|
spis treści | poprzednia strona | następna strona |
|
Od razu na wstępie warto zaznaczyć, że przed obejrzeniem tego filmu, nie wiedziałem o nim kompletnie nic. Trafił on do mnie przez zupełny przypadek i gdyby nie tytuł to pewnie byłby nigdy nie ujrzał światła dziennego. Tytuł jest ciekawy, co przyzna mi chyba męska część czytelników. To, że kojarzy się dwuznacznie wcale nie jest złe, tutaj o to właśnie chodzi. Poznajemy historię dwóch chłopaków w wieku ok. 20 lat. Skończyli już liceum i jako, że na studia nie chodzą to czepiają się jakiejkolwiek roboty. Jednym z nich jest Rychu, gość pracuje jako cieć na lotnisku. Drugim jest Gabo, czyli ktoś o kim wiemy bardzo mało. Nie wiemy czy pracuje lub uczy się. Prawdopodobnie nie robi nic. Obaj mają ten sam kłopot co większość nieudolnych facetów w ich wieku. Chcą zaliczać panienki, ale nie za bardzo to im się udaje. Wymyślają coraz to nowe sposoby na zdobycie lasek. Po krótkich staraniach okazuje się, że im to wychodzi. Fabuła mogłaby się ciągnąć w nieskończoność, a w filmie chodzi raczej tylko i wyłącznie o seks. Podobnym filmem może być American Pie. Choć za nim zbytnio nie przepadam (pośmiać się można) to uważam, że jest on wraz lepiej zrobiony niż polska wersja. Zacznijmy od Rycha, który wygląda jak kujon, lub totalna ciamajda. Długie, proste włosy, okulary i głupi wyraz twarzy powodują, że widz ma wrażenie, że ktoś taki jak on nie może zaliczyć dziewczyny. O dziwo jemu to się udaje. Co prawda z Adą, dziewczyną która daje każdemu, ale zawsze lepsze to niż nic. Druga osoba to gość, który udaje, że wszystkie laski mogą być jego. To on wpada na większość pomysłów i to on wprawia je w życie. Nie wygląda na niemotę, ale po krótkim poznaniu go widzimy, że tak naprawdę pod kopułą twardziela i żigolo kryje się chłopaczek, który ma kłopoty z erekcją. Być może właśnie dlatego przyjaźni się z inną ofiarą losu. Inne postacie w filmie są standardowe, czyli rodzina Gabo to małżeństwo w którym żona wrzeszczy na męża za jego pijaństwo i nieróbstwo, Rychu za to ma tylko matkę, którą jest ciężko spracowana kobieta. Do tego wchodzi w skład Karol, gość który kręci filmy porno. To u niego jeden z naszych przyjaciół wali sobie konia przed kamerą, lub robi dobrze jakiejś babci. Nie wolno nam też zapominać o dziewczynach. Jedną z nich jest wspomniana już Ada, czyli rasowa, osiedlowa dziwka, która daje każdemu. Najlepszym tego dowodem jest scena gdy Rychu zaprasza ją do siebie do domu. Gdy przychodzi z winem, pacjentka jest już rozebrana i gotowa do seksu. Tutaj właśnie zaczyna się pierwsza pomyłka scenarzystów. Nigdy nie sądziłem, że dziewczynę tak łatwo jest zaciągnąć do łóżka. Albo muszę się jeszcze uczyć, albo jest to pomysł zaciągnięty z innych amerykańskich filmów. Gdy patrzy się na tą produkcję to człowiek ma wrażenie, że jak wyjrzy za okno to zobaczy dziewczyny bez staników, albo wszechobecną zabawę. Być może o to chodziło reżyserowi. Być może chciał ukazać Warszawę jako miasto nieudolnych ludzi z wielkich blokowisk, ich problemy, rozterki. Do tej pogoni za przyjemnością dochodzi jeszcze przygnębiający wizerunek wszystkiego dookoła. Ja przyznam się, że nie przepadam za filmami typu "Cześć Tereska". Jest tam taki specyficzny, nostalgiczny nastrój. Bloki są jeszcze bardziej szare, a zwisająca kurtka Rycha wydaje się być wyciągnięta ze śmietnika. Gdy piszę ten tekst jest mocna jesień. Klimat jest podobny do tego z filmu. Ja mam nadzieję, że obraz z tego filmu jest mocno naciągnięty. Może rzeczywiście nasz świat wygląda tak beznadziejnie? Nic na to chyba nie poradzimy. Odbiegłem trochę od tematu. "Jak to się robi z dziewczynami" to film, który ma fajny tytuł, ale nic po za tym. Fabuła nie przedstawia specjalnie nic szczególnego, gra aktorska jest na swój sposób dobra, bo jeżeli reżyserowi chodziło o efekt beznadziejności to trafił znakomicie. Ujęcia zdjęciowe są zbyt bajeranckie. Przykład jak w barze na jego właściciela najeżdża kamera to nie robi tego zwyczajnie, tylko robi to bardzo szybko. Często gdy nasz bohater mdleje lub dostał wpier*** to widzimy obraz taki jaki on widzi, czyli kamera zwyczajnie upada. Może to tam jakieś bajery są, ale zupełnie niepotrzebne. Bo z Polakami to tak jest, że wsadzą najlepszy efekt wszędzie. Wsadzą go choć on zupełnie do danej formy nie pasuje, a w tym filmie tak właśnie jest. Jednym słowem tutaj nic nie mamy. Nie polecam Wam oglądania tego czegoś, choć pewnie filmem to jest, ale nie najlepszym. Jeżeli już obejrzeliście to nawet nie ważcie się naśladować bohaterów. Popatrzcie na końcowe minuty, gdy to Rysiek jest zrozpaczony, czy chcecie kiedyś tak skończyć? Chyba nie, przygnębiające jest jednak to, że właśnie ta konkretna scena nie jest taka fałszywa. Niestety dużo naszych rodaków w taki właśnie sposób skończy. Radzę Wam tego nie oglądać, bo naprawdę nie ma co. Ocena: 2,5/10 Dishman dishman@poczta.fm |
|
|