Heavy Metal F.A.K.K.2
Daven
Ogólnie
wiadomym jest, że jeśli chodzi różnorakie gatunki gier, jak i również filmów czy
książki, często utożsamiamy się z ich pierwszoplanowymi postaciami. Dziewczęta
zapuszczały włosy aż po pas, splatając je, przywdziewały krótkie shorty,
następnie sięgały po dwa ingramy, wskakiwały do dżipa i ruszały eksplorować
monumentalne świątynie. Dziwnie spoglądającym nań rodzicom tłumaczyły się
słowami: "Ja chce być jak Lara!" Chłopcy zaś sięgali po stary, czarny płaszcz
dziadka, zakładali ciemne okulary i próbowali przeskakiwać pomiędzy
kilkunasto-piętrowymi blokami, jak to zwykł czynić Neo ze znanego wszystkich
filmu. Na intensywnej terapii lekarz pyta się: "Synu, czyś ty do reszty
oszalał?" Chłopak odpowiada spokojnym głosem: "Wszyscy żyjemy w Matrixie,
doktorze"...
Nie będę wdawał się w dalsze dywagacje na temat wpływu
wykreowanych postaci na naszą psychikę, gdyż to po prostu nie ma jakiegoś
większego sensu. Każdy z nas odpowiada za siebie i swoje czyny, a
zainteresowania i identyfikacje zostawmy w spokoju, bo to nie ten czas, ani nie
miejsce, wyciąganie na światło dzienne czyichś zaczerpniętych wzorców niczemu
nie służy. Przejdźmy do omówienia wymienionej w tytule gry i rzecz jasna jej
oryginalnej bohaterki. :)
Animujemy piękną, dorodną kobietę imieniem Julie, która ma
wszelkie predyspozycje do zdystansowania Lary Croft w erotycznych wyobrażeniach
obecnych nastolatków. Licząca na oko 185 cm wzrostu, posiadająca figurę
antycznej bogini i zniewalający urok osobisty bohaterka, niej jest bynajmniej
wymysłem producenta - Ritual Entertainment. Wszystko zaczęło się od powstałego
na początku lat siedemdziesiątych, francuskiego magazynu komiksowego Metal
Hurlant. Nie od dziś wiadomo, że w czym jak w czym, ale jeśli chodzi o komiksy,
Francuzi nie mają sobie równych (Dla przykładu: Thorgal, Spirou, Asterix, Lucky
Luck - któż ich nie zna?). Dla pisma pracowali wówczas najznamienitsi graficy,
dlatego komiks przyciągał nie tyle treścią, co wyglądem. Po pewnym czasie
magazyn zawitał do USA, gdzie również zdobył duże uznanie, na zyskanie sobie
wielu fanów nie musiał długo czekać. Jednakże punktem wyjściowym dla gry stał
się mający premierę 13 lat temu film animowany "Heavy Metal", który za oceanem
dorobił się miana "kultowy". Kilka lat temu powstała jego druga część
zatytułowana "Heavy Metal 2000". I właśnie 30 lat po wydarzeniach w nim
przedstawionych, kiedy to Julie z wielkim trudem pokonała wielkie zło w osobie
Lorda Tylera, zaczyna się akcja gry. Nasza bohaterka wraz z kilkoma oddanymi
przyjaciółmi osiedliła się na rajskiej planecie - Eden. I miejsce to nie byle
jakie zwarzywszy, iż występująca tam woda zapobiega procesowi starzenia się.
Zapobiegawczo, Julie stworzyła wokół planety rodzaj zaawansowanej technicznie
tarczy, której zadaniem było chronić ową idyllę przed odwiedzinami nieproszonych
gości. Dodatkowo na orbicie została umieszczona satelita komunikująca, jakoby
atmosfera Edenu była tak trująca, że nie może istnieć na nim żadne życie.
Niestety, na nic się zdają te zabezpieczenia w obliczu
zbliżającego się prastarego zła, którego celem jak i sensem egzystowania jest
zniszczenie wszelkiego dobra (Swoją drogą zastanawiające jest, co się z nim
stanie, kiedy osiągnie wyznaczony przez siebie cel? Samoistnie zdezintegruje się
i powstanie wszechobecna nicość? [wszak bez dobra nie byłoby zła, i na odwrót]).
Pierwszym efektem tworzenia nowego porządku jest uderzenie dziwnego meteorytu w
osłonę planety. I w tym momencie do akcji wkracza Julie, ażeby sprawdzić, co tak
naprawdę się stało i ma zamiar dziać. Jedyny problem w tym, że przez 30 lat nie
sięgała po żadną broń, i dlatego właśnie najpierw musi udać się (a my wraz z
nią) na...
...Trening. Od razu powiem, że twórcy wpadli na świetny pomysł
dołączając go do gry. Albowiem możemy w spokoju nauczyć się jak posługiwać się
różnorodną bronią (proca, miecz, tarcza) w różnorodny sposób. Zatrzymajmy się na
chwilę przy sposobach eksterminacji. Julie potrafi walczyć zarówno bronią białą,
jak i miotającą. Jako że jestem zagorzałym zwolennikiem mieczy i tym podobnych,
z rozkoszą rozcinałem ciała oprawców, a ci inteligencją wręcz grzeszą, co jest z
korzyścią dla zabawy. Świetnym rozwiązaniem jest możliwość walki przy użyciu
dwóch broni tudzież tarczy i np. jakiejś pukawki. W tym także zawierają się
bardzo ciekawe kombinacje uderzeń, inny rodzaj oręża - inny combos. Nie wymienię
tu wszystkich dostępnych broni, bo jest ich po prostu mnóstwo. Kilka rodzajów
mieczy (podczas ostatniej walki możemy zdobyć taki, który jest tak wielki, że
nie mieści się w ekranie:)), tarcz, proc (w tym miotająca jakąś elektryczną
materią kusza), baazuka, miotacz ognia, karabiny maszynowe i jeszcze wiele
innych.
Dochodzących do tego również umiejętności czysto akrobatyczne. Nie
wspomniałem jeszcze, że nasza bohaterka jest świetnie wysportowana. Potrafi
szybko biegać, wysoko i daleko skakać, czołgać się, robiąc przy tym obroty,
wspinać po ścianach i linie, spacerować po cienkim kawałku sznurka na
przepaścią, czy też chodzić po wąskich gzymsach przylegając plecami do ściany.
Nie sprawia jej również problemu dostanie się na wyższą półkę skalną czy dach -
wystarczy, że w okolicy znajduję się na przykład jakaś skrzynia, którą
najzwyczajniej w świecie podsuwa w wyznaczone miejsce, aby dostać się do
wyższych partii. Warto jest przejść trening, gdyż wiele rzeczy staje się od razu
jasnych i klarownych, i nie trzeba kombinować jak, gdzie, i w jaki sposób
przejść dalej. Wierzcie mi, wiem co mówię - około w 1/3 gry na poważnie zaciąłem
się właśnie z powodu olania sobie misji treningowej. Dla pewności włączyłem owy
tutorial, ukończyłem go i wszystko stało się zrozumiałe - nie wiedziałem
wówczas, że Julie może bezproblemowo chodzić po gzymsach. ;) Później już moja
niewiedza nie mogła wpłynąć na dalszą grę, i spokojnie się nią delektowałem.
Heavy Metal to czysta gra TPP. Bohaterkę oglądamy zza pleców, więc
widzimy ją w całej okazałości, i mówię Wam jest na czym oko zawiesić. Gdzieś
doczytałem się, że figurę Julie określają liczby 102/60/90 - to mówi samo przez
się. A jeżeli dodam do tego niemal perfekcyjną animację postaci i to, iż z
pokonywaniem kolejnych etapów przebiera się ona w nowe ciuszki, które zawsze
mniej zakrywają niż poprzednie, mmm.. aż chce się grać. I ta grafika...
Całość dźwiga niezrównany swego czasu engine Quake'a 3. HM jest
pierwszą grą (oczywiście po Quake'u 3), w której został on użyty, i to z takim
genialnym skutkiem. Kreacja świata zapiera dech w piersiach, wszystkie krainy
świetnie ze sobą współgrają tworząc jednolitą całość. Lokacje zostały
przedstawione w sposób zupełnie nadto przyzwoity. Bogate tekstury sprawiają, że
użycie słowa realizm nie jest jakąś przesadą. Modele postaci oddają pełnie tego,
czego mają przedstawiać, już nie mówiąc tutaj o Julie, a potwory są iście
"potworne", że tak to ujmę. Od wydania gierki upłynęły już trzy lata, ale mimo
tego grafika nadal jest pierwszej klasy. Jeśli mnie pamięć nie myli, to tytuł
ten zdobył nie jedną nagrodę za oprawę wizualną, bo przecież jest się czym
chwalić i co podziwiać.
Oprawa dźwiękowa jest świetnym uzupełnieniem grafiki. Utwory towarzyszące
w czasie grania idealnie oddają akcję swoim dynamizmem. I co ciekawe to jest
rock, a w niewielu grach możemy go uświadczyć. Zależnie od tego czy walczymy lub
niezwiększane, ewentualnie zmniejszane jest jej tempo. Dźwięki otoczenia czy
broni spełniają swoją funkcję i nie mam do nich jakichś większych zastrzeżeń.
Wszystko co do tej pory napisałem wskazuje, że HM jest grą
nieprzeciętną. To fakt, ale jak wygląda sama rozgrywka? Jak już się rzekło jest
to TPP, więc nie zabraknie biegania, wspinania się do niedostępnych z pozoru
miejsc, skakania oraz dynamicznych walk, ot cała filozofia gry. Zresztą,
pomijając raczej przeciętną fabułę, gra się weń po to, aby pooglądać świetnie
odwzorowane lokacje, posłuchać dobrej muzyki i zgnieść z powierzchni ziemi
wszędobylskie plugastwo. Serwowane nam zagadki nie są wybitnie trudne i
wystarczy chwila, aby skojarzyć, co z czym połączyć itp. Jednak tyle mi
wystarcza.
Większych wad technicznych nie stwierdziłem, chociaż deprymujący
jest brak opcji wyświetlania tekstu, gdyż na początku będziesz musiał wykonać
kilka zadań przydzielonych Ci przez twoich przyjaciół. Ale w sumie droga do
wyjścia jest tylko jedna, chociaż napotkasz wiele miejsc, których nie musisz
odwiedzać, zwykle są tam ukryte jakieś przedmioty.
Podsumowując - mamy do czynienia z tytułem, który świetnie
połączył elementy przygodowe z szybką akcją. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że
Julie jeszcze długo będzie się utrzymywać w panteonie najciekawszych bohaterek
wirtualnej rozrywki. To nie jest Tomb Raider, który zaczyna nudzić po kilku
dniach, i swoim ślamazarnym tempem sztucznie stara się przedłużyć nasz czas
przed monitorem. Jedynym mankamentem jest to, że doświadczeni gracze poradzą
sobie z nią w przeciągu 3-4 dni, oczywiście grając bardzo dużo. I na koniec -
zastanawialiście się, co oznacza skrót F.A.K.K2? Już śpieszę z wyjaśnieniem.
Federation Assigned Ketogenic Killzone to the 2nd level, czyli po naszemu mniej
więcej - Wybrana przez Federację Ketogeniczna Maszyna do Zabijania podniesiona
do drugiej potęgi. Milusie. :)
:: PLUSY:
+ Zróżnicowane środowisko gry
+ Urokliwa bohaterka
+ Dużo niejednolitych broni
+ Świetna oprawa audio-video
+ Mocno wciąga
+ Możliwość walki używając dwóch broni
|
:: MINUSY:
- Nie ma opcji wyświetlania napisów
- Mogłaby być jeszcze dłuższa
| Jak
bardzo nie chwaliłbym rysunków Simona Bisleya, który współtworzył komiks
HM, tak jednak do gry przekonać się nie mogę. Zbyt dużo szukania "tej
jedynej, właściwiej drogi"... Choć uczciwie przyznam, że miłośnicy
gatunku będą w siódmym niebie - piękna grafika i ogólnie porządna całość
wykonania to zapewnią. - military |
O P I N I A
|
:: INFO O GRZE:
Gatunek: TPP
Producent: Ritual Entertainment
Wydawca: Take 2
Ilość CD: 1
|