Ten tekst ma być (przynajmniej tak planuję) reakcją na wszechobecną niesprawiedliwość współczesnego świata. Jest to niezwykle poważny problem dzisiejszych czasów-złe traktowanie tych nielicznych dobrych lub czasem, jak to będzie w opisywanym przeze mnie przypadku, równorzędne traktowanie złych i dobrych.
Moja refleksja dotyczy właśnie jednego szczególnego przypadku, który, jak mniemam, znają wszyscy. Chodzi o znaną powszechnie historię trzech Świnek i Złego Wilka. Zdaje się, że nie muszę przytaczać omawianego zajścia, przypomnę jedynie pokrótce, że Świnka nr1 oraz Świnka nr2 zbudowały sobie naprędce domki odpowiednio: ze słomy i z drewna, po czym oddały się haniebnym rozrywkom i swawolnym igraszkom w postaci tańca i gry na instrumencie prostym (znanym jako flet). Podczas tych niecnych poczynań dwóch pierwszych Świnek, Świnka nr3 pieczołowicie pracowała nad budową swojego domu, uwaga, z cegieł! Jak najwybitniejszy przodownik pracy harowała dzień i noc dla dobra społeczeństwa, tudzież dobra swojego, a może, myśląc o przyszłości, także dla dobra swej rodziny. Toż to z jej potu i bólu mięśni, z jej nieprzespanych nocy powstał dom, który, jak się miało wkrótce okazać, stanowił schronienie nie tylko dla niej, ale i dla dwóch pozostałych, w głębi duszy złych, Świnek.
I tak, kiedy na horyzoncie pojawia się Zły Wilk, dyszący pożądaniem i ociekający śliną na widok małych wieprzowinek, dwie tańczące na drodze (=na ulicy; czy naprawdę nikt tego nie widzi? czy naprawdę jesteśmy tacy ślepi?! oddające się swawolom dwie postaci, na ulicy, to chyba coś znaczy! przejrzyjcie na oczy!) Świnki pospiesznie uciekają do "domku" Świnki nr1, "domku" ze słomy... Zadowolone z siebie poczynają tańczyć wewnątrz chaty. Jakże są zaskoczone, kiedy okazuje się, że licha chałupka nie stanowi przeszkody dla Złego W. i jego powalającego oddechu! Otrząsnąwszy się jednak z chwilowego szoku, bięgną co sił w raciczkach do domku Świnki nr2 (trzeba oddać honor dwóm Świnkom: taniec pozwolił zachować im dobrą formę, udało im się zbiec dzięki regularnemu uprawianiu sportu; młodzieży! na boiska! na baseny i korty!). Świnki ponownie mają chwilę odpoczynku-wydaje im się, że domek z drewna (w niektórych wersjach z zapałek; litości!) jest w stanie powstrzymać pana Wilka i ocalić ich życie. Ale nie! Pozory mylą! Chociaż Wilk musi użyć nieco większej siły płuc, ściany domku nie stanowią dla niego większej przeszkody. Akcja zaczyna się toczyć coraz szybciej. Dwie spanikowane Świnki gnają, co koń wyskoczy, do domku Świnki nr3. Ta, choć nigdy nie uczestniczyła w zabawach tamtych, nigdy nie usłyszała od nich dobrego słowa, przyjmuje uciekinierki z otwartymi ramionami. Wilk stara się jak może, ale nic z tego, nie jest w stanie zrównać murowanego domku z ziemią (na pewno nie pomogły mu w tym tysiące, tudzież miliony wypalonych od najmłodszych lat papierosów, płucka już nie te!). Zadowolone Świnki nr1 i nr2 ze szczęścia znów przystępują do harców, tym razem w domku Świnki nr3, na jej oczach! Nie zapraszając jej do wspólnych igraszek! Historia się kończy...
Ciężka praca Świnki nr3 nie została wynagrodzona. Świnka nr3 nie usłyszała nawet słowa podziękowania. Świnka nr3 stanowi metaforę tych wszystkich, którzy pomagają innym i nie dostają nic w zamian. Nie domagają się niczego, ale, rozejrzyjcie się wokół siebie!, jest tylu dobrych ludzi, którym wystarczy słowo dziękuję! Wystarczy uściśnięcie ręki za to, co robią, jak poświęcają się dla innych. Czy to naprawdę takie trudne?! Czy tak ciężko jest docenić pracę innych? Nie bądźcie Świnką nr1 ani nr2! Pracujcie nad sobą, stańcie się Świnką nr3! Ale znajcie przy tym swoją wartość, zrozumcie, że takich ludzi nam właśnie potrzeba. Ale jeśli nie będą się oni cenić, pozostaną niezauważeni, zarówno oni, jak ich chwalebne uczynki.
Na koniec chciałabym wysunąć kilka postulatów w związku z powyższym. Niech to będzie niejakie podsumowanie tego tekstu:
1.Świnka nr1 i nr2 na wieprzowinę.
2. Zły Wilk na odwyk.
3 Świnka nr3 na prezydenta!
Za wysłuchanie wykładu dziękuje