U.S.A. Paradise?

Lubię serial "Boston Public". To wyznanie zapewne nie zabrzmi zaskakująco, zważywszy na fakt, że tworzę stronę na temat tego serialu. (Choć nie macie pojęcia, jaką niewiarygodną przyjemność sprawia pisanie o czymś, czego się nie cierpi ;)). Nie oznacza to jednak, że podchodzę do niego bezkrytycznie. Szczególnie irytują mnie czasem wydumane, nierealne problemy (zapewne mało realne także w amerykańskiej szkole publicznej). Wiecie... te biustonosze na szafkach, rzut sztuczną piersią, przynoszenie do szkoły odciętej ręki, syn więziony przez matkę, matka więziona przez syna... o uczniach wchodzących na głowę nauczycielom nie wspominając. Z drugiej strony, mogę cieszyć się, że moja szkoła jest troszkę spokojniejsza od tej z amerykańskich seriali; że choć żarty, a nawet złośliwości i zwykłe chamstwo uczniów pozostają na porządku dziennym, to jednak do takiego Winslow High memu LO jeszcze daleko.

Z tym większym żalem odnotowuję, że pod pewnymi względami doganiamy Amerykę - i to niekoniecznie pod tymi, pod którymi byśmy chcieli... Reportaż "Uwagi" oglądałam z przerażeniem, tak naprawdę przeraziłam się jednak dopiero, gdy uświadomiłam sobie, że przecież toruńskie technikum nie jest wyjątkiem i takie rzeczy dzieją się w wielu polskich szkołach. Nie będę tu wnikać, po czyjej stronie jest wina - uczniów, nauczyciela, dyrekcji, chorego systemu oświaty... (choć chciałabym nadmienić, że moim zdaniem dla takich czynów nie ma żadnego usprawiedliwienia - niezależnie od tego, czy nauczyciel był pobłażliwy czy surowy, miły czy niemiły). Zastanawiam się tylko, kiedy po raz pierwszy przeczytam na okładce gazety, że uczeń wpadł do klasy z pistoletem... Czy takiej Ameryki chcemy w Polsce?

Tawananna
tawananna@pf.pl

Tekst ze strony www.bostonpublic.wizje.com