Gry
Uobooz
Było to
wczoraj. Dochodziła godzina 18:00. Przechadzałem się zaciemnionymi chodnikami
naszego miasta. Kilka minut spędziłem przed kioskową szybą podziwiając tym samym
co też ciekawego jest w giercowej prasie. Znalazłem kilka ciekawych pozycji. To
mnie skłoniło do przemyśleń - które pismo warto kupować, biorąc pod uwagę jego
zawartość. Jednak nie to było w tym wszystkim najważniejsze. Będąc w pobliżu
cafe internet coś mi do łba strzeliło i bynajmniej nie była kula z pistoletu
pewnego gliny, mającego coś wspólnego z maksymalnym bólem...
Owa myśl
zapoczątkowała myślotok. Ponownie za przykład posłużę się tu prenumeratą CDA,
której jestem szczęśliwym (hm...) posiadaczem. Ona jest powodem zatracenia
przeze mnie tej radochy jaką dawało mi kupno jakiegokolwiek pisma. Teraz co
miech prosto do domciu dostaje nowe CDA. To źle. Bardzo źle. Nie ma już
wyczekiwania aż nazbiera się trochę kasiuty i będę mógł, bez baczenia na warunki
atmosferyczne, porę dnia, czy obowiązki, udać się do kiosku, dać kioskarzowi
walutę i wziąć w swoje łapki pożądane pismo będące źródłem rozrywki. Tej radości
już nie ma. Tego wspaniałego uczucia niestety brak. Lecz ten problemik to
jeszcze nie to, do czego zmierzam. Sytuacje tego pokroju mają miejsce także
wtedy, gdy ktoś hurtowo, mając nadmiar gotówki, kupuje ciągle różne pisma, ot
tak dla zasady, lub też gdy tej gotówki nie ma zbyt dużo i kupuje masę piratów.
Jeśli coś ma się w nadmiarze, to wtedy to coś się nudzi, powszechnieje, nie daje
takiej radości. Gdy piszę te słowa wielkimi krokami nadchodzą jakże przez wielu
wyczekiwane święta Bożego Narodzenia (a ateistów aż żal za dupę ściska :P).
Wtedy to gracze dostają jakieś wypasione pisma giercowe, lub same gry. Należy
sobie zdawać sprawę z tego, że jeżeli ktoś ma tego w dużych ilościach, to te
prezenty świąteczne nie będą przedstawiały już takiej wartości. Ot, kolejne
pismo, lub gra, w którą sobie pogram dzień lub dwa (Wow! Co za rym!), bo mi się
szybko znudzi. Ja jednak wyczekuję tego, co dostanę pod choinkę i wiem, że będę
się z tego wielce cieszył, bo pod drzewkiem będzie leżała gierka, na którą
poluję od kilku miesięcy. Wiem, że będzie wspaniale! Ostatnio grę na święta
dostałem trzy lata temu i pamiętam jaka to wtedy była wielka euforia, czy też
ekstaza!!! Na nadmiar gier rzadko kiedy cierpię i dlatego aż tak wielkie uczucia
temu towarzyszyły. Przyznam też, że w moim przypadku takie uniesienia nieczęsto
mają miejsce i pamiętam, że ostatnie zdarzyło w sierpniu, kiedy to zagrałem w
Wario Ware Inc. na GBA.
Gdy człowiek się
wielce cieszy z czegoś to obcowanie z tym czymś daje mu podwójną radość.
Pamiętajcie o tym! Nie zatraćcie tej przyjemności! Pilnujcie się. Gdy przyjdzie
pokusa i będziecie czuli, że znowu musicie mieć daną gierkę albo pismo, bo dali
w nim grę X to postarajcie się poczekać kilka dni. Emocje opadną.
Najprawdopodobniej odechce się wam tego, coście tak niedawno pragnęli i zdacie
sobie sprawę, że tak na serio to nie było się czym podniecać. Naprawdę lepiej
sobie początkowo odpuścić i odczekać trochę niż kupić i później żałować oraz
ciągle sobie powtarzać "Po co ja to kupiłem? Przecież to mi w ogóle nie
potrzebne! Niech to cholera! Znowu wydałem niepotrzebnie kasę, którą mogłem
zaoszczędzić or something!" Wierzcie mi, Drodzy Czytelnicy, to działa. Kiedyś to
na sobie przetestowałem, gdy wpadłem w szał kupowania pism i mi pomogło. Teraz
już tak nerwowo nie reaguję, kiedy to zobaczę nowy numer jakiejś "gazety".
Niezbyt mnie to wszystko interesuje. Przerzuciłem się na emulację. Wiem jedno: z
tym łatwo przeholować i naściągać z netu kupę romów. Ja zamierzam się pilnować i
od czasu do czasu cosik sobie ściągnąć. Niedługo spróbuję emu GBA! Będzie dym!
Hm... No tak,
zboczyłem z kursu i zaszła pewna niespodziewana zmiana tematu. Choć może to i
dobrze. W końcu podałem wam jedno z "lekarstw" na nadmiar gier! Kończył już będę
i powiem jeszcze raz: Pilnujcie się! Nie popadnijcie w nałóg. To tylko gry! Nie
musicie mieć wszystkich, które się wam podobają! Ograniczajcie się a na pewno
dobrze na tym wyjdziecie. I mówię wam to ja - uobooz! Pracujcie nad swoją silną
wolą. W odmawianiu sobie zbędnych rzeczy jest metoda! Weźcie sobie to do serca.
Howgh!