„Wszystkiego najlepszego z okazji święta zmarłych 2” 

Różowe baloniki powiewały na wietrze. Falowały... to wznosiły się to znów opadały. Podobizny myszki Miki uśmiechały się do ludzi idących ulicą. Słońce świeciło i od dziwo deszcz nie padał. Piękny dzień. Moje ulubione święto! Święto zmarłych. To jedyne święto, którego mogę być pewien, że będę świętował...

Chmury utworzyły korytarz na niebie i aniołowie spłynęli nim na ziemie. Do brudnych miast, na brudne ulice, pomiędzy brudnych ludzi. Jeden z nich stanął w pięknej złocistej zbroi przede mną i zapytał się:

-         Co to za święto?

-         Święto zmarłych...

Uśmiechnął się i odwrócił. Podszedł do straganu z zabawkami i balonikami. Moja wyobraźnia podsunęła mi obraz z biblii, gdy Jezus biczował ludzi handlujących w świątyni... Oczyma wyobraźni widziałem już jak aniołowie rzucają się na stragany, jak niszczą wszystko. Jak płomiennymi mieczami tną stoiska, wzniecają płomienie oczyszczenia...

Anioł sięgnął ręką do kieszeni i powiedział:

-         Poproszę ten różowy balonik.- Sprzedawca wskazał na jakiś.- Tak ten... Będą z tego zadowoleni.

Zapłacił. Machnął na resztę aniołów i odlecieli. Chmury zamknęły za nimi drogę. Słońce świeciło.

Nikt nie zwrócił na to zdarzenie uwagi. W ten festyn było normalne, że można ujrzeć nawet Supermana, więc czymże było zobaczenie anioła? Zwykły efekt specjalny prosto z wytwórni filmowej...

Brama cmentarza. Dzieło sztuki. Piękne rzeźby. Te aniołki uśmiechają się do każdego, kto wchodzi zaś płaczą, gdy ktoś opuszcza to miejsce. A może to inaczej powinno być? Może...

Nowe groby? Nowe tragedie? Tego nie ma w telewizji...

Na grobach piękne, kolorowe świeczki... z plastiku.  

Dziecko dostało balonik od matki rok temu. Czyżby to samo co tu leży? Teraz baloniki stoją obok niego a on nie może dosięgnąć ich swoja małą rączką. I płacze bo chce się bawić i być z bliskimi a oni odwiedzają go tylko raz w roku. Chce się wyrwać z tego zimnego kamienia...

Kobieta? Lat 29... Skąd? Z życia. Dokąd? Nogami do przodu.  Taka sama trumna jak inne. Model L-35 Classic. Grób marmurowy. Wszystko dobrze znane. A jednak jest to kolejna smutna, tragiczna śmierć.

Grób księżniczki cygańskiej. Ogromny i wspaniały. Przepych i bogactwo. I kamera naprzeciwko jak zapalona świeczka stoi i świeci się na pamiątkę ludzkiej zawiści. Po środku grobu skromna twarzyczka wykuta w kamieniu. Wieńce, które nie zmieściły się na grobie leżą obok. Świeczki płoną cichutko jakby onieśmielone tym przepychem. 

Czy mnie uszy mylą czy świeczki już nie trzaskają od żaru? A może zbyt daleko odszedłem od grobów ludzi o których jeszcze ktoś pamięta?

Ssssssssss...

O kropi. Już płaczą. Obudzili się.

Świeczki zaczęły trzeszczeć i syczeć. Kolejny element powtarzający się co roku. Gdzie teraz iść?

Miejsce w którym nie ma nikogo przy grobach. W oddali widać tłum ludzi idących do tej części bardziej „popularnej”... dla elit. Smutne groby porośnięte chwastami. Jakiś sprzątacz chodzi i zamiata liście.

-         Witam.

-         Witam.

-         Co z tymi liśćmi?

-         Zostaną zapomniane i wyrzucone.

Jakiś smutek w jego oczach można było dostrzec. Spojrzał się na tłum i łza zakręciła mu się w oczach. Szepnął cicho:

-         Nikt mnie nie odwiedza... sam dbam o grób.

Spojrzałem na grób wokół którego zamiatał. Grób powstańca...

Odszedł i zniknął we mgle. Anioł w złocistej zbroi pojawił się przede mną. W ręku nadal miał różowy balonik. Uśmiechnął się i rzekł:

-         Wróciłem. Tylko po co?

Deszcz się wzmógł.

-         Po co ten balon?

-         Zaniosłem go do szefa i zbudziłem go ze snu. Spojrzał na mnie i rzekł: Znowu byłeś na festynie wśród ludzi? A ja na to odpowiedziałem: Nie. Jest święto zmarłych... Zerwał się i zbudził dusze... Pomilczał i powiedział: Widocznie święto stało się obowiązkiem...

-         A balon?

Anioł podszedł do grobu powstańca i położył na nim balonik. Czarne skrzydła zatrzepotały. Odleciał. 

Czy w tej historii jest coś jeszcze do opowiedzenia? Jest. Bardzo dużo.

Bajarz może dalej ciągnąć opowieść... O tym jak w nocy dusze wychodzą by uprzątnąć cmentarz. O tym jak biorą baloniki i idą w milczącej procesji. O tym jak tańczą i radują się. Bo to święto nie zmusza do smutku, ale nie powinno też być momentem do targów, kampanii reklamowych i tym podobnych... Po co ten kicz i tandeta? Wystarczy tylko chwila refleksji...    

Bajarz może ubarwić opowieść, wykorzystać parę trików by zaciekawić czytelników... Sprawić by historia ich przejęła i wzruszyła. Tylko po co skoro życie jest dla nich za mało barwne by było ciekawe i godne zwrócenia uwagi...

Smutny Wędrowiec

Ps. When you're talkin' to yourself and nobody's home
    You can fool yourself you came in this world alone

    (…)

    With all the changing seasons of my life
    Maybe I'll get it right next time
    An' now that you've been broken down
    Got your head out of the clouds
    You're back down on the ground
    And you don't talk so loud
    An' you don't walk so proud any more
    And what fo
r?

    Well I jumped into the river too many times to make it home
    I'm out here on my own, an' drifting all alone
    If it doesn't show give it time
    To read between the lines
    'Cause I see the storm getting closer
    And the waves they get so high
    Seems everything we've ever known's here
    Why must it drift away and die?

"Estranged" Guns N' Roses