Oceny i CD-A
Lov &
Another rośliny
Dzień I
Oto kolejna dywagacja LOVa... ale dość niezwykła. Dlaczegóż to?
Ano dlatego, że porusztę temat tabu - oceny w szanownym CDA. Nie od dziś
wiadomo, że wiele rzeczy mi się tam nie podoba. I nie chodzi mi tu o jakieś
fanaberie typu komercja or sth. Cenię CDA za to, że przez nich przestałem
kupować piraty i że potrafią dać czytelnikowi szansę na wybicie się (kwestia
sporna, ale wiem o czym mówię...). Pomysł na tekst ów zrodził się w mej
łepetynie, po obczajeniu nowego, specjalnego, numeru CDA. Już jutro 2 grudnia
będzie nowy numerek CDA ze znakomitą grą Angels vs Devils (chociaż...), a ja
zobaczyłem, że będzie recenzja nowej FIFY 2004 i mam zamiar udowodnić Wam
szanowni czytelnicy GaCka, że panowie z owego czasopisma strzelili sobie
samobója...
Czy przypominacie sobie recenzję (notabene znakomitą;) FIFY 2003
autorstwa niejakiego fenomena - LOVa? Była to jedna z jego pierwszych recenzji
na łamach tego multimedialnego czasopisma. I tutaj mały cytat: "Może i jestem
surowy w ocenianiu, ale trzeba być sprawiedliwym, bo jak za rok wyjdzie jeszcze
lepsza FIFA to bez wahania dam 9. A potem to już tylko krok do... ideału?".
Trzeba przyznać, że autor trzeźwo podszedł do analizy oceny i przewidział
(niczym Nostradamus) co się stanie w przyszłości. Teraz mam wreszcie rzeczoną
FIFĘ 2004 i mogę z dumą oznajmić, iż ocena była trafna, bo teraz nowej odsłonie
dam bez paplania 9 (jeżeli będzie mi się chciało skrobnąć reckę:). A teraz
następny akapit...
Jak wiadomo, panocki z CDA dali FIFA 2003 ocenę 9. Moim
nieskromnym zdaniem, był to największy błąd jaki popełnili od czasu stworzenia
kącika Food Corner. Ale jeszcze jedno małe sprostowanko. Może nie wiecie, ale
FIFĘ 2003 i 2004 dzieli mega przepaść i mega postęp! Jest to całkowite odejście
od arcade i przejście do symulatora (wślizgi, motion capture, tryb kariery,
transfery itp.). Dlatego też, teraz pozostaje tylko ludzikom z CDA postawić 10.
Ale czy aby na pewno? Czytajcie następny akapit...
Powiedzmy, że CDA wystawiło 9 lub też ocenę (o zgrozo!) niższą.
Byłoby to całkowite zlekceważenie czytelnika, jak i serii FIFA, dlatego nawet
takiej opcji nie należy brać pod uwagę. Tak samo jest z oceną 9+, która będzie w
pewnym sensie oznaką niekompetencji. W końcu różnica jest zbyt duża, aby ją
zobrazować tylko plusikiem. Obstawmy więc, że dano dyszkę. I teraz pojawia się
na horyzoncie Pro Evolution Soccer 3, który (nie ma bata!!!) będzie lepszy od
FIFY. I co teraz? Jaką oceną powinien dostać? W końcu nowa FIFA jest genialna,
ale PES to istny fenomen, dlatego skala musi być wydłużona do przynajmniej 12,
albo pozostaje chańba i postawienie takiej samej oceny jak FIFA 2004.
Wyobrażacie sobie jaki to jest ciężar gatunkowy? FIFA która jest na krzywej
wznoszącej, ale nie jest do końca dobra ma taką samą ocenę jak genialny i
fenomenalny PES 3. Ja sobie tego nie mogę wyobrazić i jest to dla mnie szczyt
wszystkiego. Panowie z CDA wykazali się bardzo prostym myśleniem, że teraz jest
cool, a potem to się zobaczy. Widocznie nie wierzyli, że FIFA może być jeszcze
lepsza i nie przewidzieli pewnych konsekwencji. Dlatego moim zdanie strzelili
soczystego samobója, aż siatka pękła (patent znany fanom Tsubasy;). I jeszcze na
dodatek ten fragment w zapowiedzi recenzji nowej FIFY: "Nie jest źle, ale...".
Panowie!!!! "Nie jest źle..."?!!! Toż to skandal!! Jestem przeciwnikiem FIFY,
ale tegoroczna edycja powala na łopaty (co prawda potem szybko się wstaje,
lecz...). Czyli już mam przypuszczać, że wybrana została opcja z oceną niższą
niż ta z poprzedniej edycji? Nie wiem co na razie myśleć. Jest godzina 21.39 i
muszę iść się myć, bo zaraz na kanale CLUB będzie Jerry Springer. To co czułem
przelałem na HTML. Jutrzejszy dzień zweryfikuje moją paplaninę i nie omieszkam
uzupełnić owego tekstu. Od razu zaznaczam, że jeżeli się pomylę (chociaż jest to
niemożliwe) to uderzę się wymownie w pierś. Dlatego czekam do jutra i nie
omieszkam kontynuować tego niewdzięcznego tematu (zobaczymy czy poleję się
kreffffff). Do jutra...
Dzień II
No i witam z powrotem. Z głośników wydobywa się Metallica (St.
Anger ruls!), a ja przystępuję do drugiej fazy misji pt. "Zniszczenie CDA i
ujawnienie machlojek" (czyli "Przychodzi Rywin i Michnik do Qn'ika":). Miałem
kontynuować temat FIFY, ale... tego nie zrobię. A to dlatego, że stała się rzecz
niebywała! Max Payne 2, gra wychwalana przez graczy na całym świecie dostała
ocenę... 7 (Qń chciał dać 6!!!). Już sama ocena mnie tak nie rozbawiła (wszak to
norma w CDA vide gra Angels vs Devils), ale argumenty na "nie". Oto jeden z
nich: "(...) Wyobrażacie sobie kobietę, która biegnie sobie lekko i strzela z
naraz z dwóch desert eagle'ów, pistoletów o tak niesamowicie silnym odrzucie, że
byłaby w stanie przewrócić rozjuszonego Czarnego Iwana (...)". Kiedy to
przeczytałem, to normalnie płakałem ze śmiechu na podłodze. Taki argument mógł
dać tylko desperat, który nie miał się czego czepić. Nie wydaje się to Wam
śmieszne? Bo mnie BARDZO! Albo inny fragment: "(...) Najzabawniejsze jest to, że
strzelając z dwóch desert eagle'ów nigdy nie przebijemy pudła. Są one całkowicie
kuloodporne i nic się na to nie poradzi (...)". Oto kolejny dowód na
bezuzasadnione czepialstwo. Czy jest to aż tak ważny element w grze? Nie wydaje
mi się. Qn'ik uskarża się także na częste sejwy i loadingi. Powiem tak. Każdy
gra tak jak potrafi. Jeżeli ktoś gra w MP 2 "na Jana" (czyt. robię sejwa i
wchodzę jako kamikadze), to jego sprawa. Ja często starałem się uchylać drzwi i
oczyszczać sobie teren granatami, a także używać jako osłon wielkich pudeł.
Widocznie Qn'ik nie chciał zauważyć tego, że MP 2 ma większą głębię i
potrzeboewał sobie ponażekać. Ma do tego prawo, ale czemu w ogólno krajowej
gazecie?
Na podsumowanie powiem jedno. Miarka się przebrała. Ocena MP 2,
Vietconga i AvsD dała mi do myślenia. Nia mam zamiaru kupować czasopisma, w
którym oceny są z kosmosu. Recenzenci szastają wysokimi ocenkami dla crapów i
potem oczekują, że ludzie będą czytać ich podejrzane recenzje. Ja wiem, że AvsD
i dziewięć dlań było z kosmosu - mam to gdzieś. Ale jak się teraz czuje
recenzent, który musiał wystawić taką ocenę, bo dzięki temu z czystym sumieniem
można było ją dołączyć do czasopisma jako free full wersjon. Po prostu przestaję
kupować CDA definitywnie. Wolę kasę wydać na browary, albo gazetki porno dla
fetyszy. Mam nadzieję czytelniku, że nie jesteś ślepo zakochany w CDA i
potrafisz dostrzec błędy, których być nie powinno. Teraz Twoja sprawa co z tym
zrobisz... Czy pozwolisz pogrywać ze sobą w taki sposób?...
OPINIE TU WYGŁOSZONE SĄ WYNIKIEM OBURZENIA CZYTELNIKA CDA. POLSKA TO WOLNY
KRAJ I KAŻDY MA PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA. RESZTA REDAKCJI NIE PONOSI
ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ÓW TEKST. JEST TO SPOJRZENIE BARDZO SUBIEKTYWNE - LOV
Witam - to ja Elektroniczny Mordulec zwany w niektórych kręgach
Gruzin Bandyta tudzież w skrócie Caleb. Po wielu namysłach osądziłem, że też
poruszę temat dla wielu kontrowersyjny albo zakazany, o których mówi się tylko
po pijaku, gdy prawie nikt nie słucha: czyli o CD-A:). Otóż kupuję to czasopismo
już od ponad 50 numerów i śledziłem dokładnie jego ewolucję: zmiany grafik,
wydawców, redaktorów etc. Spędziłem czytając recenzje ludzi tam pracujących
kilka dobrych godzin, jeżeli nie dni. Byłem kilka razy w redakcji i miałem nawet
okazję porozmawiać z osobami tam pracującymi. I tak, więc pomyślałem, że
wypowiedzieć się mogę.
Jednak nie będę pisał o komercji magazynu, gdyż - dla mnie ten
temat - jest śmieszny i po prostu głupi. Ludzie, którzy piszą o zbyt wielkiej
ilości reklam czy sprzedajności magazynu są dla mnie osobami całkowicie
niewidzącymi o czym mówią. Ja nie obraziłbym się, gdyby mi ktoś zapłacił za
pisanie recenzji czy tekstów - i na pewno podobnie myśli większość recenzentów
GC:).
Również tekst ten nie będzie traktował o ocenach, gdyż każdy ma
prawo wystawić takową na jaką dana gra zasługuje. Zresztą CD-A nie kupuję dla
ocen, gdyż już tak długi mam styczność z rynkiem gier komputerowych, że sam wiem
jaką grę chcę kupić i czy dany produkt zasługuje na daną notkę. Cd-A kupuję po
to aby poczytać sobie, co inni ludzie myślą i grach, które wyszły w bieżącym
miesiącu. Ktoś może zapytać czy nie mogę tego robić czytając recenzje w
internecie. Otóż nie: nic nie jest w stanie zastąpić recenzji czytanych na
papierze. Zresztą sami spróbujcie przeczytać wszystkie recenzje w GC i potem
jeszcze mieć ochotę na inne tekst z internetu;). Dlatego też sądzę, że magazyny
internetowe nie wyprą nigdy magów internetowych (ale to jest temat na inny
tekst).
Nie jest żadnym klakierem klaskającym za każdą rzecz zrobioną
przez CD-A. Jednak dla mnie owe czasopismo o grach komputerowych jest najlepsze
na polskim rynku - dlatego je kupuję. Ale jak już wspomniałem wyżej, nie chwalę
wszystkich poczynań Actiona i zdarzają się im wpadki. Po pierwsze: zmniejszenie
ilości stron na rzecz coverów - wołam o pomstę do nieba. Jednak tak zadecydowali
czytelnicy, a to jest kapitalizm, gdzie trzeba jakoś zarobić na życie. Czasami
mam wrażenie, iż CD-A jest tworem, który tworzy kilka garniturów i nie wiem
nawet czy oni na pewno istnieją. Po prostu nie czują z nimi żadnej osobistej
więzi i nawet nie traktuję ich jak kumpli (tu wyjątkiem jest Qn'ik, ale to już
inna historia i trzeba mieć 18 lat;)). Po prostu są dla mnie osobami, które
piszą recenzje (a może tak powinno być?) i tyle.
Jednak apeluję do wszystkich ludzi mających problemy z CD-A typu:
komercja, dziwne oceny, zły Smuggler - dajcie sobie spokój, bo nie wiecie o czym
piszecie. Po prostu kupujcie CD-A jako najnowsze centrum informacji o grach i
już. Nie patrzcie się na oceny, gdyż chyba sami macie główki, a w nich trochę
oleju i potraficie wybrać bez niczyjej "tą grę" dla siebie. O komercji nic nawet
nie mówcie, szczególnie kiedy sami nie macie do wychowania całej rodziny.