Co nas pociąga w fantastyce raz jescze

Ostatnio Ted pisał o tym, co tak przyciąga fanów fantastyki i jakie są jej zalety. W dużej części się z nim zgadzam, ale ja też chciałbym coś napisać. I właśnie dlatego postaram się to troszkę uzupełnić i samemu napisać kilka zdań.

Najlepiej będzie, jeśli też zacznę od podziału, ale troszkę bardziej rozbudowanego, czyli:
1. Tacy, którzy czytają wszystko, nie gardzą żadną dobrą lekturą.
2. Ci, którzy czytają tylko fantastykę (tych można jeszcze podzielić na dwie grupy - s-f i fantasy), a nie ruszają innych książek, chyba, że to lektury szkolne :).
Oraz:
3. Ludzie czytający tylko dzieła danego autora.
4. Tych, którzy czytają tylko to, na podstawie czego leci film w kinie :).

Czytanie dzieł jednego autora to chyba zjawisko bardzo powszechne, albo to ja jakiś dziwny jestem:) Wielu ludzi pewnego czasu wprost rzuciło się na niektóre książki, o których zresztą nieraz słyszeli pierwszy raz w życiu. Tak było m.in. w przypadku dzieł szanownych panów Tolkiena i Sapkowskiego, który dość niedawno zyskali grupkę fanów, gotowych - o ile by to było możliwe - oddać życie za ich książki. Podobna sytuacja była w przypadku powieści J. Rowling. Grupki dzieciaków prawie że pochłaniały książki o Harrym, pięć, dziesięć razy każdą z części. W tym przypadku wszyscy byli zadowoleni, bo jakie to mamy mądre i lubiące czytać dzieci, ale o tym, żeby do czasu wydania kolejnego podrzucić dziecku jakąkolwiek inną lekturę chyba mało kto pomyślał.
Jednak ja tu wcale nie narzekam na takie zachowanie, dobrze, że przynajmniej ktoś coś czyta, ale fajnie by było, gdyby niektórzy przestali się ograniczać do jednej serii.
Tyle mojego niezamierzonego wtrącenia :).
Fantastykę trzeba kochać. To książki, które zmuszają nas w szczególny sposób do refleksji i zatrzymania się na chwilę, by przemyśleć to, co przed chwilą przeczytaliśmy. Bo książkę można czytać na dwa sposoby - pierwszy to tak, w jaki większość czyta lektury szkolne, kartka po kartce, rozdział po rozdziale, byle do końca. Drugi sposób to przeżywanie opowiedzianej historii, a to już zależy od osobistego nastawienia. Nie ciekawi nas książka, którą musimy przeczytać, ale taka, którą sami wybierzemy dla własnej przyjemności.
A fantastyka zapewni nam to w szczególny sposób, oferując Historię, jedyną i niepowtarzalną. Gdzie indziej możemy stać się walecznym i mężnym bohaterem, o którym śpiewane są pieśni? Gdzie możemy tyle razy ratować świat od niechybnej zguby? W jakiej innej książce możemy podróżować po całym świecie, który wydaje się tak nierzeczywisty, a tak chcemy, by był prawdziwy? Kiedy tak bardzo utożsamiamy się z bohaterami, przeżywamy to wszystko, co oni, przemyślimy każdą decyzję, pamiętamy wszystkie wydarzenia? Chyba nic innego nie może nam zapewnić, aż tak różnorodnej rozrywki. I właśnie dlatego fantastyka jest taka, jak jest, ona realizuje nasze gdzieś tam ciągle skrywane marzenia. Tak jak Ted pisałeś - ciągle chcemy być dziećmi. I takie pragnienie właśnie zapewnia fantastyce wielu miłośników i tak będzie jeszcze przez długi czas, póki nie wymyślimy czegoś, co tą naszą potrzebę zrealizuje w jakiś inny sposób. Ale to nie jest tematem do tego kącika :).
Mimo tego podziału, jaki dodałem na początku, to wiem, że ludzi, którzy czytają fantastykę z tego powodu, co Wy (bo przecież nikt tu chyba nie zagląda i nie czyta całego tego tekstu, jeśli go to nie interesuje) jest dużo i będzie coraz więcej. Wystarczy tylko zacząć, choćby tylko dlatego, że w kinie właśnie leci coś na podstawie książki, a później będzie trudno się oderwać. Bo wciąga jak mało co. A teraz idę, może zatłukę jakiegoś smoka, albo stoczę bitwę, jeszcze nie wiem, ale pewnikiem będzie fajnie :).

Prawdę mówiąc odbiegłem trochę od tematu, ale chyba nie aż tak bardzo. Teraz sam(a) zadaj sobie pytanie właściwie dlaczego wziąłeś do ręki pierwszą książkę fantasy i co Ci się tak spodobało. W końcu po co czytać wyjaśnienia innych ludzi, skoro sam możesz sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Daz