaliczmy
mój ulubiony minigun.
INTERAKTYWNOŚĆ
Dużo tu nie napisze, bo choć puszki, butelki czy ludzie przewracają się i
tłuką, to na takiej puszce czy człowieczku nie ma śladu po kuli. Nawet cienki
drewniany stół po zarobieniu z 12mm strzelby jest o dziwo cały. Pochwalić musze
jednak efekt fizyki. Tzn., to jak ciała się zachowują po zarobieniu kulki, że
tak powiem. Np. po dostaniu z Berety koleś efektownie upada na ziemię, a po
zarobieniu z U.K.M M60 koleś przelatuje na drugą stronę ulicy.
GRAFIKA i LOKACJE
Grafika jest nawet na dzisiejsze czasy ładna. A na dobrze podrasowanym
sprzęcie piękna. Skiny twarzy postaci wykonane dobrze, doczepiłbym się tylko do
powtarzających się postaci. Modele NPC są tylko "po jednym". Tekstury są
dokładnie i przejrzyście wykonane. Szczegółów jest dużo, ale wykonanie modeli
broni ma dużo do życzenia. Lokacje są dość duże, i rozbudowane. Jednak wkurza
mnie ograniczenie terenu. W jednym miejscu stoi sobie barykada, a w innych
niewidzialna ściana, przez którą przechodzą wszyscy, tylko nie my.
Trzeba powiedzieć, że gra rozgrywa się w kilku częściach świata( Chiny,
Afrykańska Junga, Holandia, Niemcy).
SI LUB AL., JAK, KTO WOLI
Inteligencja wrogów zła nie jest. Gdy zobaczą lub usłyszą coś
podejrzanego, dokładnie rozglądają się we wszystkie strony, a w czasie starcia
wzywają wsparcie. Jednak jest pewien babol. Dodam jeszcze, że zabitych wrogów
możemy rozbierać i wkładać ich ciuszki. Wtedy strój, który mieliśmy na sobie
ląduje na ziemi. Przeciwnicy nie zauważają tego nawet, gdy taka kupka ubrań leży
koło plamy krwi, człapią po kolana w krwi, ale nic sobie z tego nie robią.
PODSUMOWANIE
Podsumujemy i dodamy, co nieco. Gra jest boska. Przynajmniej dla mnie.
Klimatyczna, ładna, dająca dużo satysfakcji. Oczywiście jak wszystko na tej
planecie ma minusy, ale plusy dominują. Dodam niestety jeszcze jeden minus, dla
niektórych może to być plus. Stanu gry nie można zapisać w dowolnym momencie.
Nie ma tu także trybu multiplayer, ale nie wyobrażam sobie 30 Łysych kolesi
biegających po zaułkach miasta. Jeszcze nie mówiłem nic o dźwięku, który powala
na kolana klimatem, czasem grozą. Np. czając się za skrzyniami w podziemiach
słyszymy echo zamykających się drzwi, czy strażników. Muzyka jest tylko w
intrach, ale jest świetna. Trzeba to samemu usłyszeć. Z powodu, że odgłosy są a
muzy nie ma, nie ocenę wystawię bez tego. Na koniec zdradzę imię i nazwisko
gościa 47- Tobias Reyper- napisałem jak pamiętam, za co przepraszam.
:: PLUSY:
+ Grafa
+ Klimat
+ Arsenał
+ Fabuła
+ Wykonanie lokacji
+ Al. Wrogów(czasem zawodzi)-
+ Nieliniowość
+ Misje
+ Fizyka
|
:: MINUSY:
- Czasem Al.
- Brak multi
- Brak zapisu w dowolnym miejscu
- Babol z dostępem do uzbrojenia
- Interaktywność
- Powtarzające się modele postaci
| Hitman,
baby, Hitman! To jest gra - wprawdzie graficznie gorsza od drugiej części,
to jednak wydaje mi się że posiada większą grywalność i lepszy klimat,
bardziej według mnie realistyczny - nie ma głupot w stylu miasta-świątyni
itp... Za to jest rewelacyjnie przedstawiony las w misjach w dżungli - zwróćcie
na niego uwagę! Podsumowując - Hitman to świetna gra i basta. - military |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Gatunek: Symulator zabójcy - rasowego oczywiście:)
|