Elo.
Tym razem chciałabym nawiązać do tekstu Backsidera z Akszyn maga #43
"Teoria wolności" i jeszcze jakiegoś arta z starszego AMaga chyba
Dela o tym, jak człowiek niewoli samego siebie. Czy jesteś wolny? Kurde, myślałam,
że jestem. Może nie całkiem, ale starałam się nie przyzwyczajać do
niczego, na pewno nie żyje jak facet od Backsidera, staram się po prostu od
niczego nie uzależniać. Myślałam, że mi wychodzi. Nie uzależniłam się od
komputera, słodyczy, alkoholu, seriali brazylijskich (hehe) i żadnych rzeczy w
tym stylu. Stosowałam zasadę "należy się zmieniać, by jakim jest się
pozostać" (Kasta skład), nie ulegałam presji i przyzwyczajeniom (które
są drugą naturą człowieka- a ja chcę mieć jedną naturę). Myślałam, że
jestem w miarę wolna. I nagle, dzisiaj szłam do sklepu po papier do drukarki.
Szłam ulicą, którą chodzę bardzo rzadko, minęłam po drodze sklep
elektryczny. Coś mi się rzuciło na mózg i z braku tematu do zastanawiania się
zaczęłam sobie myśleć, że w gruncie rzeczy strasznie mało ludzi chodzi do
tego sklepu. Dlaczego? Może ludzie go nie zauważają, bo jest taki mały,
niepozorny. Trzeba by zrobić reklamę. Albo wielki szyld. Wyobraziłam sobie
taki obrazek: szara, smutna i wyludniona uliczka i malutki sklepiczek
elektryczny z masą reklam dookoła, migającymi światłami i grającą muzyczką.
Hehe, no, nie można przesadzać, pomyślałam.
Przesadzać. Nie można przesadzać. Co to znaczy przesadzać? Dlaczego
wywieszenie ogromnych szyldów, reklam i tego typu rzeczy byłoby przesadą?
Dlatego że nikt tak nie robi. Nikt inny. Tutaj dałam się złapać. Złapałam
się sama w chwili, kiedy stwierdziłam, że coś jest dziwne. A jeszcze
niedawno zastanawiałam się, dlaczego ludzie nie lubią dziwnych rzeczy. Czytałam
kiedyś dużo o psach, bardzo lubię te zwierzęta, między innymi dlatego, że
nie mówią (nie kłamią, nie zazdroszczą, nie są złośliwe). Ale nie w tym
rzecz. Jest taka książka, "Szczenię doskonałe". Opisano tam, jak
należy wychowywać szczeniaka, jedną z najważniejszych rzeczy jest
socjalizacja. Polega to na tym, że jak szczenię jest jeszcze małe trzeba mu
pokazywać jak najwięcej różnych rzeczy, głównie nietypowych, ale
spotykanych w codziennym życiu, takich jak na przykład ludzie na motorach, małe
zwierzęta domowe, chodzenie po piasku, czy jakimś śliskim podłożu. Jeżeli
pies jako szczeniak przyzwyczai się do widoku powiedzmy, kanarka w klatce, będzie
przez całe życie uważał za normalne, że ptaszek jest w klatce. Jeśli
jednak nikt szczenięciu nie pokaże takiego ptaszka, a pies zobaczy go po raz
pierwszy kiedy będzie dorosły, uzna go za coś dziwnego, będzie szczekał,
piszczał, chował się po kątach, lub straszył zębami. Z ludźmi jest tak
samo. Ponieważ w Polsce panuje nietolerancja, żyjemy w "systemie
ustalonych dawno norm" (to z WWO, jakby to kogoś interesowało), nikt nie
nauczy swojego dzieciaka, że ptaszek może być w klatce. Jeśli takiemu
dzieciakowi będzie się mówić, że człowiek, który chodzi w starych
spodniach jest brzydki, a taki, który chodzi w nowych, ładny, to dzieciak w to
uwierzy. Przyzwyczai się do tego i będzie się z tym zgadzał. A w przyszłości
będzie się czepiał ludzi w starych spodniach. Niestety jednak żyjemy
ograniczeni zasadami i ustalonymi normami, dlatego każde odstępstwo od tej
normy jest traktowane jako dziwactwo. A dzisiaj złapałam sama siebie na tym,
jak ograniczyłam swoje pojęcie normalności. Dobijające.
Renfri
Jak chcesz, to napisz, ale wątpię, żebym odpisała- Renfri1@wp.pl