Dlaczego właśnie John Ronald Reuel Tolkien?

Nazwisko tego pisarza byłoby pewnie kilkakrotnie wymieniane, jeśli właśnie teraz spytałbym o ulubionego autora, albo o autora ulubionej książki (jeśli ktoś nie widzi, to jest różnica:)). Tylko dlaczego się tak dzieje, dlaczego to właśnie Tolkien stał się głównym przedstawicielem fantastyki i wielu właśnie do niego ogranicza tego rodzaju książki? I najważniejsze - czy naprawdę sobie na to zasłużył?

Nie będę Was tu trzymał w niepewności, czy robił jakiegoś niepotrzebnego napięcia czy coś;) Od razu powiem, że tak, Tolkien to pisarz, twórca wybitny i naprawdę wspaniały. Ale można sobie zadać pytanie - dlaczego? Chyba tym, co skłoniło mnie do przeczytania dzieł Tolkiena był stworzony przez niego świat. Tutaj właściwie powinienem nie pisać nic, tylko schylić czoło. Powołanie do życia Śródziemia to coś wprost cudów... GENIALNEGO. Wymyślenie czegoś tak niesamowitego, wraz z żyjącymi tam istotami, historią, rozrysowanymi mapami, a nawet językiem to - jak dla mnie - przejaw prawdziwego geniuszu. Dałbym naprawdę wiele, by choć w części posiąść takie umiejętności, umieć stworzyć coś tak wspaniałego. Niestety jedyne, co mi pozostaje to podziwiane tego, co już istnieje. Kto czytał choćby Władcę Pierścieni, ten wie, o czym mówię, ogrom tego świata może zaskakiwać, wszystko może zaskakiwać. Tam nie ma miejsca na niedomówienia, całość została rzetelnie i dokładnie omówiona i opisana. Tą książkę można czytać i czytać (pozdrowienia dla kogoś, kto przeczytał ją jak na razie jedenaście razy, nie wiem jak teraz:)) i co chwilę odkrywać jakieś niezauważone dotąd wątki i powiązania. Jak dla mnie to niekwestionowany lider światów stworzonych na potrzeby literackie.
Olbrzymią zaletą książek Tolkiena jest język, którym pisał (chociaż niestety nie każdą powieść). Nie ma miejsca na nudę, prawie zawsze się coś dzieje, a przy tym wszystko jest niezwykle naturalne, jak u dobrego autora być powinno. Na dodatek Tolkien pokusił się również o wiele naprawdę barwnych opisów, które jeszcze dokładniej opisują Śródziemie i które jednocześnie nie są nudne, a to już prawdziwa sztuka. Bo co to za radość, gdy w książce natrafimy na opisy ciągnące się kilkanaście stron, przy których zaczynamy zasypiać. Tutaj jest naprawdę inaczej, albo to ja jestem jego książkami zauroczony.
Zaletą jest również prosta historia - są bohaterowie źli, są dobrzy i jedni walczą przeciwko tym drugim. Nie ma to miejsca na jakieś wątpliwości, zmiany strony, jest jak jest i wszyscy wiemy jak to się kończy. A chwilowa zdrada Boromira i tak ma "dobre" zakończenie, podobnie zresztą jak Froda. To czy komuś takie rozwiązanie się podoba, to już jego prywatne odczucia, ja tam nie mam nic przeciwko, że nie jestem zasypywani problemem moralnym numer 14 jednego z rycerzy Wielce Szlachetnego Króla. I to wcale nie znaczy, że nie dostrzegam wad tej książki :)
Ale dlaczego tak książka tak podoba się mi i tysiącom innych ludzi na świcie, dlaczego przeczytało ją tyle ludzi i ciągle czytają nowi, którym podoba się niemniej niż tym, którzy już czytali? Według mnie dzieje się tak dlatego, że Tolkien napisał coś, czym uderzył prosto w człowieka i jego niezaspokojoną wyobraźnie, chęć walki dobra ze złego i wygrania właśnie tej Jasnej Strony. Dlatego można sięgać po jego dzieła i ciągle bawić się tak samo dobrze, jak za pierwszym razem. I chwała mu za to.

Dla tych, którzy podejrzewają tu jakiś spisek - to moje własne przemyślenia, nikt mnie nie sponsorował, ani nic. Niestety :)
Jak pewnie zauważyliście, opierałem się głownie na Władcy Pierścieni, bo to chyba najbardziej znana jego książka i najłatwiej było mi o niej opowiadać, oraz dlatego, że Elfy rządzą :)

Daz