TV Niepokalanów-Puls

Witam! Od pewnego czasu wysyłam do WT teksty opisujące mniej znane stacje TV. Dziś skupię się na programie, do którego niechęci nigdy nie ukrywałem. Mowa o TV Niepokalanów i wszystkich jej późniejszych wcieleniach (z góry mowię, że poza obecnym :)). Przy czym, jak już pisałem, wcale nie drażniło mnie, że jest to telewizja katolicka - niech każdy wybiera takie poglądy, jakie mu się podobają. Zatem już teraz wymienię główne przyczyny mojego takiego, a nie innego podejścia do TV Franciszkanów. Najpierw: beznadziejna jakość techniczna TV Niepokalanów. Później - usilne starania o otwarcie TV Puls, mającej na celu jedynie walkę z innymi nadawcami (zniszczyć te komunistyczne narzędzia Żydów :) - czy jakoś tak). I nie mówcie mi tu o Radiu Maryja, bo ta stacja nigdy nie siała takiej nienawiści (nacjonalizm itp.), jak Puls. I na końcu - prowadzenie telewizji jedynie w celach politycznych. Tak więc odczułem wielką ulgę (jeśli można tak to nazwać) i satysfakcję, gdy w kwietniu br. wyłączono przekaz satelitarny TV Puls (nie zapominając o Niepokalanowie II).

Ostatnio - w lipcu - emisję programu wznowiono, choć tak naprawdę "nowy Puls" wystartował niedawno (dla mnie) - pod koniec września i ta wersja - jak na razie - mi się podoba. Ale o nim pod koniec. Teraz przechodzę do sedna tego tekstu. Przybliżę Wam historię TV Niepokalanów-Puls i postaram się być obiektywny (a tam, zawsze taki jestem ;)). Mam nadzieję, że nie zaśniecie :), a nawet - że wręcz przeciwnie: tekst zainteresuje zarówno zwolenników, jak i wrogów franciszkańskiej stacji.

Wszystko zaczęło się w roku 1996. Powstała wówczas szerzej nieznana TV Niepokalanów. Kanał emitowany był naziemnie, lecz na niezbyt dużym obszarze. Z tego wynikała potem jego mała popularność. Sytuacja trochę zmieniła się, gdy zaczęto nadawanie satelitarne w systemie cyfrowym, co zaowocowało transmisją kanału przez sieci kablowe. Nietrudno się domyślić, że TV Niepokalanów emitowała głównie programy religijne. A utrzymywała się - podobnie jak Radio Maryja (cóż za zbieg okoliczności ;)) - z "ofiar i darowizn" (jak głosił komunikat) od widzów. Ogłoszenie zachęcające do płacenia har... wolnych datków ;) powtarzane było "jedynie" po kilkanaście razy dziennie i za każdym razem wyświetlane przez około 15 minut. No, ale na razie wszystko jest legalne, więc pomińmy temat finansowania telewizji. :)

Wspominałem o słabej jakości technicznej. Nie wynikała ona raczej z marnej jakości sprzętu, a z niewiedzy ekipy realizujacej programy, tudzież osób odpowiedzialnych za emisję. Przykładowo: przez wiele miesięcy emitowano obraz o zbyt dużym nasyceniu barw (wszyscy w studiu mieli świecące, białe twarze, hehe ;)). Inną sprawą były fatalne czołówki (plansze z napisem "Telewizja Niepokalanów" :)) albo TN (biedactwa, skrót TVN był już zajęty :)).

0powiem teraz o programach, jakie można było oglądać. Oczywiście o tych kilku niereligijnych: "Koncert życzeń", "Muzyczne okienko" ("A teraz drogie dzieci, pocałujcie misia w dupę...", a nie, zły przykład, to był "Miś z okienka" ;)), filmy przyrodniczo-krajoznawcze, no i... to chyba wszystko. A nie... mieli jeszcze magazyn dla dzieci - "Opowieści Maurycego Szwendaczka" ;)). Mój ulubiony odcinek to jak Maur... przepraszam, Asiu, czy jeszcze jestem na wizji? ;)))

Po jakimś czasie Franciszkanie doznali objawienia. Ukazał im się święty Ibisław z Polsaint Ville ;))) i powiedział: "Założcie porządną, komercyjną TV, którą będziecie mogli zniszczyć TVP i innych prywatnych nadawców" ;)). (akurat ten cel potwierdzili sami Franciszkanie). Po czym święty dodał: "Niech giną wredne czerwone narzędzia Szatana! Pieniądze weźcie od państwowych inwestorów - w końcu to wasz kraj, Franciszkanie, wy tylko jesteście Prawdziwymi Polakami (TM) i to wasza kasa!". ;)) A teraz już na poważnie.

Franciszkanie zauważyli, że ich stacja ma zbyt małą oglądalność, aby stać się przysłowiową "tubą propagandową". Ja zawsze dziwię się, po co Kościołowi telewizje, radia... Przecież największą oglądalność (że nie wspomnę o przychodach) księżulki mają na mszach.W każdym razie powołano firmę Telewizja Familijna, która emitować miała nowy, komercyjny program. Udziałowcami spółki były głównie wielkie państwowe koncerny (choć słowa "wielki" i "państwowy" jakoś się dla mnie wykluczają :)), między innymi PZU. Był też udziałowiec prywatny - "Prokom". Franciszkanie udostępnili TV Familijnej swoje częstotliwości, nadal jednak pozostając właścicielami koncesji.

Pamiętnego 19 maja 2001 roku faktem stała się TV Puls. Podstawę programu stanowiły "Wydarzenia" - "obiektywny" serwis informacyjny, do którego lepiej pasowałaby nazwa "Okiem kleru" :). Mimo swej subiektywności, początkowo bardzo mi się ten program podobał. Bez wątpienia byłbym w stanie określić go najlepszym programem informacyjnym w Polsce. Niezła jakość techniczna, ciekawie sporządzane newsy. Mógłbym zarzucić "Wydarzeniom" tylko początkowy brak ładnego studia (było wielkie i puste). Ale wiadomo, że propagandowy program musi być dobry - i ten faktycznie taki był.

Pozostałe "czołowe" produkcje Pulsa istniały bardzo niedługo. Talk-show Waldemara Osińskiego szybko pożegnał się z anteną, jeszcze prędzej ustąpili "Gumitycy", a duet "M Kwadrat" mógł wkrótce liczyć tylko na powtórki. "W zamian" zaoferowano "Studio Otwarte". Pierwszy odcinek wyemitowano po wakacjach - we wrześniu 2001. Była to jedna z nielicznych nowości - zresztą, co ja piszę - już po dwóch miesiacach ofertę Pulsa stanowiły same powtórki (a nietrudno się domyślić, ile programów liczy archiwum po dwóch miesiacach). Bieda z nędzą. :) Ale wracając do "Studia Otwartego" - był to kolejny propagandowy program. Zapraszano do studia tych ludzi, których zdanie było zgodne z "misją" stacji. Prawicowców po prostu. Nie ma jak "jednostronny obiektywizm". Gdy zaś w co drugim odcinku wystepował "profesor filozofii" - Wolniewicz, poziom kretynizmu dobiegającego do mych uszu z głośnika diametralnie się zwiększał. Filozofia to IMO "nauka", która pozwala na bezkarne wygłaszanie idiotycznych opinii.

Stacja podupadała, pieniądze się kończyły. Jakże miało zresztą być inaczej, skoro zamiast inwestować w jakieś nowości, całość funduszy wydawało się na serwis i program Pośpieszalskiego. Wskutek tego firma Prokom (udziałowiec) odmówiła wypłaty pieniędzy, które miała zainwestować w TV Familijną. I, oczywiście, słusznie - bo po co miliony złotych przeznaczać na zmarnowanie. Za te pieniądze na pewno nie rozwijano by stacji, a jedynie kontynuowano propagandowe audycje. W międzyczasie Puls wytoczył Prokomowi proces, upadłość Familijnej ogłaszano kilka razy, ale stacja działała. Program Pulsa nie miał już żadnej jakości, a trwał miesiącami, dopóki do akcji nie wkroczył operator satelitarny. "Uczciwi" Franciszkanie potrafili walczyć o swoje 20 milionów, ale dziwnym trafem zapomnieli płacić szwedzkiej firmie za emisję ich tandetnego kanału. I w ten sposób, pamiętnego 1 kwietnia, sygnał Pulsa został "zawieszony do odwołania". Jednocześnie - siłą rzeczy - zniknął kanał Niepokalanów II, o którym nie wspomniałem jeszcze, ale już to nadrabiam...

Otóż, gdy Franciszkanie przekazali swoje częstotliwości TV Familijnej, utracili możliwość nadawania własnych produkcji (które, co prawda, jakiś czas emitowano jeszcze w Pulsie - ale w najgorszych godzinach antenowych). Praktycznie stracili władzę nad telewizją. Choć teraz bardziej docierała ona do ludzi, to jednak sterował nią producent programu - TV Familijna.

Dlatego ze startem Pulsa zbiegło się inne wydarzenie - rozpoczęcie emisji kanału TV Niepokalanów II. Ten, kontynuując "tradycję", utrzymywał się z "ofiar i darowizn". :) Ale nadawany był tylko cyfrowo przez satelitę, a więc zasięg stacji stał się dużo mniejszy. Ramówka pozostała prawie ta sama, co w dawnej TV Niepokalanów, ale stała się krótsza. Należało zacząć oszczędzać. Albo... znaleźć inne źródło finansowania - nie do końca uczciwe...

Według koncesji Niepokalanów II miał być stacją niekomercyjną. Ale Franciszkanie wpadli na "szczwany" plan. Założyli firmę "Framax Media" (przyjrzyjcie się tej nazwie i przeanalizujcie ją :)). Pracownikami Framaksu stali się ludzie do tej pory zatrudnieni w TV Niepokalanów. Idealnie widać to na napisach końcowych programów. :) A więc zakon "elegancko" obszedł prawo: stacja nadal była niekomercyjna, dochody przynosił jej producent. Prowadzenie firmy dawało nowe możliwości. Teoretycznie mogły to być: płatne audycje sponsorskie, nagrywanie programów dla innych stacji TV i pewnie wiele innych ciekawych źródeł dochodu. Brawo, księżulki! :)

Ale pomysł nie wypalił i Framax zapadł się pod ziemię po kilku miesiącach, a Niepokalanów II został "na lodzie". Z braku środków i pracowników nie był w stanie przygotowywać produkcji własnej. Jeśli oglądaliście ten kanał w 2003 roku (a nawet prędzej), to pewnie zauważyliście, że jego ofertę tworzyły same powtórki. Wydaje mi się, że program nadawany był automatycznie - ze sprzętu cyfrowego (jak to kiedyś - po awarii - robiła Polonia 1 :)). Ale może sie mylę - i mieli jednego "dyżurnego" realizatora. Musiał się człowiek bardzo nudzić w swojej pracy... :)

A teraz - dla odmiany - o nowym Niepokalanowie-Pulsie. Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Od paru dni nie ma już na antenie żadnych chłamów autorstwa TV Familijnej. Producentem programu jest teraz Antena 1 - firma, w której od niedawna spore udziały ma Polsat (wyczuł pan Solorz interes - brawo!). Stacja przestała irytować. Nadaje NOWE, normalne filmy, seriale (typu "V.I.P."), archiwalia TV Niepokalanów (moim zdaniem bardzo słusznie - w końcu są to produkcje właściciela koncesji i takie rozwiązanie wydaje mi się uczciwe). Polsat zapowiada emisję nowych magazynów. Jedyne, co niezbyt mi się podoba, to logo (ale dobrze, że zniknęło stare - bo nie ma już śladu po dawym Pulsie) i oprawa graficzna - trochę skąpa. Ale jest w tym wszystkim pewna "estetyka brzydoty" :). Teraz przyglądam się nowemu Pulsowi z zaciekawieniem, jego notowania u mnie :) stale się podnoszą. Mam nadzieję, że nie zejdzie on nigdy do poziomu TV Familijnej, nie zatrudni Pośpieszalskiego ani nikogo z dawnego składu i nie wznowi już nigdy emisji powtórek z tamtego okresu. Życzę powodzenia! :)

Akta Pulsa ujawniał: Majkell :)
Hot-Line: mskierski@wp.pl
Portal EMSoft: em.soft.webpark.pl

PS.1. Asiu, Ty się jak zwykle dopisujesz (już widzę, jak niebiesko jest u góry), ale nie zawsze się z Tobą zgadzam (bo wtedy byś się nie dopisywała :)). Chodzi mi o logo Pulsa, skoro już jesteśmy przy tym temacie :). Moim zdaniem nie jest ono w ogóle skomplikowane, a Twoim - tak. Ale, nie przejmuj się ;), wiem, co miałaś na myśli. Po prostu zaprojektowane bez pomysłu i ze słabym efektem końcowym. Patrząc na nie odnosi się wrażenie, że brakuje tam tylko adresu redakcji (jeszcze dłuższy napis by był :)), miniaturki klasztora w Niepokalanowie i twarzy Matki Boskiej (tak, tak... zdarzały im się takie loga :)). A ja, decydując się na archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczański :) akcent, dodałbym jeszcze śliczne różowo-seledynowe papucie ;) i przyczłapy od burburatora (cokolwiek to jest;))). Ale o szczegóły pytajcie Archa. ;))

PS.2. Puls nadaje teraz taki magazyn "Nasza antena". Na poczatku mieli same idiotyczne wpadki. Np. prowadzący Rafał Porzeziński (z Radia Józef - szkoda, że nie Juzef :)) podaje adres e-mail: naszaantena@kochaneaniolki.pl (czy jakoś tak :)). Po chwili poprawia się - naszaantena@wp.pl. Znów błąd - więc realizator szybko wyświetla prawidłowy adres: naszaantena@medianet.pl. :))

PS.3. W tej samej "Naszej antenie" dyskutowano o agresji. :) Na początku puścili teledysk (fajny nawet, ciekawy) zespołu "100% bawełny" pt. "Szmata" (taki ostry rock, ale raczej w drugą stronę od metalu :)). Potem naszym oczom ukazały się mordki "warszawskich uczennic z dobrych liceów". Najpierw prowadząca popełniła fatalną gafę, bo nie zauważyła, że klip wyśmiewał przemoc, a nie do niej zachęcał. Potem "dobre licealistki z dobrych domów" :)) z obrzydzieniem wyznały, że one takiej muzyki nie słuchają, bo preferują tylko hip-hop. To mnie dobiło. Faktycznie czip-czop ;) jest tym rodzajem muzyki, z którego emanuje kultura, pokój, miłość i dobro. :) A już szczególnie nie ma w nim agresji. :))) Najbardziej zaczęło mnie zastanawiać, jak muszą wyglądać te dobre warszawskie licea, z których owe "dziołchy" pochodziły. :) 100% drechów, skinów & blockersów. To jest jazda. ;))) Ja rozumiem, że hip-hopu można czasem posłuchać (szczególnie leżąc pod stołem na/po imprezie:)), ale żeby był to ulubiony rodzaj muzyki?!!! Tfu. :))) To już powoli przerasta moją tolerancję...

PS.4. A tak w ogóle, to w hip-hopie rzadko można usłyszeć jakąkolwiek muzykę. :)) Jeśli wiecie, co mam na myśli. :)) A jak nie - to dalej słuchajcie Pejasa. ;)))