Dave Mirra BMX
Dexter
Kilka miesięcy temu
w CDA pojawiła się gra o nazwie Dave Mirra BMX. Ponieważ bardzo lubię wszelakie
gry traktujące o sportach ekstremalnych (THPS rulez!), to czym prędzej
poleciałem do kiosku po pismo. Miałem do czynienia wcześniej z Mat Hoffmanem,
ale cóż... poziom był pioruńsko wysoki. Wróćmy jednak do tej pierwszej, ponieważ
tę oto grę mam zamiar i przyjemność opisywać.
Menu główne nieprzyjemnie się obsługuje, ze względu na "skrolowane"
pozycje. Ale nic to. Do wyboru standardowo: Kariera, Pojedyncza sesja, Free
Skate. Wybieramy Free Skate i trenujemy na początkowo tylko dostępnej pierwszej
planszy. Pojedyncza sesja polega na jeździe przez 2 minuty na wybranej planszy.
Kariera to tryb, w którym można odblokować nowe rowery i poziomy. Nic ponad
standard. A gdyby można było odkryć nowe tryby, co???. Początkowo można mieć
problemy, z wykonaniem prostego triku, ale później opanujemy wszystko niemalże
do perfekcji i będziemy trzepali combosy po 10 000 (tutaj to naprawdę dużo!!!).
Ciekawie rozwiązano podział zadań. Otóż pierwsze etapy składają się z 12 (!!!)
zadań, ale początkowo dostępnych jest 4. Następne trzeba sobie odkryć, po
ukończeniu wszystkich poprzednich.
Grafika. Jak na dzisiejsze czasy to ona najlepsza nie jest, jednak
należy pamiętać że gra została wydana w 1999 roku. Aczkolwiek aż tak źle nie
jest. Najlepiej graficznie przedstawia się postać, którą kierujemy i rower.
Plansze są dość dobrze wykonane, ale mają mało polygonów. Ogólnie grafika jest
średnia, aspirująca do dobrej.
Dźwięki i muzyka. Te są bardzo dobre. Utwory muzyczne są
odpowiednio lekko ciężko (nie wyszło porównanie) rockowe. Zastrzeżenie można
mieć jedynie do ilości ich. Po kilku podejściach do trybu kariery znałem je na
pamięć. Dźwięki również są bardzo dobre. Odgłosy są w porządku i zastrzeżenia
można mieć jedynie do upadków. Po prostu nie za wiele słychać z głośniczków.
To, co najważniejsze: grywalność. Ta jest najmocniejszym punktem
gry. Gra się w nią o tyle przyjemnie, bo została zrobiona pod kątem raczej
symulacji. Możesz już zapomnieć o tej grze, jeśli lubisz combosy x25. Standardem
jest wyskok, jeden, dwa triki, lądowanie. Nie ma tu czegoś takiego jak pasek
special (analogia do THPS), ba nawet nie widać specjalnego wzrostu prędkości po
udanych skokach. Także w grindach na standardowych rowerkach: kilkanaście stóp i
wymuszone lądowanie.
Dobra, były same pochwały, teraz wady. Zastrzeżenia można mieć, co
do długości gry. Sorry, ale jeśli ukończenie jedną postacią wszystkich poziomów,
we wszystkich konkursach [jest ich sześć] ze złotym medalem, na 100 % zajmuje mi
ok. 40 minut, to coś tu jest nie tak (bynajmniej nie ze mną :P). Można marudzić
też na schematyczność zadań. W każdej planszy trzeba zgrindować jakiegoś
traktorka, zgrindować trudno dostępne rurki, czy przeskoczyć jakąś górkę. Dość
dużą wadą jest też to, w jaki sposób triki się wykonuje. Wyskakujesz z rampy,
naciskasz i przytrzymujesz klawisze kierunkowe, a następnie szybko naciskasz
combo F + S (przy domyślnym sterowaniu) i czekasz na czerwony napis z ładnie
brzmiącą nazwą:). Słabe również są tzw. Unlockables. Filmiki są rozciągnięte na
cały ekran z niskich rozdzielczości i są dość krótkie, a cheaty do odkrycia,
raczej nie cieszą i nie ma satysfakcji oraz motywacji do dalszej gry. Wścieka
również kolejność plansz. Konkursy zawsze (przynajmniej w moim odczuciu) są
mniej ciekawe, od zadań. A tu ci jak na złość wszystkie (6!) wrzucili na koniec.
Co prawda nie są one trudne, ale przyjemniejsze są zawsze i będą zawsze zadania
do wykonania. Bugiem są również sekrety, które i owszem można odkryć, ale do
niczego nie są one potrzebne (wyjątek stanowi bodajże jedna plansza).
Ogólnie rzecz biorąc DMFB jest dobrą grą, która niestety ma kilka
błędów (a która gra Acclaim nie ma błędów?):). Jest ona dobrą produkcją,
nieodstraszającą poziomem trudności, tak jak miało to miejsce we wcześniej
wspomnianym Mat Hoffman'em. 7+ się należy.
|
:: PLUSY:
+ Muzyka
+ Fizyka
+ Dźwięki
+ Grywalność!
|
:: MINUSY:
- Długość
- Zadania
- Jak na dzisiejsze czasy-grafika
- Cheaty
- Kilka bugów (niekiedy rażących)
|
Szczerze mówiąc, to wolę klimat bardziej arcade w tego typu sportach. Dlatego też, wybieram Mata Hofmana i silnik z Tonyego. A tak w ogóle, to w takich grach nie ma co się męczyć na klawiaturze, bo odbiera się sobie połowę przyjemności z gierzenia. don LOV |
O P I N I A
|
|
:: INFO O GRZE:
Gatunek: Jeździsz BMX-em
|