Czy to już sztuka?
Czym jest sztuka każdy widzi. Chociaż nie, nie każdy. Niektórzy sztuki nie
dostrzegają, nie widzą jej. Szkoda mi ich bo nie wiedzą co to piękno. Tak,
sztuka to piękno. Aczkolwiek niekoniecznie. Sztuka to też wyjątkowa brzydota.
Ohyda. Tyle, że podana w ciekawy, intrygujący sposób. Ale definicja i tak
jest niepełna. Bo piękno i brzydota to pojęcia względne. Tak samo jak
sztuka...
Dokładnie! Sztuka jest względna. Dla każdego znaczy coś innego. Dlatego jest
tak ulotna i krucha. Bo czasem wystarczy jedna mała ryska i coś pęka. Niby
nie widać różnicy, ale czujemy całym sobą, że to już nie sztuka. Że to
tylko jej imitacja, lub porządna, ale rzemieślnicza robota. I wtedy nie jest
już ani pięknie, ani ohydnie. Wtedy jest już tylko dobrze albo źle.
A nie ma przecież czegoś takiego jak dobra lub zła sztuka. Nie istnieją
takie pojęcia. Sztuka zła nie jest już po prostu sztuką, a dobra nie
istnieje. Bo jeśli aż sztuka, to wiadomo, że nie może być zła. A wtedy o
jej jakości też nie trzeba nic dodawać. Wystarczy jedno słowo. Sztuka. I
wszystko jasne...
Sztuka jest subiektywna. Jest odbiciem naszych gustów i naszych uczuć. Naszych
odczuć w stosunku do niej, jak i do całej reszty świata. Dla jednego sztuka
może być Sztuką, dla innego pozostając tylko lub aż dobrze wykonaną pracą.
Sztuka jest namaszczona. Nie tworzy jej byle kto. Tworzą ją wybrani. Jednostki
w różny sposób szczególne i niepowtarzalne.
Jednak nawet najbardziej inteligentna, wrażliwa czy zdolna osoba nie stworzy
czegoś szczerze określonego przez innych mianem sztuki, ot tak. Do tego
potrzebny jest jakiś bodziec z zewnątrz bądź wewnątrz. Nie ma przysłowiowej
sztuki dla sztuki. Jest sztuka dla czegoś. Dla idei, dla siebie, dla innych,
dla potomnych, dla przekazania czegoś ważnego czy wreszcie dla samego aktu jej
tworzenia czy pokazywania. Dla obnażania się nią przed ludźmi. Dla
uczuciowego, wewnętrznego ekshibicjonizmu.
Nie ma też sztuki dla pieniędzy. Są pieniądze ze sztuki, ale nie ma sztuki
dla pieniędzy. To pewne. Z potrzeb materialnych, zarobkowych nigdy nie wyjdzie
nic do końca szczerego. Bo nie ma nic na siłę. A sztuki w szczegółności.
Sztuka potrzebuje głębi. Nie aby na nią wypłynąć, bo ogromnej jej ilości
nigdy nie poznamy i nie docenimy. Głębia jest jej potrzebna do narodzin. Ona
wywodzi się z głębi. To właśnie w przepastnych otchłaniach ludzkiej świadomości
(lub podświadomości czasami) ona się kształtuje. Mechanizm jest prosty, ale
jednocześnie tak trudny do opisania. Więc go nie opiszę, bo zwyczajnie do
tego nie dojrzałem. Nie wiem czy ktokolwiek dojrzał...
Sztuka działa w sposób podobny na tego kto ją wytworzył i na swego odbiorcę.
Łączy ich obu w rodzaj psychicznej więzi. Nieważne, że odbiorca nie wie
nawet czasami kto jest autorem. Nie etykietka jest najważniejsza. On wie coś
więcej. Coś znacznie ważniejszego. To co nadawca chciał aby o nim wiedział.
To z czego się obnażył.
Więc piszą niektórzy, grają, śpiewają, malują, rysują, komponują, szyją
czy tworzą w jakikolwiek inny sposób... Bo określonego sposobu na wyrażenie
siebie nie ma. Trzeba tylko spełnić te niewidoczne, jakże ulotne warunki.
Powodzenia kochani...
Taywan (tajwan2@wp.pl)