******************
W dniu końca świata powiem to wszystko, czego teraz się boję. W dniu końca świata Bóg da mi odwagę. Tak, na odczepnego. Dostanę ją, bo nigdy nie miałam. Zobaczę, w jak wielkim stopniu byłam głupia. To w tym pięknym dniu zmieni się całe moje życie. Na kilka sekund. Bo potem już uleci. Nie zważając na to, co dał Bóg. To była promocja. Przecena odwagi, dla ludzi głupich. Za nią jak zawsze skrył się podstęp.

******************
W dniu końca świata będę cierpieć niemiłosiernie. Tak wielki dar, tak mało czasu. Ludzie gdzieś się porozchodzili. Jak mam użyć odwagi?? Biegam, krzyczę, nawołuję. Czas się kończy. Cholera. Mówią, że głupota nie boli. Głupcy....
*******************
Minęło kilka minut. Same nieznajome twarze. Nade mną szyderczy głos Boga. Łzy spływają po twarzy. Siadam na chodniku. To nic, że ludzie stają mi na stopy, na dłonie. To nie jest ważne. W końcu to dzień końca świata. I tak zaraz umrę. Dołączę do pochodu głupców. Nie! Nie mogę się poddać. Wstaję. Zaczynam biegać. Szukać. Boże zabierz ta cholerną odwagę! Bez niej było dobrze. Mimo, iż życie nie miało sensu. Boże zabierz ją, bo dłużej nie wytrzymam. Z lewej pochód głupców, z prawej napierający tłum egoistów. Nie, to jakieś piekło.
*****************
Zostało dziesięć sekund. Nadzieja mnie opuściła. To wszystko mnie przerasta. Błędy bolą. Zza chmury ludzi wyłania się twoja podobizna. Dwie sekundy. Chciałam, żebyś wiedział, że ..... cię kocham. Skończyło się. Wszystko uleciało. Świat liczący tyle miliardów lat przestał istnieć. Tylko jakaś dziwna materia wisi w powietrzu.

Odwaga.




K@mil@