Numer 39, Luty 2004, Cena: Bezcen, www.am-gry.prv.pl

Wstępniak Demo-Testy   OR   Recenzje Gadanie  Kąciki   TNT   Listy  Redakcja Prenumerata Współpraca
Call of Duty


Elpie

  O Call of Duty już od dłuższego czasu było bardzo głośno. Nie tylko dla tego, że tytuł ten zapowiadał się bardzo obiecująco, ale również z powodu, zawirowań wkoło samych autorów. Okazało się, bowiem, że w produkcję gry zamieszana jest znakomita większość programistów wcześniej pracujących nad serią Medal of Honor.
  MoH był grą bardzo dobrą, posiadającą ogromną grywalność, wspaniałą grafikę i muzykę. A jaki jest Call of Duty? Ogólnie jest dobrze, ale zarazem podobnie. Znowu widać inspiracje kinowymi wysoko budżetowymi filmami. Prócz standardowych podobieństw do "Kompani Braci" programiści wzorowali się również na bardzo dobrym "Wrogu u Bram", co dobitnie widać podczas walki na terenie Rosji. Ba, przyjdzie nam nawet walczyć u boku samego Zajceva! (Kto widział "Wróg u Bram", wie, kto to taki).

  Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Grę otwiera niezgorsze intro, w którym możemy zobaczyć żołnierzy walczących (jak się później okaże) podczas misji, które przyjdzie nam przeżyć. Następnie zawitamy w menu, jest ono proste, zwyczajne tło z karabinem i kilka przycisków. Nie jest to może to samo, co genialne menu z MoH, ale ogólnie sprawia dobre wrażenie i podobnie jak intro nie przeszkadza i nie psuje klimatu.

  Gdy w końcu uruchomimy grę zaczniemy zauważać zewsząd bombardujące nas podobieństwa CoD do MoH. Od razu rzuca się w oczy znajomy kompas, sterowanie również jakby już się w to grało. Jednak nie można powiedzieć, że gra ta jest klonem MoH. Co prawda widać spore podobieństwo do swego starszego, przyrodniego (trafne określenie, czyż nie?) brata. Jednak jest to gra znacznie od "Medala" lepsza, jeszcze bardziej odbiegająca od dotychczasowego schematu gier FPP.
  Największą innowacją w CoD jest postawienie na współpracę z drużyną. I dobrze, bo jak wiadomo w pojedynkę wojny się nie zwycięża. A i gracze mają już dosyć, superherosów, którzy z giwerą w dłoni ratują świat przed zagładą. Niby współpraca z towarzyszami broni była już w MoH, ale tym razem nie giną oni w pierwszym starciu z przeciwnikiem, a dzielnie trwają wraz z prowadzonym przez nas bohaterem do końca zadania.

  Co do fabuły, to znowu przyjdzie wziąć nam udział w historycznych wydarzeniach rozgrywanych w czasie II wojny światowej. Ciekawych misji jest bardzo dużo. Niektóre są podobne do tych, jakie wykonywało się w MoH, ale spora większość to zupełnie nowe pomysł. Mimo, że brakuje misji, która by mogła zwalić gracza na kolana, tak jak miało to miejsce w przypadku Omaha Beach z MoH, ale ostatecznie nie ma powodów do narzekania. Otóż odwiedzimy kilka zróżnicowanych scenerii. Mamy tutaj po raz kolejny Normandię, zwiedzimy również Bawarię, obszary na terenie Belgii, Stalingrad czy też w końcu samą stolicę rzeszy - Berlin. Podczas misji przyjdzie nam wziąć udział w kilku ciekawych momentach, jak chociażby nocne lądowanie samolotem, weźmiemy też udział w strzelaninie wychyleni z okna samochodu, czy w końcu siądziemy za sterami radzieckiego czołgu.
  W grze wcielamy się po kolei w trzech żołnierzy różnych państw: Anglii, USA i Rosji. Każdym z nich walczymy na różnych frontach. Dzięki czemu przyjdzie nam walczyć zarówno w pojedynkę jako brytyjski komandos lub w sporych grupach, podczas walk o Stalingrad. Każdy żołnierz, to inna historia, inne wyposażenie. Arsenał w stosunku do MoH został znacznie poszerzony. Mamy teraz broń używaną przez każdą z trzech armii oraz spory wybór giwer wykorzystywanych przez armię Hitlera. Możemy postrzelać z następujących maszynek: USA; M1A1 Carbine, M1 Garand, Thompson, Browning Automatic Rifle, Springfield, Colt .45, Rosja; PPSh, Mosin-Nagant, Scoped Mosin-Nagant, Luger, Brytyjczycy; Lee-Enfield, Sten, Bren LMG, Colt .45, Niemcy; MP40, MP44, Kar98k, Scoped Kar98k, FG42 (mordercza giwera), Luger, Panzerfaust. Prócz tego do dyspozycji oddano nam również granaty (M2 Fragmentation Grenade, RGD-33 Stick Grenade, MK1 Fragmentation Grenade, Stielhandgranate) i broń stacjonarną (np. MG42).

  W samym sposobie rozgrywki nastąpiło kilka istotnych zmian. Przede wszystkim nasz bohater wreszcie może się czołgać. Czołganie sprawia, że wrogom jest nas trudniej dostrzec, ale jednocześnie, jeżeli jakiś szwab zajdzie nas od tytułu to zazwyczaj kończy to się bolesnymi kopniakami wymierzonymi w naszą postać. Kolejnym utrudnieniem w czasie czołgania jest fakt, że nie możemy strzelać będąc w ruchu. W momencie, gdy chcemy strzelać musimy się zatrzymać. Jeżeli jestem już przy walce należy również zwrócić uwagę na fakt, że prócz standardowych umiejętności strzeleckich, nasz bohater, nie posiadając broni potrafi zdrowo przyłożyć. Mało tego, potrafi również okładać wroga przy pomocy kolby karabinu!
  Najciekawszy bajer zastosowany przez programistów, to efekt ogłuszenia. Gdy nasz bohater znajdzie się nieopodal wybuchającej bomby, na chwilę traci słuch, oraz ma zaburzenia wzroku, co dla nas objawia się rozmyciem i lekki zachwianiem obrazu. Całość prezentuje się fantastycznie.
Wspomniałem wcześniej o tym, iż gra w dużym stopniu skupia się na współpracy z resztą grupy żołnierzy. AI naszych kompanów stoi na przyzwoitym poziomie, często zdarza się, że reszta drużyny ratuje nam cztery litery po naszej "bohaterskiej" akcji, w której straciliśmy prawie cały pasek życia. Jednak po ukończeniu gry czuje się pewien niedosyt. Może autorzy powinni stworzyć graczowi możliwość lepszej integracji z drużyną? Rozmowy z towarzyszami, śmieszne historie, takie elementy zbudowałyby bardzo specyficzny klimat. Gracz prawdziwie żałowałby śmieci ziomka, a nie podchodziłby do tego jak do kolejnego poległego żołnierza.

  Teraz przyszła pora na błędy. Przede wszystkim znowu o wszystkim decydują skrypty. Odczuwa to się zwłaszcza podczas misji, w której nie mamy początkowo broni, a wyposażenie naszych kompanów po ich śmierci rozpływa się w powietrzu, przez co broń zdobywam dopiero w momencie, w którym zaplanowali to programiści. Niestety skrypty podobnie jak miało to miejsce w przypadku MoH znacznie ukróciły żywotność gry. Wiadomo, że gracz drugi raz nie sięgnie po tytuł, który można przejść tylko na jeden sposób.
  Irytują też błędy w postaci nadludzkich możliwości naszych wrogów. Przykład? Wrogi operator ciężkiego karabinu maszynowego zabija nas w momencie wychylenia za rogu budynku, mimo iż znajduje się w odległości, takiej, że ledwo widać go przez lunetę snajperki.
Jednak powyższe babole są niczym w przeciwieństwie do największego buraka tego tytułu, czyli długości gry. Ja ukończyłem grę (na najniższym poziomie trudności) jednego dnia w około 5-6 godzin. W takich momentach zastanawiam się czy to nie jest oszustwo? Gracz wydaje sporą kasę, a w zamian otrzymuje kilka godzin grania. Nie ładnie! Niby są wyższe poziomy trudności, jednak, jeżeli ktoś ukończył raz grę (dzięki skryptom) nie będzie miał ochoty na kolejny raz. Chociaż fani MoH z pewnością będą czerpali masę radochy przechodząc grę na kolejnych poziomach trudności, a inni gracze niestety po jednokrotnym przejściu odrzucą grę na półkę, niestety...

  Graficznie Call of Duty prezentuje się bardzo ładnie. Mapy zostały zaprojektowane ze znajomym z MoH polotem, co sprawia, że nieraz podczas wykonywania misji zginiemy gapiąc się na piękne góry lub inną część krajobrazu. Projekt map zasługuje na najwyższe uznanie, mi zwłaszcza przypadł do gustu poziom rozgrywany na tamie lub inny, podczas którego, strzelamy do wrogów jadąc na ciężarówce krętymi górskimi drogami, naprawdę, jest, co oglądać.

  Muzyka z po raz kolejny stoi na bardzo wysokim poziomie. Znowu mamy tu znakomicie dobrane, symfoniczne utwory znakomicie komponujące się z tym, co dzieje się na ekranie monitora. Dźwięki również zachwycają jakością. Przy opisywaniu strony audio gry należy również wspomnieć o znakomitej robocie, jaką wykonały osoby odpowiedzialne za podkładanie głosów pod postacie. Lektorzy bardzo dobrze poradzili sobie ze swymi rolami. W łatwy sposób można odróżnić mowę żołnierzy armii czerwonej od mowy amerykanów lub Brytyjczyków.

  Szczerze powiedziawszy to mam mały problem z wystawieniem oceny. Niby jest to gra wybitna, lepsza od Medal of Honor, ale zarazem niemiłosiernie krótka i liniowa. Ja stawiam grze ósemkę i mam nadzieję, że powstanie seqel, który będzie w przyszłości w stanie zetrzeć w proch konkurencję na czele z Doomem 3. Jeżeli jesteś fanem MoH kupuj w ciemno, jeżeli jesteś jednak zwykłym graczem poszukaj raczej czegoś, w co można grać znacznie dłużej.

8/10
:: PLUSY:
+ Różnorodność misji
+ Współpraca z towarzyszami
+ Mapy
+ Efekt ogłuszenia
:: MINUSY:
- Zdecydowanie za krótka!!!
- Skrypty
No i co ja mam jeszcze powiedzieć, skoro jestem autorem recenzji? Gra jest bardzo fajna, ale zarazem bardzooo krótka. Jednak mimo wszystko, polecam! - Elpie
O
P
I
N
I
A
:: INFO O GRZE:
Producent: Infinity Ward
Rok produkcji: 2003
Gatunek: FPS
Język: Angielski
Ilość CD: 2
© 2004 Copyright by Games Corner. Webdesign by Gordon Freeman. All rights reserved!!!