spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Kroniki Portowe|

Na początek pragnąłbym poprosić osoby, które nudzi sztuka ogólnie pojęta o zamknięcie tego okienka, nie ma celu przedstawianie Wam filmu, który na 100% wyda Wam się kiepski i nudny. Czas przejść do właściwego tekstu.

"Kroniki portowe" to opowieść oparta na motywach uhonorowanej nagrodą Pulitzera powieści E. Annie Proulx pod tym samym tytułem. Przedstawiono tu życie głównego bohatera przez pryzmat, kultury wyspy, na której się znalazł. Ale po kolei. Otóż, aby w pełni wprowadzić was w realia całej historii, muszę napisać coś o miejscu akcji. Nowa Funlandia, jak mówią źródła "jest wyspą o kształcie trójkąta i powierzchni ok. 406 tys. km2. Wysokie wzniesienia, głębokie fiordy, niezliczona liczba zatoczek i drobnych wysepek tworzy charakterystyczną linię brzegową. Nowa Funlandia należy do terytorium Kanady". Ciągle leżący śnieg, silne wiatry, w lecie deszcze, mgły, bardzo częste sztormy. Po dodaniu niesmacznych nazw miejsc "Zatoka truposza", "Zatoka łupieżców" powstanie surowy, mistyczny i dziki wizerunek tegoż terenu. Jeśli chodzi o kulturę mieszkańców, większość to ludzie morza, rybacy, twórcy łodzi, mają ze sobą wiele wspólnego a przede wszystkim są dla siebie jak bracia, no i oczywiście szanują własne korzenie, znają imiona swoich prapradziadów.

Właśnie wokół rodowodów kręci się cała fabuła. Quoyle jest życiowym nieudacznikiem, wychowywany bardzo ciężką ręką, w dorosłym życiu stara się być niewidoczny. Wegetuje, czas mu po prostu upływa, czuje się nic nie warty, nie stara się nic naprawiać, nie ingeruje w swój los, ślizga się wyłącznie, czekając chyba tylko na śmierć (jakbym widział siebie). Pewnego dnia spotyka kobietę, nimfomankę, która dwie godziny po ich pierwszej rozmowie idzie z nim do łóżka i to w dodatku na własną prośbę. Rodzi mu córeczkę, którą bohater wychowuje, a mamusia w tym czasie daje innym napotkanym facetom, aż pewnego dnia trafia ją szlag, ginie w wypadku. Mimo, że Quoyle od dawna był z nią w luźnych stosunkach, bardzo to przeżywa, nie może spać i ciągle ją gdzieś widzi. Jakby tego było mało, równocześnie z powyższą tragedią, jego rodzice postanawiają umrzeć, popełniają samobójstwo. Uprzedzając go o tym wcześniej, nagrywają się na sekretarkę, ogólnodostępnego telefonu w jego pracy. Jak zatem widzimy brutalna rzeczywistość. Co dzieje się dalej? Dalej dzieje się wiele, nasz bohater za namową ciotki wyjeżdża do Nowej Fundlandii, tam zdarza się coś dziwnego, okazuje się, że jego byt da się jeszcze naprawić. O dziwo znajduje to czego szukał tam gdzie nigdy by nie oczekiwał znalezienia czegokolwiek. Na wyspie, na końcu świata, miejscu gdzie diabeł mówi dobranoc.

Gra aktorska. Trzeba przyznać, że wypada bardzo dobrze, ogół postaci, charakteryzuje się zupełnie odmiennymi cechami i usposobieniem. Główny charakter (Kevin Spacey) ukazany został wyśmienicie, nieśmiały, zamknięty w sobie, umęczony życiem, smutny, zagubiony, ale zarazem bardzo taktowny, wyrozumiały. Role żeńskie również, zasługują na uznanie Wavey Prowse (Julianne Moore), wygląda dokładnie tak jak powinna wyglądać idealna partnerka, jej cechy postaci jakie ujawniają się na ekranie, świadczą o tym, że jest również bardzo zagubiona i sama nie wie, co ma zrobić, jak odpowiedzieć na miłość, która na nią spada, podczas gdy ta walczy ze wspomnieniami. Petal Bear (Cate Blanechett) przedstawiona jako jędzowata łatwa zdzira, jej lekkie podejście do wszystkiego doprowadza ją do śmierci, i dobija jeszcze, Quoyle’a, zagrana bardzo zgrabnie, seksownie a zarazem odpychająco i denerwująco, nie wyobrażałbym sobie lepszego wykonania tej roli.

Zdjęcia czy mówi wam coś termin "malowanie kamerą"? Chodzi mniej więcej o to, że widoki, jakie ukazują się na ekranie, są po prostu piękne, sfilmowane w bardzo dobry sposób, bardzo ładne tereny, dodatkowo specjalnie spreparowana "wyblaknięta" taśma filmowa urealnia jeszcze bardziej cały twór. Krótko mówiąc "jak z obrazka".

Czym omawiana produkcja urzeka? Przede wszystkim, ukazuje życie, prawdziwe, gorzkie, beznadziejne, pytanie, "jaki jest sens". Nie ma tu słodkiego humoru ani głupich gagów, wszystko ma wyglądać, jak dokument i takie jest aż do bólu, odrobina czarnego humoru sytuacyjnego, przyprawionego mistycyzmem miejsca oraz bohaterów. Mistycyzm w tym dziele ujawnia się we wspomnień jak i opowieściach o barbarzyńskich przodkach, niesamowite wypadki, zbiegi okoliczności, sny, wizje, zjawy. No i oczywiście zdolności małej dziewczynki, która potrafi zrozumieć mowę starego domu. Bohaterowie wyglądają jak zwykli ludzie, nie ma tu wyniosłości, patosu, ciągle uśmiechniętych twarzy, uścisków, modnych ubrań, grubych warstw makijażu są jednak widoczne na twarzach niepokój, smutek, zamyślenie, niepewność jutra, tak samo jak w prawdziwym świecie. O czym warto wspomnieć, występuje tu swego rodzaju szczęśliwe zakończenie, które jest bardzo przewidywalne, co uznaję za dość spory minus (niestety nie jedyny), na szczęście nie jest to wina twórców filmu, ale pisarki piedestalnej powieści. Drugim minusem jest miejscami przydługo rozwijająca się fabuła.

Podsumowując, jeśli masz ochotę zobaczyć trudny dramat, polecam. Naucz się jednak przedtem szanować sztukę.

Ocena: 8-/10


Dane z dopiskami (wymieniam wyłącznie znane tytuły):

Obsada:
KEVIN SPACEY (Quoyle) na koncie role w: "Siedem", "Tajemnice Los Angeles", "Negocjator", "American Beauty", "The Life of David Gale" (Życie za życie),
JULIANNE MOORE (Wavey Prowse) na koncie role w: "Magnolia", "Hannibal", "Ewolucja", "Boogie Nights", "Zaginiony świat: Jurrasic Park 2",
JUDI DENCH (Agnis Hamm) na koncie: "Zakochany Szekspir" jako Elżbieta I
CATE BLANCHETT (Petal Bear) na koncie role w: "Elizabeth", "Utalentowany pan Ripley", "Bandits" (Barry Levinsona, bardzo dobra i seksownie zagrana rola u boku Bruce'a Willis'a), "Władca pierścieni" jako Galadriel,
W pozostałych rolach:
SCOTT GLENN
RHYS IFANS "51st State" (handlarz narkotyków, właściciel disko), "Little Nicky" (zły brat, blondyn),
JASON BEHR serial "Roswell" w roli Maxa Evansa
GORDON PINSET autentyczny, rodowity, Nowofunlandczyk, grywa głównie w teatrze.
PETE POSTLETHWAITE "Ostatni Mohikanin", "Zabić księdza" Agnieszki Holland, "Obcy 3", "Amistad"
ALYSSA, KAITLYN, & LAUREN GAINER chwilowa rola w "Poza światem", siostrzenice Toma Hanksa.

Reżyseria: Lasse Hallstrome mający na koncie: nominację do Oskara za "My Life As A Dog", oraz "Co gryzie Gilberta Grape'a" który przyniósł mu sławę, ale, za który nominacji reżyser nie dostał, za to dostali ją aktorzy.
Scenariusz: Robert Nelson Jacobs (na podstawie powieści E. Annie Proulx)
Zdjęcia: Oliver Stapleton

Gatunek: dramat
Rok produkcji: 2001

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm


P.S. Książki nie czytałem ;)


|strona 9|