JA, JA, JA I O MNIE

To ironia, tak dla jasności w temacie, starałam się być przez chwilę prześmiewcą...
Jakoś od dawna męczył mnie ten problem, chciałam o tym napisać, a nie miałam odwagi, mam jednak poczucie anonimowości, które zapewnia mi bezpieczeństwo, chociażby miało być jedynie urojeniem...
A o czym tak bałam, się pisać?
Zaburzenia łaknienia. Popularnie znane jako anorexia nervosa lub bulimia nervosa, jest jednak wiele "odmian", różnych "połączeń".
Dlaczego o tym piszę? Bo już trzy lata mam ten zaszczyt posiadać owe zaburzenia.
Nie chcę tu przestrzegać, opowiadać o męczarniach, latach cierpień. Chcę zwyczajnie się "wypisać", przelać bezsilność na papier.
Kiedyś anoreksja, teraz bulimia jest moją najlepszą przyjaciółką. Nienawidzę jej, ale to już nic nie da, przyrosła do mnie jak pasożyt i zżera mnie od środka.
Większość czytelników to pewnie mężczyźni, przekonani o tym, że tego typu choroba, bo to choroba i w dodatku trudna do wyleczenia, to wymysł nastolatek, które zwariowały na punkcie figury.
Mieliście kiedyś poczucie braku kontroli nad własnym życiem? Przecież tak mało w gruncie rzeczy od nas zależy...A kontrola jedzenia doskonale uzupełniała tę pustkę...
Poza tym chciałam doprowadzić się w ten, nieco masochistyczny sposób, do śmierci, do samounicestwienia. Nie udało się.
Teraz niczym alkoholiczka, tylko, że moją używką, tanią i wszędzie dostępną jest żarcie zamykam się z moim bożkiem. A pozbywanie się jedzenia wprowadza w krótki stan...ekstazy?
Ja po prostu cierpię na ekshibicjonizm myślowy, oto odpowiedź, co skłoniło mnie do napisania owego artu, artykułu, artykuliku, tekstu...
Może przeczytacie, pomyślicie o mnie jako o godnej politowania istocie i zapomnicie, że gościłam w waszych myślach..
A może wcale mnie tam nie wpuściliście?
Gdzie mówiłam ja, a gdzie bulimiczka?
Gdzie jest śmierć, a gdzie życie?

Lilith

1. Ogólnie przeżywam egzystencjalny kryzys adolescencji, więc oczekuję pochwał na temat swój oczywiście..bo ja mądra jestem, a już na pewno inteligentna...
2. Chciałam wyrazić swoją aprobatę, co do tfurczośći wyzwolonej niektórych pisarzy? Twórców? Felietonistów? Młodych myślących? Czy jakoś tak.. Ja lubię być chwalona i myślę, że nie jestem w tym odosobniona, no to gęsiego:
Donald,. Pewien Gość, UnionJack, Rainman, Gregorius i więcej nie pamiętam. Mam nadzieję, że pochwała z mych ust bądź spod moich palców jest dla was zaszczytem. Dla mnie by była…

"Szczęście to po prostu zła pamięć i dobre zdrowie"
chyba Hemingway