Polak - Francuz dwa bratanki
- porównanie polskich programów szukających talentów i ich francuskiego odpowiednika...
Zapewne wielu z was po zobaczeniu tytułu pomyślało: "Temu od tej Francji już się w głowie poprzestawiało". Ano (jak śpiewała pewna kapela) wszystko ze mną w porządeczku, szykuję się do inauguracji roku akademickiego, {Tekst ukazuje się z pewnym opóźnieniem, jak widać :). A sesja tuż, tuż ;).} ale przed końcem wakacji postanowiłem jeszcze troszkę powiedzieć na jeden z moich ulubionych tematów. W tekście zajmiemy się programami "szukającymi gwiazd" oraz ich francuskim odpowiednikiem, czyli "Star Academy".
Na pierwszy ogień pójdzie największa porażka... Jeśli ktoś jeszcze nie wie o co chodzi, już wyjaśniam - TVN-owska "Droga do gwiazd". Nawet gdy patrzy się na tenprogram z wielką sympatią, nie można oprzeć się wrażeniu, że w "Drodze..." jest tylko jedna gwiazda - pan Zbigniew Wodecki. Na nic więc starania potencjalnych gwiazdek, bo i tak sława piosenkarza je przyćmiewa. Oczywiście mówiąc o programach typu "i Ty zostaniesz gwiazdą w 5 minut" (... mimo iż śpiewać nie umiesz:)) nie można zapomnieć o tym "co potem?". Zwycięzca "Drogi..." - Jarek Weber zadebiutował nawet na liście "30 Ton", ale spadł z niej jeszcze szybciej niż na nią wszedł. Ot, zwykły meteoryt, nie gwiazda. Ciekaw jestem, co by było gdyby... (babcia miała wąsy) spytać 100 losowo wybranych osób, powiedzmy w wieku zbliżonym do naszego, ile z nich kojarzy Jarka??? Smutne, ale prawdziwe... "Droga do gwiazd"? Nie tędy droga...
Mój ulubieniec czyli "Idol":) Nie zraża mnie fakt, że Sting nie zostawił na nim suchej nitki, bo za chwilkę i ja się do Stinga dobiorę - ale to w swoim czasie:). Pierwsza edycja wypromowała przede wszystkim idiotycznego Kubę W. Pyrrusowe zwycięstwo odniosła mała Ala, ale największą karierę zrobiła Ewelina Flinta. Drugą edycję wygrał Krzysiek - metalowa dusza, ale jego płyty jakoś nie widać. W finale śpiewał jeszcze Bartek Król, który obecnie jest wokalistą Mafii. (swoją drogą podczas zeszłorocznych "Spotkań z Białą Damą" czyli imprezy lokalnej w Kórniku dawny wokalista tegoż zespołu, niejaki "Piasek", został u nas wyśmiany i obrzucony truskawkami). Kupony od swej pseudosławy próbuje jeszcze odcinać objazdowa trupa znana jako "Gwiazdy Idola". Składają się na nią osoby, które odpadły w finale I edycji. Jaka to sława? Wystarczy powiedzieć, że w ciągu roku grali w mych okolicach trzykrotnie, uświetniając swymi występami okoliczne dożynki... Teraz jak wszyscy wiemy na ekranach TV jest trzecia edycja tegoż programu... Kubę W. zastąpili Marcin Prokop - dziennikarz jednej z gazet typu "jak być nowoczesną kurą domową" (oraz podobno były naczelny "Machiny") oraz Maciek Maleńczuk. Człowiek-legenda. Chodzący underground zaprzedał duszę komercji. Wstyd i hańba, i trzeba to powiedzieć temu, który zaczynał grając na Starym Rynku w Krakowie - jak wielu przed i po nim. Sądziłem, że braki w edukacji ogólnej ów pan zastąpi znaczną edukacją muzyczną. Nic podobnego się jednak nie stało, a w Maleńczuku odezwała się dusza starego gitowca, który jedyne, co skończył, to więzienną zawodówkę w specjalizacji spawacza. Wulgaryzmem i chamstwem bije on na głowę sławetnego "Kubę rozpruwcza". Niespodzianką jest obecność Roberta "z rybą w nazwisku", jak śpiewała o nim kiedyś Kasia Nosowska razem z Kazikiem w "Zoilu". Roberto policzył chyba, ile groszaków stracił na "wylocie" od Michnika i podpisał kolejny cyrograf z Polsatem. Wiemy już, jaką sławę gwarantuje "Idol"... Jeszcze jedno zdanie o moim faworycie w III edycji - na scenę weszło siedemnastoletnie dziewczę ze Śremu, laureatka II miejsca na Festiwalu Piosenki Francuskiej w Opolu (kiedyś wygrywały go Joanna Kurowska i Kasia Skrzynecka, a w tym roku Julia Mikołajczak, notabene wokalistka kórnicko-poznańskiego zespołu "Willow"... Ot, rozśpiewaną po francusku mamy młodzież). Zaśpiewała "cośtam"... Ale nie takie numery z panem Cyganem i dopytka z francuskiego. Ta mała, gdy tylko ryknęła z siłą wulkanu pierwsze wersy "Milorda" Edith Piaff, wszyscy byli na "tak". Chapeau bas - czapki z głów, a dziewczę, jak już wspomniałem, będzie mym faworytem.
"Szansa na sukces" to stała propozycja "publicznej". Przypomnę tylko, że wylansowali m.in. Justynę Steczkowską, Anię Wyszkoni, Szymona Wydrę (który stał się "sławny" dopiero po "Idolu"), "tą nową z Ich Troje" i całą masę innych osób. (jak znam Tawi to teraz dopisze z 5 nazwisk:))... {Jest późno i baaaardzo chce mi się spać, więc odłożę chyba tę przyjemnosć do następnego numeru ;)}
To były propozycje polskie. Niektóre są niezbyt udane, wręcz nieudolne, a zamiast promować młode talenty tylko żerują na naiwniakach. Teraz zajmę się odpowiednikiem (jednym z kilku) naszych alianckich sojuszników - Francuzów. Konkretnie zajmę się programem "Star Academy". Obecnie możemy podziwiać III edycję programu. Na chwilę jednak powróce do problemu komercji. Wcześniej pisałem, że Sting skrytykował brytyjski program "Pop Idol" za promocję beztalencia, miernoty muzycznej itp. Taką notkę przynajmniej widziałem na Onecie na początku września. Ale, ale... Oglądam występ "gwiazdki" Sophie z 13 września i cóż me oczęta na wpół ślepe widzą? Co to za pan razem z kandydatką śpiewa "Roxanne"? Czyżby to był lider "The Police"? Nie może być... A jednak. Czyżby Stingowi ładniej zapachniały euro niż imperialne funty? A podobno "pecunia non olet":).
Miałem jednak potencjalnemu odbiorcy, czyli wam, moi milusińscy, przybliżyć "co to za pies"... Wybierana jest grupka amatorów śpiewania. Wszyscy zostają zamknięci w zamczysku. Jest w tym coś z reality show i Big Brothera, więc z netu można ściągnąć również "różowe filmiki" typu: "X w kąpieli". Sam sens pobytu w zamku jest jednak inny, a kandydaci przechodzą w nim prawdziwą "star academy", słowem, są uczeni pracy z mikrofonem, sceną itd. Po jakimś czasie wyruszają w trasę po Francji, gdzie się prezentują. Jak jednak wiadomo, ktoś musi wygrać. Odbywają się więc koncerty finałowe, gdzie zawsze odpada jedna osoba, która zgromadziła najmniej głosów telewidzów (osoby, które przeklinają TVN-owsko-polsatowskie "wyślij smsa" uspokajam, dotarło to również do Francji:)). Humoreską może być incydent, który miał miejsce po jednym z koncertów sierpniowych. Brał w nim udział Micheal czyli "swój chłop", o czym mieliśmy okazję się przekonać po programie, gdy kamera pokazywała wszystkich uczestników. Jedni chodzili, drudzy rozmawiali, a "nasz" Micheal krzyczał do telefonu: "Babciu, włącz francuski kanał, właśnie jestem w telewizji i Ci kiwam" - oczywiście dialog cały miał miejsce w naszej mowie ojczystej... Sympatyczny przerywnik dnia:). Wiecie już, na czym polega idea programu. A co ze sławą laureatów? Zwyciężczynią II edycji "Star Academy" została Nolwenn Leroy, która swą płytą "Nolwenn" podbija francuskie listy przebojów (krążek miał swą premierę w marcu), a single "Casse" i "Une femme cachee" święcą swe triumfy, w przeciwieństwie do ich polskich kolegów. W Polsce kobiecina jest niemalże nieznana, aczkolwiek zapraszam na jedyną chyba polskojęzyczną stronę jej poświęconą www.nolwenn.prv.pl . Oprócz sympatycznej Nolwenn karierę - chyba jeszcze większą - robi w Europie Jenifer Bartoldi (wymawiane z francuskiego "że-ni-feh" a nie żadne "dżeniferr":)), śpiewająca piosenkę "Au soleil", którą miałem przyjemność często słyszeć w radiu.
Na zakończenie należy się jeszcze wyjaśnienie co do społecznego odbioru gwiazd wylansowanych przez programy szukające talentów. Jak ma to miejsce w Polsce, wiemy dobrze. Polsat promuje swoje beztalencia, TVN swoje... Publiczna nie promuje swoich wcale :). Nieco inaczej jest we Francji, gdzie zwycięzca takiego programu zyskuje sobie niemalże automatycznie wielką popularność w całym kraju, a nie śpiewa po lokalnych dożynkach i od czasu do czasu zobaczy swój teledysk w stacji, która go promuje. Tak było z Alizee, Natashą St..Pier, tak jest z Jenifer i Nolwenn.
Na zakończenie należałoby się słowo wyjaśnienia. Tekst miał za zadanie przybliżyć wam "jak to się robi po francusku":)... To było jego przesłanie priorytetowe, jego zadanie ukryte to zachęcenie Joanny do umieszczenia fotek albo tapet gwiazd francuskiej "Star Academy". Raz już zastosowałem taki podstęp z Natashą St.Pier - wtedy się udało. Czy uda się i tym razem?
PS. Ciąg dalszy zapewne dopisze życie...
Grzesiek "Zlotto" Kubacki
zlotto@interia.pl
www.nolwenn.prv.pl