Witam! Jak wiecie, dość często prezentuję programy, które już dawno zeszły z anteny i zagrzebane gdzieś w archiwach mają nikłe szanse na ponowną emisję. Dziś padło na magazyn rozrywkowy, a konkretnie - satyryczny. Trudno mi obecnie obiektywnie ocenić, na ile był on śmieszny. Oglądałem go parę lat temu, chodząc jeszcze do podstawówki - i wtedy mi się podobał. Jedno jest za to pewne: twórcom nie da się odmówić oryginalnych pomysłów i tzw. klimatu. :)
A autorami "To jest kino!" byli prenterzy ATV: Grzegorz Pawlak i Włodzimierz Osiński. O pierwszym z nich napisałem w felietonie o lektorach (cóż za zbieg okolicznosci ;)) [KLIKNIJ]. Razem stworzyli wiele humorystycznych scenek, wyśmiewających naszą rzeczywistość. Magazyn emitowany był początkowo przez ATV jako program prezentujący nowości filmowe. Później zaś nowe odcinki - w opisanej wyżej formie - nadawała polsatowska "Komedia".
Program miał w sobie kilka cech amatorskich, co działało - według mnie - tylko na jego korzyść. Nawet jeśli mam na myśli kreski pojawiające się od czasu do czasu na ekranie - pewnie w upadającym ATV nie mieli cyfrowego sprzętu. :) Warto również wspomnieć charakterystyczne studio - bez dekoracji. Za tło robiły zwykle ściany wygłuszające (takie płyty z dziurkami). Prawie zapomniałem, że na poczatku były tam rozwieszone plakaty z różnych filmów. Jednak wiele zdjęć kręcono także w plenerze. W parku, lesie, w łódzkim zoo :), w ceglastych ruinach robiących za jednostkę wojskową itp. ;) A nawet w windzie, którą autorzy mieli być wyeksportowani... ekhm... wyteleportowani w kosmos - to fragment takiego "teledysku". ;)))
Nie byłbym oczywiście sobą, gdybym nie przypomniał kilku scenek (tych, które najlepiej pamiętam). Ale zanim to zrobię, wspomnę o innym programie satyrycznym. Nosi on tytuł "Ale plama" i sporo ludzi uważa, że jest niezły. Tyle że, moim zdaniem, niezbyt pasuje do telewizji. W końcu tu liczy się przede wszystkim obraz, a tego nie zapewnią dwaj faceci dyskutujący w bezruchu o bzdurach przez pół godziny. Przerobić to na radiową pogadankę! :) "To jest kino" miało pod tym względem znaczącą przewagę. A czy było mniej / równie / bardziej śmieszne - zaraz sprawdzimy... :)
PS.1. Nie porównujcie mojej audycji z "kabaretami" TVP 2 - ten program był zupełnie inaczej (lepiej :)) realizowany...
PS.2. Wielką zaletą jest to, że autorzy nie śpiewali. :)
Występują: minister, prezenterka
P: Panie ministrze, dziś rozmawiamy o narkotykach.
M: [przygotowuje ścieżkę... :)]
P: Wszyscy wiedzą, że problem istnieje, a ministerstwo jakby problemu nie dostrzegało...
M: [a jak myślicie - wciąga ścieżkę :)] Co... co... co?
P: No... narkotyki!
M: Widzi pani tego ucznia?
P: No... roztrzęsiony uczeń.
M: Nie, nie! Ten obok...
P: Na Harleyu?
M: On ma najlepszy towar! :)
Występują: aktor, prezenter
A: [smaruje sobie całą twarz pianą]
P: Proszę państwa! Tak wygladają codzienne poranne szaleństwa króla Jerzego. My cieszyć się możemy jedynie z tego, że mamy normalnych polityków. ;)))
I tak oto wszystkie wysiłki Rywińskiego i Piaseckiego zawarto w jednym trafnym zdaniu. :)
Występują: generał w hełmie,
żołnierz piszący na maszynie list do wroga :)
G: Nie podlizuj się mnie, tylko pisz... "Kochany wrogu, my się bić nie boim" :)
Ż: Ko...cha...ny...wro...gu [itd.]
G: Myślnik...
Ż: My...śl..nik
G: Myślnik! Taka kreska!
Ż: To się korektorem zmaże (spluwa na palec i wyciera napis)
G: [kontynuując] Broni u nas nie brakuje!
Ż: Panie generale! Ja nie wiem, czy ja mam to pisać...
G: A na składziku jest ten granat, co go szeregowy Icek znalazł w lesie? Jest!
Ż: [spogląda na półkę]: No jest!
G: To pisz! Kochany wrogu my się bić nie boim...
Ż: ..nie...bo..im... :)
G: Sprzętu komputerowego u nas nie brakuje! W dowód tego, że SPRZĘTU KOMPUTEROWEGO U NAS NIE BRAKUJE przesyłamy Wam te dwa nagie chipy ;))), co to je szeregowy Icek kupił na giełdzie w Białymstoku.
Ż: Mamy też dysk twardy, ale go tu - wskazuje na maszynę do pisania - nie szło przymontować. :)
Na początek - wstępik. Kiedyś, jak rozpoczęło się to szaleństwo z funduszami emerytalnymi, była taka reklama z Zamachowskim. Siedział w jakimś studiu i mówił, że pieniądze zakopane w ogródku się traci, a zainwestowane... (też traci ;)). No i proszę - mamy lepszą wersję.
Występują: prezenter, gość studia, lektor
P: Dzień dobry, dzisiaj naszym gościem jest pan Zbysz... przepraszam... pan Włodek.
G: [z niewyraźną miną] Dzień dobry!
P: Dzien dobry! A co pan tam za kopertę trzyma w dłoni? [pieniążki, he he? :)]
G: To? Moje zdjęcie rentgenowskie! :)
P: Yyy.. No to może... niech pan nam opowie... co ma do powiedzenia...
G: [z płaczem] Zakopałem pieniądze w ogródku!
P: No, to gratuluję! Na pewno ich pan nie straci. :)
G: I zapomniałem, gdzie je zakopałem... [płacz]
P: No... to miejmy nadzieję, że... na wiosnę... pomogą panu... bynajmniej krety... :)
L: Pierwszy, lepszy :) fundusz emerytalny. Z nami nie wygrasz... eee.. z nami - wygrasz!
To może nie jest aż tak śmieszne, bo trochę nie do końca pamiętam. :)
Występują: rodzinka na pikniku, prezenter
P: Dzień dobry! Dziś poszukujemy odpowiedzi na pytanie: czy w tym roku panuje psychoza kleszczy. Rozmawiamy oto z przypadkowo spotkaną rodziną. Dzień dobry!
F: [rozkoszując się jajkiem na twardo :)] Dzień dobry!
P: Widzę, że siedzą tu państwo na łączce, na kocyku. Czy nie boją się państwo kleszczy?
F: Te Kleszcze, kurna... Panie, gdzie tam! Ten... jak mu tam... Ziutek - przecież to cienias jest. Mieszkają przecznicę dalej...
P: Ale... bo pan mówi o sąsiadach?
F: No tak!
P: Ale mnie chodzi o takie zwierzątka, takie żyjątka - kleszcze.
F: A... w ogóle nas to nie rusza. Słyszysz pan to?
P: Disco polo?
F: To jest disco polo! Odkąd tego słuchamy, żaden kleszcz nas nie atakuje...
To również nie jest może takie zabawne, jeśli nie widzi się tych aktorów. Poza tym byłem młodszy. :)
Występuje: komisja egzaminacyjna
K: Witam państwa w I Technikum Ogólnospożywczym :) i zapraszam na egzamin dojrzałości...
Szkoda, że już nie pamiętam pytań, ale wstępik też niczego sobie. :)
Występują: prezenter, gość
P: Dziś rozmawiamy z panem Łukaszem...
G: Wie pan, wolałbym, żeby moje imię, a w szczególności nazwisko, pozostały in cognito.
P: Oczywiście, przychylamy się do pańskiej prośby... A więc pan Łukasz :) posiada niezwykłe zdolności. Proszę o nich opowiedzieć.
G: A więc... ja już w dzieciństwie wyginałem wzrokiem łyżeczki, przyciągałem metalowe przedmioty... A teraz, gdy moja moc osiągnęła apogeum...
P: To co... co...
G: Wypełniłem formularz podatkowy... :)
P: Dziękujemy panu za wywiad, panie Łukaszu.
G: Wie pan, wolałbym, żeby moje nazwisko, a w szczególności imię, pozostały in cognito.
P: Oczywiście, przychylamy się do pańskiej prośby...
Występują: prezenter, Marcin Stefan (or sb)
P: Dzień dobry. Proszę państwa, wygląda na to, że walka z kleszczami nie jest jeszcze przegrana. Przed państwem pan Marcin Stefan.
G: Proszę pana, ja wykrywam i neutralizuję kleszcze... Tu mam zachodni sprzęt... [pokazuje wykrywacz do złudzenia przypominający taki do metali :)]
P: A w jaki sposób?
G: Proszę pana. Las jest podzielony na sektory... Chodzę z tym i szukam kleszczy...
P: I co pan robi, gdy pan znajdzie takiego kleszcza?
G: Proszę pana, wbijam chorągiewkę i czeszę następny kwadrat. :)
Tam jeszcze było coś o bootach :), ale nie pamiętam. Booty - takie coś na nogi. :)
Występują: prezenter, gość
P: Dzień dobry, dziś rozmawiamy z człowiekiem, którego pracodawcy poddali okrutnemu egzaminowi. Proszę nam o tym opowiedzieć.
G: Wie pan, ja nie wiem, jak to panu powiedzieć...
P: NO CO TO ZA EGZAMIN?!!!
G: Prosze pana: judo, kung fu, karate, aikido, sumo, boks...
P: A o jaką posadę się pan ubiegał?
G: Poborca podatkowy. :)
Występują: prezenter, rolnik :)
P: Proszę państwa! Wygląda na to, że w tym roku kleszcze nam niestraszne. Rozmawiamy z człowiekiem, któremu udało się... schwytać kleszcze! Jak pan to osiągnął?
R: Proszę pana. Ja je łapię, wrzucam do słoika z kwasem i neutralizuję...
P: A czy może nam to pan pokazać?
R: [wyciąga słoik z narzędziem w kwasie] Ooo! To są te kleszcze! :)
Na razie wystarczy. :) Oczywiście scenek było tego dużo więcej. Jak się Wam spodoba, to będzie cżęść druga. Mam też nadzieję, że nie naruszyłem praw autorskich (bo program był (c) 1999 :)). Pozostaje tylko Pytanie do Asi: gdzie trafi ten tekst?
A. do "Recenzji"
B. do "Humoru"
c. do "Kosza"
Odpowiedzi udzielajcie, wysyłając SMS pod poniższy e-mail. ;)
Archiwum Polsatu przekopał: Majkell :)
Hot-Line: mskierski@wp.pl
Portal EMSoft: em.soft.webpark.pl